Widgets Magazine
14:00 24 Sierpień 2019
Niemieccy kibice na Euro-2016 we Francji

Europa przejrzała na oczy

© REUTERS / Jacky Naegelen
Opinie
Krótki link
2530

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko domaga się od Stanów Zjednoczonych dostaw broni jeszcze od czasu, kiedy prezydentem był Barack Obama, przy czym sama tylko myśl, że Waszyngton spełni prośbę Kijowa, jest dla Niemiec i Francji niczym koszmar - napisano na stronie niemieckiej stacji radiowej Deutschlandfunk.

Obama nie spełnił prośby Kijowa ws. dostaw broni na Ukrainę — Waszyngton ograniczył się wówczas do instruktorów i sprzętu: radarów, noktowizorów i innych specjalistycznych przyrządów. W odpowiedzi Poroszenko poskarżył się, że w taki sposób nie da się wygrać wojny w Donbasie. „Do tej pory Poroszenko i minister obrony Stepan Połtorak bezustannie domagają się od Zachodu więcej broni" — przypomina Deutschlandfunk.

Nowy przedstawiciel specjalny ds. Ukrainy Kurt Walker odniósł się do próśb ukraińskich władz ze zrozumieniem — głosi artykuł. Walker daje Kijowowi nadzieję, że tym razem Amerykanie podejmą decyzję. Wcześniej gazeta The Wall Street Journal doniosła, że Pentagon i Departament Stanu USA opracowują jednak plan dostaw broni dla Kijowa, w tym pocisków przeciwpancernych.

Możliwe dostawy amerykańskiej broni na Ukrainę niepokoją nie tylko Rosję, ale również kraje europejskie — napisano. „Dla Niemiec i Francji sama tylko myśl, że w regionie przepełnionym bronią będzie jej jeszcze więcej, jest niczym koszmar. Przecież rozejmu nie udaje się osiągnąć nawet teraz" — podkreśla Deutschlandfunk.

W wywiadzie dla radia Sputnik politolog, wicedyrektor Narodowego Instytutu Rozwoju Współczesnej Ideologii Igor Szatrow wyraził opinię, że taki punkt widzenia dziennikarzy odzwierciedla tak naprawdę te nastroje, które panują wśród Europejczyków.

Zderzywszy się z ingerencją USA w sprawy europejskie, jak ograniczenia dotyczące gazociągu Nord Stream 2, Europejczycy zaczęli zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństwa podobnych działań również w sferze wojskowej. Militaryzacja Europy, która może zacząć się bez uwzględnienia opinii krajów europejskich, będących członkami NATO, staje się faktem. Ukraina nie należy NATO, tym niemniej USA mają zamiar prowadzić wobec niej swoją własną politykę.

"Świadczy to o tym, że w konkretnej sytuacji, która może powstać na Ukrainie, Stany Zjednoczone mogą również zdecydować się na ingerencję zbrojną. Tak czy inaczej Europejczycy mają podstawy, by tak myśleć. Dlatego uważam, że ani Niemcy, ani inne państwa nie odbiorą pozytywnie takiego udziału USA w procesie ukraińskim. Niemcy i Francja uważają się za liderów procesu negocjacyjnego, liderów «formatu normandzkiego», i są gotowe przyjąć pomoc od Stanów Zjednoczonych, ale tylko pod postacią jakichś starań dyplomatycznych w tym kierunku. Wydaje mi się, że właśnie dlatego artykuł, który ukazał się w niemieckich mediach, to nie tylko zwykła opinia dziennikarzy, ale realne odzwierciedlenie nastrojów, jakie panują obecnie w europejskiej klasie politycznej" — powiedział Igor Szatrow.

Zobacz również:

Trump obwinił Kongres o degradację stosunków z Rosją
Poroszenko zapowiedział rychłe zakończenie naboru do armii zawodowej
Ile straci Siemens na aferze turbinowej
USA nie przerwą współpracy z Rosją pomimo spięcia w relacjach
Kreml: USA powinny wpłynąć na Kijów w kwestii realizacji mińskich porozumień
Tagi:
Kurt Volker, Donald Trump, Barack Obama, Petro Poroszenko, USA, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz