11:26 18 Listopad 2017
Warszawa+ 3°C
Moskwa+ 3°C
Na żywo
    Próba generalna Parady Zwycięstwa w Petersburgu

    Warszawie wolno mniej

    © Sputnik. Aleksiej Daniczew
    Opinie
    Krótki link
    Oleg Nazarow
    23446510415

    Przez długie lata Moskwa, upodabniając się do chowającego głowę w piasek strusia, uporczywie nie chciała widzieć tego, że Warszawa nie chce ani przyjaźni, ani normalnych pragmatycznych stosunków z Rosją.

    W Dzień Pamięci i Smutku 22 czerwca, gdy Rosjanie i obywatele innych byłych sojuszniczych republik opłakują miliony poległych podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, Sejm Polski zatwierdził poprawki do ustawy o dekomunizacji, zezwalając na demontaż znajdujących się poza cmentarzami pomników żołnierzy radzieckich, którzy wyzwalali Polskę spod niemieckiej okupacji. Nie ma wątpliwości, że autorzy kolejnej prowokacji — polscy politycy rusofobowie — nie poprzestaną na tym.

    Podstawowe pytanie, które niepokoi wielu, brzmi następująco: jaka będzie odpowiedź Rosji na polskie wyzwanie? I czy nastąpi. Przez długie lata Moskwa, upodabniając się do chowającego głowę w piasek strusia, uporczywie nie chciała widzieć tego, że Warszawa nie chce ani przyjaźni, ani normalnych pragmatycznych stosunków z Rosją. Aresztowanie Mateusza Piskorskiego w maju 2016 roku wyraźnie to potwierdza.

    Liczyć na to, że prędzej czy później polscy „partnerzy" uspokoją się, a stosunki między obu krajami nagle polepszą się, mogą tylko ludzie, którzy nie mają właściwego wyobrażenia o globalnym projekcie Zachodu, polskich elit i historii rosyjsko-polskich stosunków.

    W ciągu ostatnich trzydziestu lat Polacy dostarczyli całe mnóstwo powodów, aby otrzeźwieć.

    W 1989 roku zdemontowali w Krakowie pomnik marszałka Związku Radzieckiego Iwana Koniewa, którego żołnierze uratowali wielowiekowe miasto przed zniszczeniem. Od tego czasu z różnych zakątków Polski zaczęły regularnie docierać wiadomości o akcjach wandali skierowanych przeciwko pomnikom żołnierzy radzieckich.

    Dwa i pół roku temu, gdy ówczesny minister spraw zagranicznych Polski Grzegorz Schetyna ogłosił, że Auschwitz wyzwolili Ukraińcy, a polskie władze rozmontowały pomnik dwukrotnego Bohatera Związku Radzieckiego, generała armii Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie i rozebrały w Warszawie pomnik Radziecko-Polskiego Braterstwa Broni stało się jasne, że niedługo zostaną zdemontowane wszystkie monumenty poświęcone żołnierzom radzieckim.

    Decyzja Sejmu RP jedynie potwierdziła słuszność ówczesnych prognoz.

    FRONT HISTORYCZNY

    Historia polsko-rosyjskich stosunków świadczy o tym, że rusofobia polskich elit politycznych jest chroniczną i nieuleczalną chorobą.

    Potwierdzają to liczne fakty.

    Jako przykład przytoczę tylko jeden epizod, który miał miejsce ponad pięćset lat temu.

    W odległym 1512 roku wybuchła wojna między Wielkim Księstwem Moskiewskim a Zygmuntem I Starym, królem Polski i wielkim księciem Litewskim. 30 lipca 1514 roku wojska Wasyla III odniosły wielkie zwycięstwo. Zdobyły Smoleńsk, który ponad sto lat (od 1404 roku) był okupowany. Dążąc do wyzwolenia miasta, Polacy i Litwini zgromadzili duże siły.

    Polska chora na Rosję
    © Sputnik. Władimir Trefiłow
    Na drodze do Smoleńska pod Orszą to wojsko rozbiło dwa ruskie oddziały konne, ale, pomimo wszelkich starań, nie udało się Polakom i Litwinom odbić Smoleńska. Historyk Aleksiej Łobin pisze, że kiedy „wracali" „z pustymi rękami", straciwszy pod murami twierdzy część obozu, przed kancelarią (króla Zygmunta I) postawiono następujące zadania: po pierwsze — rozmydlić niepowodzenie pod Smoleńskiem; po drugie — wzmocnić efekt propagandowy bitwy pod Orszą.

    Wówczas pojawiły się pierwsze informacje, w których właśnie Korona Polska występowała w charakterze forpoczty katolickiego Zachodu przeciwko „schizmatykom".

    Nie tracąc czasu, królewscy propagandyści w wysłanych do europejskich stolic listach wielokrotnie zawyżyli liczbę poległych pod Orszą „moskali" i wyciągnęli wniosek, że Zygmunt I uratował Europę przed agresją Moskwy.

    Od tego czasu Polacy, jak baron Münchhausen, regularnie dokonywali „wyczynów", „ratując" Europę przed Iwanem IV Groźnym i Księstwem Moskiewskim, przed Piotrem I i Imperium Rosyjskim, przed Józefem Stalinem i Związkiem Radzieckim, przed Władimirem Putinem i Federacją Rosyjską.

    Na przestrzeni kilku stuleci polscy propagandyści sączyli truciznę rusofobii do uszu Europejczyków. Dziś wielowiekowa polska rusofobia organicznie wpisała się w globalny zachodni projekt, którego jednym z celów jest rozczłonkowanie i zniewolenie Rosji.

    Polskie elity są nie tylko mistrzami świata w rusofobii, ale i chętnie wszędzie podążają za Waszyngtonem. Zwłaszcza po niedawnej wizycie prezydenta USA w Warszawie, podczas której z ust Donalda Trumpa pod adresem Polaków padło wiele miłych słów.

    Biorąc pod uwagę to wszystko, mieć poważną nadzieję na to, że polskie elity polityczne zaczną traktować Rosję lepiej, a ich rusofobia gdzieś zniknie, jest głupotą.

    Nie należy tego oczekiwać też z innego powodu.

    Trzy lata temu pisałem o tym, że, prowadząc wojnę na „froncie historycznym", cały „cywilizowany Zachód" realizuje cele dalekie od poszukiwania prawdy naukowej.

    Kąpiel koni, Kubań Rosja
    © Sputnik. Walerij Szustow
    Standardy „polityki historycznej" tworzone są w Polsce. Zastępca kierownika Instytutu Krajów WNP Igor Szyszkin podsumował rezultaty jej działalności na „froncie historycznym".

    — W 2009 roku Polska miała „honor" jako pierwsza za pośrednictwem Sejmu oficjalnie ogłosić Związek Radziecki państwem agresorem, na równi z hitlerowskimi Niemcami odpowiedzialnym za wywołanie globalnej rzezi. Potem poszło jak po maśle. Teraz o „winie" ZSRR już dyskutuje się jako o „oczywistym banale", a 23 sierpnia co roku obchodzony jest Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu. Bez polskiego „przełomu" na froncie historycznym coś takiego raczej nie byłoby możliwe… Tak samo skutecznie polski know-how w sferze historycznej został wykorzystany do wypchnięcia Rosji z przestrzeni postradzieckiej. Instytuty pamięci, muzea okupacji radzieckiej, ustawy, które zabezpieczają niezbędną władzom antyrosyjską i antyradziecką interpretację wydarzeń historycznych — wszystko to w krajach bałtyckich, Gruzji, Mołdawii, a teraz również na Ukrainie robiono i robi się na polską modłę — podkreślił Szyszkin.

    Szczodre dywidendy od „polityki historycznej" otrzymała też sama Polska. Polacy potrzebowali zaprezentować się w II wojnie światowej jako niewinne ofiary dwóch totalitarnych imperiów i udało im się to.

    W taki sposób, obierając kurs na rusofobię, Warszawa wiele osiągnęła. Na rzecz czego zrezygnuje z niego?

    TEATR POLSKIEGO ABSURDU

    Wiadomy USA Zachód rozpętał przeciwko Rosji wojnę informacyjno-psychologiczną (lub hybrydową), która może przerodzić się w coś bardziej gorącego.

    Zachodni agresorzy zmusili nas do dokonania wyboru: poddać się albo walczyć?

    Do kapitulacji i zdania się na łaskę zwycięscy, jak miało to miejsce w latach 90. ubiegłego wieku, nie doszło.

    Co więcej, na krymskim i syryjskim kierunkach osiągnięto duże sukcesy. Nie można tego powiedzieć o polskim kierunku.

    Aby przełamać negatywny trend w wojnie informacyjno-psychologicznej z Polską, należy działać ostro, konsekwentnie i energicznie, nie tracąc czasu.

    Współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych Adam Rofield
    © AFP 2017/ Pier Paolo Cito
    Igor Szyszkin zaproponował kompleksową aktualną odpowiedź: odwołanie ambasadora, zakaz wjazdu dla działaczy kultury i dziennikarzy, którzy wspierali niszczenie pomników; sankcje gospodarcze (całkowite embargo na wszystkie polskie towary); oficjalne podważenie legalności zachodniej granicy RP (prezent Stalina — jeśli pozbywać się totalitarnego dziedzictwa, to całego); aktywna własna polityka historyczna, która nie zostawi kamienia na kamieniu od tak dochodowego wizerunku „państwa ofiary"; nowa ekspertyza autentyczności „dokumentów katyńskich" pod kontrolą Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego i Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej, a następnie wytoczenie procesu sądowego przeciwko osobom odpowiedzialnym za fałszowanie i politykę skruchy (precedens z ponowną ekspertyzą „szczątków carskich" już mamy).

    Ponieważ Katyń jest kamieniem węgielnym polskiej „polityki historycznej", należy od niego zacząć, zdecydowanie odrzucić jako nieudowodnioną wersję.

    W Katyniu jest nierozkopany polski grób Nr 9. Już dawno pora powołać wspólną rosyjsko-polsko-niemieckąkomisję i przeprowadzić ekshumację ciał. Charakterystyczne jest również to, że choć o dziewiątym grobie Warszawa wie od wiosny 2000 roku, Polacy nie są nią zainteresowani. Dlaczego? Spoczywają tam Polacy „drugiej kategorii"? Powód jest inny. Stale biadoląca o ofiarach Katynia Warszawa nie rusza dziewiątego grobu dlatego, że boi się znaleźć w niej coś takiego, co obali całą jej wersję. Taki rezultat byłby godną odpowiedzią na rusofobię i prowokacje Warszawy.

    POLSKIE OBOZY CZERWONOARMISTÓW

    Nie można bezmyślnie powtarzać polskiej wersji wydarzeń katyńskich, a odnośnie liczby zmarłych w latach 1919-1922 w polskich obozach czerwonoarmistów informować o polskich, a nie rosyjskich wynikach badań.

    Faktycznie w polskich obozach w latach 1919-1922 z głodu, zimna, chorób, ran i znęcania się zmarło od 60 do 83,5 tys. osób. Polacy mówią o 16-18 tys. Ale polscy politycy nie odważa się wypowiedzieć na głos danych, które pochodzą „z wrogiego okopu".

    O Katyniu należy nakręcić film, opowiadający o cierpieniach czerwonoarmistów i innych wychodźców z byłego Imperium Rosyjskiego w polskich obozach.

    Trzeba co roku, tam gdzie zginali i w Rosji, przeprowadzać uroczystości upamiętniające, w tym nabożeństwa żałobne.

    Polacy są wielkimi mistrzami falsyfikacji historii. Najlepszym tego przykładem jest sytuacja na polskim cmentarzu wojskowym w Miednoje w odwodzie twerskim, gdzie znajduje się polski pomnik poświęcony rzekomo pomordowanym tam Polakom, ofiarom NKWD. Zamontowano na nim 6296 tabliczek z jedną i nie udowodnioną (!) datą ich śmierci — 1940 rok.

    Tymczasem z protokołów Ministerstwa Sprawiedliwości Rosji i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które odzwierciedlają oficjalne stanowisko Rosji, wynika, że podczas ekshumacji w Miednoje w 1991 roku odnaleziono zwłoki tylko 243 polskich żołnierzy. Czas najwyższy zająć się tym, kto i na jakiej podstawie pozwolił Polakom powiesić w Miednoje 6296 tabliczek upamiętniających.

    W 2012 roku polscy historycy bez udziału Rosji wyjaśnili, że policjanci Ludwig Małowiejski (odznaka policyjna nr 1099) i Józef Kuligowski (odznaka policyjna nr1441) zostali rozstrzelani przez Niemców w więzieniu w Nowogrodzie Wołyńskim w 1941 roku.

    Ale, jak wynika z tabliczek, do tej pory uważa się, że zostali rozstrzelani w Miednoje w 1940 roku…

    Jaka będzie rosyjska odpowiedź na polskie wyzwanie?

    Oleg NAZAROW, doktor hab. historii, członek Klubu Zinowjewskiego MAI Rossiya Segodnya

    OD REDAKCJI.

    Klub Zinowjewski MAI Rossiya Segodnya to forum ekspertów zorganizowane przez agencję Rossiya Segodnya wspólnie z Instytutem Biograficznym Aleksandra Zinowjewa. Aleksander Zinowjew to rosyjski filozof, 20 lat swojego życia, poczynając od 1978 roku, spędził na emigracji w Monachium, gdzie zajmował się działalnością naukową i literacką. W 1999 roku Zinowjew wrócił do Rosji i prowadził kurs wykładów na Wydziale Filozofii Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. Łomonosowa. Współprzewodniczącymi Klubu Zinowjewskiego są żona filozofa Olga Zinowjewa będąca dyrektorką Instytutu Biograficznego Aleksandra Zinowjewa i przewodniczącą Towarzystwa Międzynarodowego Rosja-Niemcy oraz dyrektor generalny MAI Rossiya Segodnya Dmitrij Kisielow.    

    Zobacz również:

    Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    „Aresztowanie Mateusza Piskorskiego przeprowadzono na bezpośrednie polecenie CIA”
    Putin: Rusofobia wylewa się uszami
    Sąd: wszystko tajne, wszyscy się boją ABW, a Piskorski będzie siedział!
    Nowe tajne dokumenty w sprawie Leonida Swiridowa
    Esencja rusofobii: Dogmaty Pani Anny
    Rusofobia z grubej rury
    Rosja domaga się w OBWE przejrzystego procesu ws. zakazu wjazdu do Polski dla Swiridowa
    Wojna informacyjna zamieszana na rusofobii
    Tagi:
    Dzień Pamięci i Smutku, Dzień Zwycięstwa, polityka, Wielka Wojna Ojczyźniana, żołnierz, II wojna światowa, wojna hybrydowa, pomnik, rusofobia, wojna informacyjna, Instytut Pamięci Narodowej, Europejski Trybunał Praw Człowieka, ABW, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, NKWD, WNP, Igor Szyszkin, Aleksiej Łobin, Zygmunt I Stary, Piotr pierwszy, Iwan Czerniachowski, Donald Trump, Stalin, Mateusz Piskorski, Grzegorz Schetyna, Władimir Putin, Miednoje, Orsza, Auschwitz-Birkenau, PRL, Pieniężno, Katyń, ZSRR, Smoleńsk, Kraków, Zachód, Litwa, Syria, USA, Rosja, Ukraina, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz