03:02 22 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Agnieszka Wołk-ŁaniewskaFlagi Grecji i UE przed Akropolem w Atenach

    Varoufakis story - czyli jak Unia dobiła Grecję

    © Zdjęcie: Igor Motowiłow © AFP 2017/ Louisa Gouliamaki
    1 / 2
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    223583871

    Pamiętacie Grecję? Taki kraj na południu Europy, gdzie ludzie, doprowadzeni do ostateczności oszczędnościowym programem naprawczym, który nic nie naprawiał, zagłosowali na radykalną lewicę, która rozpaczliwie dała ciała, godząc się na kontynuację cięć, które obiecała zatrzymać?

    Jeden z centralnych bohaterów tego dramatu, Janis Varoufakis, właśnie wydał kolejną książkę o kulisach polowania z nagonką, jakie tzw. Trojka urządziła Syrizie — i wywołał kolejny kryzys w greckiej polityce.

    Opozycja domaga się powołania komisji śledczej, która zbada twierdzenia Varoufakisa — w pierwszej połowie 2015 roku greckiego ministra finansów — iż rząd Syrizy przygotowywał się w tym czasie do opuszczenia strefy euro.

    Zarówno w swej pierwszej książce opowiadającej o korzeniach greckiego dramatu i, szerzej, europejskiego kryzysu (opublikowanej w Polsce przez „Krytykę Polityczną" pod tytułem „A słabi muszą ulegać?"), jak i w wydanym właśnie po angielsku i grecku zapisie swego półrocznego ministrowania, Varoufakis wyraża — delikatnie mówiąc — emocje lewicowego ekonomisty, który zderzył się z monetarystyczną doktryną i technokratyczną  dyktaturą unijnych instytucji. A przy tym były grecki minister finansów jest wielkim miłośnikiem zjednoczonej Europy — i pewnie stąd jego żarliwa nienawiść do antydemokratycznej oligarchii, która ją zawłaszczyła. Opowiadając o tym, jak doszło do kryzysu i jak fatalna były narzucona przez przywódców i instytucje europejskie odpowiedź — Varoufakis bez wahania obarcza winą europejskich technokratów i Angelę Merkel osobiście; oligarchiczne grono, które nazywa  „głębokim establishmentem Europy".

    Technicznych źródeł problemów ekonomista doszukuje się w „przebiegłym" pomyśle instytucji europejskich na kryzys bankowy.

    W odróżnieniu od USA, gdzie państwo bezpośrednio wsparło zagrożone upadkiem banki gotówką, w Europie pozwolono im tylko na emisję skryptów dłużnych. Oczywiście nikt nie chciał ich kupować — sytuacja banków była powszechnie znana od upadku Lehman Brothers — toteż postanowiono ubrać w ten skarb budżety krajowe, ale tak, żeby nie było to widoczne na pierwszy rzut oka. Niechciane skrypty przekazano krajowym ministrom finansów, a ci złożyli je w EBC jako depozyt za pożyczki dla prywatnych banków, gwarantując równocześnie ich wypłacalność. Proceder trwał już prawie 8 lat, kiedy dopadł Varoufakisa jako ministra finansów Grecji.

    Wściekał się, gdy co tydzień przenoszono mu do podpisu skrypty, według których greckie państwo de facto przejmowało długi prywatnych banków — w sumie ponad 50 miliardów euro, podczas gdy budżet nie mógł znaleźć kilkuset  milionów na szpitale, szkoły i emerytury. Na pocieszenie miał świadomość, że inni ministrowie finansów strefy euro i szefowie banków centralnych robią to samo co on — i to od lat.

    Jednak sytuacja Grecji była szczególna, ponieważ wyjątkowo chętnie sięgała ona po pożyczki, które hojną ręką dawali bankierzy — w przeciwieństwie do Niemiec, gdzie ograniczano płace, toteż spadał i popyt na towary, a ich nadwyżki szły na eksport do Irlandii, Grecji czy Hiszpanii. Tu obywatele kupowali niemieckie towary za pożyczone pieniądze, co tworzyło impuls popytowy, dzięki któremu dochód narodowy rósł o kilka procent rocznie — ale nie dla wszystkich.

    Biedni Grecy odczuwali skutki 9-procentowej inflacji, widocznej głównie w cenach dóbr podstawowych. Bogatym żyło się świetnie, a to irytowało zubożałych Niemców, którzy przyjeżdżali  do Grecji na wakacje. I to właśnie ta irytacja stoi za nieprzejednaną postawą kanclerz Merkel, której jak zwykle pokornie wysłuchali inni europejscy decydenci — sugeruje Varoufakis. Ale nie uważa tego za usprawiedliwienie.

    Technologię, stosowaną przez Trojkę wobec krajów w kryzysie, porównuje do waterboardingu — czyli  bandyckiej metody przesłuchiwania podejrzanych o terroryzm przez CIA. Leżącej ofierze zalewa się usta i nos wodą, aż do zachłyśnięcia. Kiedy zaczyna się dusić, torturujący robi przerwę na kilka oddechów i zaczyna od nowa — tak długo, aż klient przyzna się do wszystkiego.

    Podobnie traktowano Grecję: kolejnym rządom uginającym się pod ciężarem długów nie dawano odzyskać płynności finansowej, a zarazem zakazywano ogłoszenia niewypłacalności wobec wierzycieli. Pomocy finansowej na niezbędne wydatki udzielano w ostatniej chwili przed oficjalnym bankructwem. W rozpaczliwym pragnieniu złapania oddechu rządy Grecji podpisywały kolejne umowy pożyczkowe.

    Grecka flaga
    © AP Photo/ Petros Giannakouris
    Agnieszka Wołk-Łaniewska w Moskwie
    © Sputnik. Leonid Swiridow
    Grzegorz Schetyna
    © AFP 2017/ Michal Cizek
    Było oczywiste, że tego typu „pakiet ratunkowy" oznacza zmniejszenie dochodu narodowego, wzrost bezrobocia i spadek poziomu życia. Trojka zażądała likwidacji podstawowych świadczeń socjalnych, przeprowadzanej pod nadzorem urzędników EBC, Komisji Europejskiej i MFW; Varufakis  nazywa ich komornikami przebranymi za technokratów. Przestrzega, że trzy niepodlegające żadnej demokratycznej kontroli instytucje — Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy — uzyskały władzę, o której państwa mogą tylko marzyć.

    Trojka rządzi Unią; Parlament Europejski jest tylko dekoracją — nie ma nawet prawa wnoszenia własnych projektów ustaw.  A Trojką rządzi, w zasadzie niepodzielnie, Angela Merkel — pisał Varoufakis w „A słabi muszą ulegać", obiecując, że bliżej opowie o tym, jak ochłonie i dojrzeje.

    Właśnie dojrzał — ale trudno powiedzieć, żeby ochłonął.

    Tytuł nowej książki — „Adults in the room", „Dorośli w pokoju" — nawiązuje do dość chamskiej uwagi szefowej MFW, Christine Lagarde, która domagała się, żeby ktoś dorosły podjął w imieniu Grecji negocjacje z Trojką. Jej irytacja wynikała ze stanowczej postawy Greków, odrzucających „program ratunkowy", którego fatalne skutki były —  jak pisze Varoufakis — widoczne dla przeciętnie rozgarniętego ośmiolatka.

    Układ brzmiał: udzielimy wam pożyczek, za które spłacicie długi prywatnych banków. Szło na to 91 procent pożyczonej sumy — Grecję zmuszono, bo odkupywała swoje obligacje za 100 procent ich nominalnej wartości, mimo że ich wartość rynkowa nie przekraczała 20 procent. 

    Jak wyjaśnia Varoufakis w swej najnowszej książce  — w istocie rzeczy chodziło o ukrycie kolejnego bail-outu dla niemieckich i francuskich banków.

    Gdyby, zgodnie z ekonomiczną logiką i własną polityką przyjętą po kryzysie argentyńskim, MFW odmówił udziału w nierealnym porozumieniu kredytowym i  uznał niewypłacalność Grecji, po tyłku dostałyby prywatne banki, które nader hojną ręką udzielały jej pożyczek — co pociągnęłoby za sobą konieczność wsparcia ich kolejnymi transzami  pomocy. A ten pomysł nie cieszył się wielką popularnością wśród niemieckich i francuskich wyborców. Toteż, żeby nie drażnić elektoratu, politycy wymyślili „pomoc dla Grecji", która w istocie rzeczy trafiła do prywatnych i bynajmniej niegreckich banków.

    W swoim głębokim i najwyraźniej nieukojonym  gniewie, Varoufakis odkrywa  kulisy wydarzeń — w sposób, którego politycy  zazwyczaj unikają.

    Premier Grecji Aleksis Tsipras
    © REUTERS/ Francois Lenoir
    Premier Grecji Aleksis Tsipras
    Pisze na przykład — i to wzbudziło ekscytację greckiej opozycji  — jak wraz z niemieckim ministrem finansów Wolfgangiem Schäuble uknuł spisek na rzecz otwarcia rozmów o wyjściu Grecji ze strefy euro, co mogło być sposobem na uratowanie jej finansów, ale politycznie byłoby przyjęte jako „rozbijanie jedności europejskiej".

    Chodziło więc o to, żeby hasło nie wyszło od kanclerz Merkel —  Schäuble bał się, że Grecy puszczą przeciek do prasy, żeby wykorzystać go przeciw Niemcom.  Dlatego Varoufakis namówił Tsiprasa, żeby zapytał Merkel, czy to prawda, że Schäuble jest za „grexitem", co miało się stać bezkolizyjnym rozpoczęciem tematu powrotu Grecji do narodowej waluty. Niestety, Merkel nie podjęła tematu, zostawiając obu ministrów finansów na lodzie.

    Bardziej ekscytujący jest jednak inny makiaweliczny plan Varoufakisa, który nie doszedł do skutku — tym razem z winy greckiego premiera Alexisa Tsiprasa. Jego szczegóły są dość zawiłe, ale w wielkim uproszczeniu chodziło o to, żeby wykoleić prowadzoną przez Europejski Bank Centralny operację poluzowania polityki pieniężnej, czyli dorzucenia pieniędzy do gospodarek krajów w kryzysie, znaną jako QE („Quantitative Easing"). Operacja ta była sposobem na uratowanie spoistości strefy euro w duchu zgoła keynesowskim — czyli bliskim myśleniu Varoufakisa. Jednak Grecja została z niej wyłączona — toteż Varoufakis proponował, żeby rząd grecki zdewaluował swoje obligacje, co  przyniosłoby duże straty EBC, posiadającemu greckie papiery o wartości 33 miliardów euro. To z kolei naraziłoby prezesa EBC Maria Draghi na atak ze strony niemieckiej konserwatywnej prawicy, która była głęboko przeciwna luzowaniu polityki pieniężnej — a to dałoby Grecji pozycję negocjacyjną, pozwalającą, być może, na wyrwanie się z żelaznego uścisku EBC. Pomysł wziął w łeb, bo Tsipras nie zdecydował się  na tak ostrą konfrontację i zamiast tego uległ brukselskiemu dyktatowi. Tę miękkość Varoufakis ma swojemu byłemu przyjacielowi za złe najbardziej.

    Kanclerz Niemiec Angela Merkel
    © REUTERS/ Fabrizio Bensch
    Znacznie mniej zawiła jest inna opowieść z zaplecza władzy; tym razem z USA.

    W środku najgorętszych negocjacji, w kwietniu 2015 roku, życzliwy przyjaciel załatwił Varoufakisowi spotkanie z  Larrym Summersem — byłym sekretarzem skarbu USA, byłym wiceszefem MFW, byłym rektorem Harvardu, jedną z najbardziej wpływowych postaci światowych finansów. Jego wsparcie byłoby nieocenione.

    Przy flaszce whisky dwaj ekonomiści — jeden powszechnie uważany za lewaka, a drugi wręcz przeciwnie; Varoufakis zwykł nazywać Summersa  „księciem ciemności"  — ustalili, że zgadzają się co do diagnozy i recepty dla greckiej gospodarki. Zanim wszakże Summers  zadeklarował gotowość wsparcia greckiego ministra, zadał mu fundamentalne pytanie.

    — Są dwa typy polityków: insiderzy i outsiderzy  — powiedział. — Priorytetem outsiderów jest ich wolność do głoszenia ich wersji prawdy. Ceną tej wolności jest fakt, iż są ignorowani przez insiderów, do których należą poważne decyzje. Insiderzy nigdy nie zwracają się przeciw innym insiderom i nigdy nie rozmawiają z outsiderami o tym, co insiderzy mówią i robią. W zamian otrzymują dostęp do wiedzy i szansę wywierana rzeczywistego wpływu. No więc, Janis — zakończył Summers — do której kategorii należysz?

    Donald Tusk
    © AP Photo/ Alik Keplicz
    I w tym miejscu, odnotowuję  to w przykrością, Varoufakis dał ciałą. Zamiast zapewnić, że jest insiderem z krwi i kości, wykrętnie odpowiedział, że z natury jest outsiderem, ale dla dobra Grecji gotów jest działać jak insider — co naturalnie zagwarantowało mu nieufność rozmówcy i pozbawiło wsparcia w fundamentalnym starciu z władcami europejskich finansów.

    Książka „Dorośli w pokoju — Moje boje z głębokim establishmentem Europy" dowodzi oczywiście, że Summers miał rację, nie ufając Varoufakisowi. Być może nie zaufałby mu nawet, gdyby otrzymał poprawną odpowiedź na kluczowe pytanie. Amerykańscy finansiści nie słyną z łatwowierności.

    Ale należało to sprawdzić. Okłamanie złego człowieka w dobrej sprawie to akt nie tylko niewinny, ale wręcz moralnie chwalebny. Jak naucza stara polska tradycja: brać, nie kwitować.

    Aha: wszystkim entuzjastom polityki cięć,  przekonanym, że Grecja słusznie uczyniła ulegając dyktatowi Trojki i „nie było alternatywy", dedykuję bardzo krótką recenzję pióra Martina Wolfa, głównego komentatora ekonomicznego głównego dziennika ekonomicznego współczesnego świata, „The Financial Times".

    Niezależnie od tego, czy autor książki poniósł klęskę, bo zabrakło mu wpływów politycznych,czy też nigdy nie miał szans na sukces, bo  miał przeciw sobie zbyt potężne interesy — pisze Wolf — „wynik jest tragiczny, bo Varoufakis miał — i ma — rację. Monstrualny grecki dług powinien po prostu zostać umorzony. Czytajcie  i szlochajcie".

    Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Grecja i wierzyciele uzgodnili ostatnie szczegóły porozumienia finansowego
    Czy Niemcy zapłacą za grzechy swoich dziadków? Grecja domaga się odszkodowania
    Grecja opowie się w UE za zniesieniem sankcji wobec Rosji
    Czy Grecja zostanie wykluczona ze strefy Schengen?
    Merkel oświadczyła, że UE nie może dłużej polegać na innych
    Grecja przyjęła drugi pakiet reform, aby otrzymać 86 mld euro kredytu
    Grecja zaczęła spłacać EBC i MFW 6,25 mld euro
    Mamo Merkel, otwórz drzwi!
    Grecja w ciągu 3 lat potrzebuje od 78 do 84 miliardów euro w kredytach
    Grecja przygotowała plan budowy odcinka Tureckiego Potoku
    Tagi:
    kryzys, demokracja, bank, bankructwo, gospodarka, euro, The Financial Times, EBC, Lehman Brothers, Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW), Komisja Europejska, CIA, Maria Draghi, Janis Varoufakis, Piłsudski, Wolfgang Schäuble, Aleksis Tsipras, Angela Merkel, Unia Europejska, Irlandia, Grecja, Hiszpania, Europa, Niemcy, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz