03:29 15 Grudzień 2018
Na żywo
    Protesty przeciwko reformie sądownictwa w Warszawie

    Sąd Najwyższy skapitulował przed Ziobrą i Kamińskim

    © AFP 2018 / Janek Skarzynski
    Opinie
    Krótki link
    Dawid Blum
    1615

    Wybielanie Kamińskiego trwa. Sędziowie na wniosek Zbigniewa Ziobry zdecydowali się zawiesić postępowanie kasacyjne w sprawie byłego szefa CBA i jego współpracowników, ułaskawionych w 2015 przez Andrzeja Dudę.

    To niewątpliwie akt bezradności Sądu Najwyższego, który był bombardowany wnioskami przez Prokuratora Generalnego z jednej strony oraz rugany przez sędzię Julię Przyłebską z drugiej. W końcu stwierdził, że zawiesi postępowanie w sprawie Mariusza Kamińskiego z racji tego, że sprawę przejął Trybunał Konstytucyjny (żeby nie było wątpliwości — jego przewodnicząca już zapowiedziała, że zrobi wszystko, aby obronić pisowskiego ministra).

    Nagłówki na portalu niezależna.pl (należącego do „Gazety Polskiej") głoszą: „Koniec farsy! Mariusz Kamiński i inni szefowie CBA nie będą już nękani". Rządowi ewidentnie nie wystarczy ułaskawienie — chcą całkowitego wybielenia swojego człowieka. Jeszcze wczoraj, kiedy decyzja Sądu Najwyższego nie była znana, Mariusz Błaszczak twierdził, że Kamiński „jest ciągany [po sądach — DB], bo był policjantem, który patrzył na ręce złodziejom. To coś niesamowitego". I najwyraźniej Sąd Najwyższy, który jeszcze niedawno postawił się Andrzejowi Dudzie poprzez uchwałę, że ułaskawienie było niezgodne z prawem, teraz oddał sprawę w ręce jednej politycznej kliki.

    Sprawa Kamińskiego wciąż wzbudza wiele emocji. Członkowie rządu i politycy PiS traktują ją ambicjonalnie. Przed kilkoma dniami głos w sprawie zabrała Elżbieta Witek, szefowa gabinetu politycznego Beaty Szydło. — W naszym głębokim przekonaniu Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik są osobami ułaskawionymi i normalnie mogą wypełniać swoje obowiązki — powiedziała.

    Ułaskawienie Kamińskiego, które ujdzie płazem zarówno Andrzejowi Dudzie, jak i samemu ułaskawionemu, może stanowić bardzo niebezpieczny precedens. Oznacza bowiem zupełnie inne zastosowanie prawa prezydenckiej łaski. Prezydent może bowiem przyznać dowolnemu przestępcy immunitet na każdym etapie postępowania sądowego. Oznacza to, że ofiary politycznych intryg nie mogą czuć się bezpiecznie ani liczyć na sądy, bo te okażą się bezradne.

    Duda i PiS na przykładzie Kamińskiego zamienili prawo łaski w uniewinnienie. Można domniemywać, że to jest sedno pisowskiej reformy sądownictwa.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Sekret wiecznej młodości odkryty?
    Guardian: Rosyjski lider znów stoi na wygranej pozycji
    Jak kochać, to na zabój
    Tagi:
    sąd, Prawo i Sprawiedliwość, Andrzej Duda, Mariusz Kamiński, Zbigniew Ziobro
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz