05:24 14 Grudzień 2019
Złoże gazu łupkowego w Pensylwanii, USA

Zakazać dostaw gazu z USA. UE szuka odpowiedzi na antyrosyjskie sankcje

© AFP 2019 / Mladen Antonov
Opinie
Krótki link
15692
Subskrybuj nas na

Europejskie firmy mogłyby zrezygnować z zakupu gazu skroplonego z USA w odpowiedzi na zaostrzenie antyrosyjskich sankcji przez amerykańską administrację. Z taką inicjatywą wystąpił francuski senator Yves Pozzo di Borgo.

Jego zdaniem działania Waszyngtonu skierowane przeciwko Moskwie można wyjaśnić dążeniem do zwiększania eksportu do innych krajów, wykorzystując politykę jedynie jako pretekst.

W wyniku wprowadzenia nowych antyrosyjskich sankcji pod presją USA mogą znaleźć się takie europejskie firmy jak niemieckie Wintershall, Uniper, francuska Engie i austriacka OMV. Uczestniczą one w projekcie Gazociągu Północnego-2. Jednak Stany Zjednoczone wolałyby dostarczać swój gaz do Europy, ograniczając dostęp do rosyjskiego.

Yves Pozzo di Borgo uważa, że właśnie ekonomiczny czynnik przeważa w działaniach Amerykanów, którzy zerwali z tradycją uzgodnionych decyzji i po raz pierwszy wprowadzili sankcje wobec Rosji samotnie.

— Amerykanie wyszli poza ramy prawa międzynarodowego. Za każdym razem wypowiadają piękne słowa o wolności i obronie. Ale w rzeczywistości dbają tylko o handel. Obecnie mają zbyt dużo gazu skroplonego, próbują go sprzedać. W Europie postawiono na Gazociąg Północny i co zrobili Amerykanie? Wprowadzili sankcje wymierzone w Gazociąg Północny – powiedział francuski polityk w rozmowie ze Sputnikiem Francja.

Pozzo di Borgo proponuje, aby udzielić Waszyngtonowi siłowej odpowiedzi – wprowadzić sankcje odwetowe. – Jeśli Europie wystarczy odwagi, mogłaby w pierwszej kolejności zakazać europejskim firmom nabywania gazu skroplonego. Przedsiębiorstwo Engie, będące partnerem Gazociągu Północnego, regularnie kupuje w USA LNG, gaz łupkowy. Należy położyć temu kres! – podkreślił senator, przekonany o tym, że „Europa jest bardzo niezadowolona i istnieje nadzieja, że nie skończy się na samym tylko niezadowoleniu”.

— Należy być nieco bardziej odważnym. Należy określić, jakie będą konsekwencje dla handlu. Ale chodzi o to, że Amerykanie rozumieją tylko siłę. Jeśli pokażemy, że stracą pieniądze, zastanowią się – ocenił Pozzo di Borgo.

Były premier Słowacji Ján Čarnogurský również spodziewa się, że USA poniosą konsekwencje wynikające z wprowadzenia środków skierowanych przeciwko Unii Europejskiej. – Ta reakcja w UE rodzi nadzieję, że Bruksela nie będzie w takim samym stopniu trzymać się proamerykańskiego kursu jak dawniej. Nie w 100%, a w 90%. To niewiele, ale można mieć nadzieję, że to tylko początek – powiedział polityk.

Według Čarnogurský’ego niezadowolenie z sankcji może nabrać w Unii Europejskiej wymiaru geograficznego, jeśli kraje Europy Wschodniej i Środkowej wspólnie oświadczą, że się na nie nie zgadzają. – Polska oczywiście nie przyłączy się do tego, ale mogą Czechy, Węgry, Słowacja, Austria. Te kraje mają możliwości, aby utworzyć blok przeciwko sankcjom – dodał.

Do tej pory większość europejskiego establishmentu krytykowała w mniej lub bardziej ostrej formie nowe sankcje. Prezydent Finlandii Sauli Niinistö nazwał je nieuczciwą próbą zarobienia „na sojusznikach”. Ale ilość nie oznacza jakość przy braku woli politycznej. Reakcja UE może być słabsza, niż oczekuje się. Taki zwrot wpisuje się w politykę wygładzenia stosunków z Waszyngtonem, której, mimo wszystkich konfrontacyjnych oświadczeń, trzyma się Bruksela.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Przejście rosyjskich krążowników przez Bałtyk może wzbudzić niepokój Polski (wideo)
Świętowali Powstanie Warszawskie. Zniszczyli pomnik Berlinga
Ława przysięgłych do spraw „rosyjskiej ingerencji"
Tagi:
sankcje, Unia Europejska, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz