09:23 19 Październik 2018
Na żywo
    Prezydent Polski Andrzej Duda

    Duda i jego oportunizm

    © AFP 2018 / Janek Skarzynski
    Opinie
    Krótki link
    Jerzy Domański
    12486

    Pozszywane przez Kaczyńskiego grupki ambicjonerów dostały tyle władzy, że nawet nie były w stanie jej ogarnąć. Od dawna jednak wiadomo, że im kto głupszy, tym większy kłopot z jego ambicjami. Bo ciągle mu władzy za mało.

    Mieli być jak skała. Jak jedna pięść, która pogruchoce stary system, a jego elity zastąpi nowymi.

    Jarosław Kaczyński
    © AFP 2018 / WOJTEK RADWANSKI
    Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa, 05.11.1927, Warszawa
    © AP Photo / Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa
    Ich programem były rugi kadrowe. Stare kadry wycinali z takim zapałem jak drzewa w Puszczy Białowieskiej.

    I z takim samym efektem.

    Pisiewicze nie dość, że od razu przejęli najgorsze cechy poprzedników, to jeszcze je pomnożyli po wielokroć. Braku kompetencji nie zastąpi przecież partyjna dyspozycyjność i gorliwość.

    Efekty tej polityki są na tyle ponure, że część obozu władzy nie chce już żyrować kolejnych pomysłów kierownictwa partii. Tej partii, która miała rządzić przez pokolenia, a po dwóch latach musi myśleć głównie o tym, jak dociągnąć do wyborów.

    Pozszywane przez Kaczyńskiego grupki ambicjonerów dostały tyle władzy, że nawet nie były w stanie jej ogarnąć. Od dawna jednak wiadomo, że im kto głupszy, tym większy kłopot z jego ambicjami. Bo ciągle mu władzy za mało.

    No i szybciej, niż myślano, pisowska kapotka zaczęła się pruć i rozłazić w szwach.

    A gdy taki proces się zacznie, to część polityków myśli o nowym palcie, a nie o naprawie starego. I tak z etapu PiS a państwo przeszliśmy do podetapu PiS a PiS. Doświadczenie z ostatnich lat mówi, że jak już partia wejdzie na taką ścieżkę, to lepiej w niej nie będzie. A na pewno więcej będzie kłótni i podziałów.

    Ofiarą partyjnych wojen na górze jest wojsko.

    Prawicowi krytycy obecnej konstytucji, z prezydentem Dudą na czele, powinni sobie zadać pytanie, co byłoby z wojskiem pod rządami Macierewicza, gdyby nie konstytucyjne umocowanie prezydenta.

    Minister obrony Poslki Antoni Macierewicz
    © AP Photo / Markus Schreiber
    To, że mimo bardzo silnych uprawnień Duda poświęcił wielu znakomitych generałów i nie zablokował księżycowych koncepcji ministra obrony, nie jest winą konstytucji.

    To sprawa charakteru Dudy i jego oportunizmu.

    Na straży prawa i konstytucji stanął dopiero wtedy, gdy mu Ziobro i Macierewicz wyrwali krzesło spod siedzenia.

    Zadziałali po zbójecku, metodą faktów dokonanych. Ulubionym sposobem działania PiS chcieli Dudzie zabrać część prezydenckich uprawnień.

    Prezydent Polski Andrzej Duda
    © AFP 2018 / Janek Skarzynski
    Prezydent Polski Andrzej Duda
    I dopiero to go ruszyło.

    Teraz będzie zadowolony, jeśli trochę ustąpią i oddadzą mu to, co i tak jest przecież jego.

    To nie jest poważna prezydentura.

    I to jest najdelikatniejsze sformułowanie opisujące dwa lata Dudy na urzędzie.

    Jerzy Domański, polski publicysta, Warszawa

    Autor jest Redaktorem Naczelnym polskiego tygodnika opinii „Przegląd".

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji. 

    Zobacz również:

    Zemsta prezydenta: Duda kontra Macierewicz
    Czy Duda nadal chce być prezydentem?
    Macierewicz: Who is who?
    Szczyt jedności. Duda pęka z dumy
    Przełom w sprawie sądów! Duda stawia się Kaczyńskiemu
    Andrzej Duda nam się nie udał
    Duda dostał po nosie
    Między Macierewiczem i Łubianką
    Duda myśli jak Trump
    Tagi:
    Wojsko Polskie, konstytucja, MON, Rząd RP, Prawo i Sprawiedliwość, Zbigniew Ziobro, Antoni Macierewicz, Jarosław Kaczyński, Andrzej Duda, Puszcza Białowieska, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz