21:08 21 Lipiec 2018
Na żywo
    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w przedsiębiorstwie Jużmasz

    Wydarzenia sierpnia - spojrzenie z Polski

    © AP Photo / Markiv Mykhailo
    Opinie
    Krótki link
    Irina Czajko
    2220

    Zazwyczaj latem odczuwa się brak ważnych wydarzeń politycznych i wiadomości o nich. Ale tegoroczne lato jest wyjątkiem. W sierpniu życie polityczne na całym świecie przeżywa burzliwe czasy. O niektórych z aktualnych wydarzeń korespondentka radia Sputnik Irina Czajko rozmawiała z działaczem społecznym i niezależnym publicystą Januszem Niedźwiedzkim.

    Malbork
    © Sputnik . Władimir Fedorenko
    — Amerykański wywiad podejrzewa, że Ukraińcy dostarczyli silniki rakietowe Korei Północnej. Reakcja Julii Tymoszenko była następująca: „Ukrainę czeka katastrofa, jeśli dostawy te zostaną potwierdzone". Jak Pan to skomentuje?

    — Informacje, jakie dochodzą do nas na ten temat z amerykańskich mediów, mogą być uzasadnione. Należy wziąć pod uwagę fakt, że postmajdanowa Ukraina jest państwem podlegającym bardzo zaawansowanej atrofii. Objawów tej atrofii jest bardzo wiele. Pomijając problemy gospodarcze, jest to również szalejąca korupcja, której skala wykracza poza normy znane z jakiegokolwiek innego kraju europejskiego, ale też krajów strefy postsowieckiej. To potwierdza się we wszystkich raportach takich organizacji jak Transparency International czy różnych instytucji europejskich. Zatem można sobie spokojnie wyobrazić, iż transfer technologii z Ukrainy mógł dojść do skutku. Oczywiście wątpię, że władze ukraińskie były bezpośrednio w to zaangażowane. Jednak z pewnością nie powinniśmy negować takiej możliwości, iż ktoś z pracowników, ktoś, kto miał dostęp do tego typu informacji, mógł przekazać technologie bądź elementy takich silników Korei Północnej.

    — Władze Kijowa bezskutecznie zabiegały w ciągu ostatnich trzech lat o dostawy ze Stanów Zjednoczonych śmiercionośnej broni. Czy taka perspektywa jest realna?

    — Moim zdaniem jest możliwa, nad czym ubolewam, bo jeśli dojdzie do takiej dostawy broni, będzie to jawna próba eskalacji konfliktu ze strony Waszyngtonu. W moim odczuciu, jeśli prezydent Donald Trump decyduje się na dostarczenie tzw. broni śmiercionośnej stronie ukraińskiej, będzie starał się jakby wzmocnić dźwignię w negocjacjach z Rosją poprzez wcześniejsze rozgrzanie konfliktu na Ukrainie. Niestety, należy się liczyć z taką możliwością, że ta broń zostanie przekazana Ukraińcom właśnie po to, aby ten konflikt na Ukrainie na nowo rozgorzał, po to, żeby Amerykanie w późniejszych negocjacjach z Rosją na temat ewentualnego resetu mieli większą przewagę negocjacyjną.

    — Stosunki między Polską a Rosją są teraz w stadium głębokiego kryzysu i sytuację dodatkowo komplikuje konflikt na tle historii i pamięci o II wojnie światowej. Mam na myśli tzw. wojnę z pomnikami Armii Czerwonej. Jaki jest Pana pogląd na ten problem?

    — W moim odczuciu możemy mówić o totalnej destrukcji relacji polsko-rosyjskich, i to na wszystkich płaszczyznach. O Rosji w Polsce mówi się wyłącznie w kategoriach jakiegoś wyimaginowanego agresora. Warto przypomnieć, iż tak naprawdę z Rosją Polskę nie dzielą żadne realne konflikty. Nie mamy ani zatargów granicznych, czyli jakichś nierozwiązanych konfliktów o ziemię. Nie mamy żadnych sprzecznych interesów. Na bieżące potrzeby polityki wewnętrznej tworzy się wizję zagrożenia ze Wschodu. Moim zdaniem jest to polityka dalece nieodpowiedzialna i krótkowzroczna, ponieważ tak jak Polska się donikąd nie wybiera z tej części Europy, tak samo i Rosja. Będziemy musieli być ze sobą sąsiadami, czy to się komuś podoba, czy nie. Powinniśmy — to jest w naszym obopólnym interesie — budować dobrosąsiedzkie relacje bez względu na trudną historię. Działania takie jak burzenie pomników Armii Czerwonej są działaniami zakłamującymi tę historię, ponieważ niczego nowego do relacji polsko-rosyjskich nie wnoszą, a jedynie antagonizują dodatkowo na tle tego, co było.

    — Ambasador Rosji w Warszawie Siergiej Andriejew powiedział, że kwestia pomników będzie ciężką próbą dla relacji między naszymi narodami i państwami.

    — Niestety ja obawiam się, że jeśli ta ekipa utrzyma się przy władzy w Polsce, pomniki zostaną zwyczajnie zniszczone, ponieważ to jest jedno z takich sztandarowych haseł tego środowiska, które dodatkowo jest swego rodzaju zakładnikiem takiej marginalnej, ale dość wpływowej skrajnej prawicy w Polsce, która ma niezdrową obsesję na punkcie wszelkich pozostałości po poprzednim systemie. Podnosi więc walkę z pomnikami do rangi świętej krucjaty. To niczemu dobremu nie służy i pozostawi trwałą zadrę. W Polsce zginęło ponad 600 tysięcy radzieckich żołnierzy, wśród których byli nie tylko Rosjanie, ale również obywatele wszystkich republik radzieckich, w tym też Polacy z tzw. armii Berlinga. Zatem niszczenie tych pomników oznacza niszczenie naszej wspólnej pamięci, o czym w Polsce wiele osób zapomniało. Nie jest tajemnicą, że w Polsce istnieje duża grupa ludzi o silnym rusofobicznym nastawieniu. Obecny rząd PiS-u tworzy sobie z tych ludzi twardą bazę elektoratu i tego typu działania mają na celu „wypieszczanie" tego elektoratu. To nie służy niczemu dobremu, ani w obecnej sytuacji w relacjach polsko-rosyjskich, ani nie wróży niczego dobrego na przyszłość.

    Zobacz również:

    Ławrow: Sankcje USA przeciwko Iranowi są nieodpowiedzialne
    Niemcy poparły plan Rosji i Chin dotyczący Korei
    Amerykański wywiad: KRLD może samodzielnie produkować silniki rakietowe
    Tagi:
    dekomunizacja, Armia Czerwona, Janusz Niedźwiecki, Julia Tymoszenko, USA, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz