04:57 20 Listopad 2017
Warszawa+ 2°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Polscy kibice przed meczem Polska - Irlandia Północna podczas Euro-2016

    Polacy myślą samodzielnie

    © Sputnik. Vitaliy Belousov
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    15809461

    Rozmowa redaktora radia Sputnik Leonida Sigana z ekspertem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych Tomaszem Jankowskim.

    Mapa Polski
    © Zdjęcie: Pixabay
    — Z sondażu Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej" wynika, że „ nie taki diabeł straszny, jakim go malują". Otóż na pytanie, kto stanowi największe zagrożenie dla Polski, 40% ankietowanych wskazało Rosję. Co prawda cyfra pokaźna, ale w ankiecie sprzed trzech lat wynosiła ona aż 83%.

    Czym Pan może wytłumaczyć taką poważną zmianę nastrojów wśród Polaków, nie bacząc na nasilenie antyrosyjskiej propagandy władz i mainstreamowych mediów?

    — Jest to, oczywiście, bardzo dobra informacja, świadcząca o tym, że Polacy są jednak odporni na przekaz propagandowy w głównych koncernach medialnych, a przypomnijmy, że większość polskojęzycznych mediów należy do kapitału amerykańskiego bądź niemieckiego, w których to interesie jest właśnie podsycanie nastrojów rusofobicznych. W moim przekonaniu może mieć na to także wpływ polityka obecnej administracji rosyjskiej wobec Rzeczypospolitej, która, należy zauważyć, nie jest polityką konfrontacyjną. Wystarczy przytoczyć przykład podawany przez Sputnika. Chodzi mi o inicjatywę, która miała być odpowiedzią na polski projekt dekomunizacyjny. Inicjatywa polegała na tym, aby właśnie teraz w Rosji stawiać pomniki ku czci polskich i radzieckich żołnierzy, ku czci naszego wspólnego zwycięstwa nad niemieckim faszyzmem. W tym sensie polityka Federacji Rosyjskiej jest polityką, która nie próbuje wzniecać jakichś konfliktów między Polską a Rosją.

    Jednak podstawowe pytanie polega na tym, jaki rzeczywiście dostęp mają Polacy do tego rodzaju informacji. Myślę, że duża jest tu zasługa portalu Sputnik, który wbrew temu, co u nas powszechnie się opowiada, ma swoich czytelników i słuchaczy, i w ten sposób te informacje docierają do Polaków. Oprócz tego, jeśli człowiek obserwuje rzeczywistość, to zauważa, że to nie Rosja jest stroną agresywną w żadnym z konfliktów, nawet tych, które rozgrywały się na przestrzeni ostatnich lat. Zatem Polacy powoli, powoli wyciągają z tego wnioski. Te 40%, o których Pan redaktor wspomniał, to jest dużo, ale biorąc pod uwagę tę agresywną antyrosyjską propagandę, widać wyraźnie, że ten odsetek spada i że nie jest tak wysoki, jak by tego polskie elity polityczne chciały.

    — Wśród pozostałych zagrożeń na kolejnych miejscach są: islamski terroryzm (20%) oraz zagrożenie wynikające z polityki Niemiec (11%). O czym świadczą te liczby?

    — Jeśli chodzi o islamski terroryzm, to to zagrożenie, akurat w Polsce, ma charakter głównie wyobrażony. Bierze się przede wszystkim z przekazów medialnych. W Polsce nie mamy do czynienia z jakąś większą mniejszością muzułmańską, a jeśli mamy, to są to Tatarzy, którzy mieszkają tu od wieków. Z kolei to, co się dzieje na świecie, choćby powstanie Państwa Islamskiego, ataki terrorystyczne czy metody walki stosowane przez PI, to wszystko może wpływać na poczucie zagrożenia. Na takie poczucie zagrożenia mogą wpływać różne sytuacje z uchodźcami w Zachodniej Europie. Delikatnie mówiąc, nie zawsze przystosowują się oni do zasad współżycia, tych europejskich, tych, do których i my Polacy jesteśmy przyzwyczajeni.

    Jeśli chodzi o Niemców, to ten odsetek jest niski. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na to, że Niemcy przez ostatnie 30 lat robili wszystko, żeby poprawić te stosunki z Polską w kwestii stosunku polskiego narodu do Niemców. Natomiast pewnego rodzaju niechęć może się brać także z polityki niemieckiej właśnie w powiązaniu z kryzysem uchodźczym z tego względu, że to właśnie Angela Merkel, że rząd RFN są głównym rzecznikiem polityki przyjmowania emigrantów, przydzielania ich do różnych krajów Unii Europejskiej. Temu, jak wiadomo, większość społeczeństw europejskich się sprzeciwia, w tym też polskie. To też może powodować pewnego rodzaju niechęć do polityki niemieckiej, a to się zawsze przekłada na niechęć do państwa.

    — Jak Pan sądzi, ta obawa przed Rosją jest urojona, czy to jednak wynik wojny informacyjnej, która ogarnęła świat?

    — Na oba pytania należałoby odpowiedzieć twierdząco. Ta wojna informacyjna jest przecież faktem. Mają miejsce wyjątkowo negatywne przekazy na temat Federacji Rosyjskiej. Wyjątkowo negatywne przekazy, które mają pobudzić społeczeństwo polskie do jakiegoś oporu przeciwko wyobrażonej agresji Rosji. Natomiast ta rzekoma agresja w żaden sposób nie przejawia się, uderzając w polskie interesy. Zauważmy, że jesteśmy obecnie w takim historycznym momencie, w którym zarówno Rzeczpospolita Polska, jak i Federacja Rosyjska nie mają sprzecznych interesów. Nie mamy ani sporów terytorialnych, ani sporów ekonomicznych. Jedyną możliwością zaognienia stosunków polsko-rosyjskich byłby powrót RP do tradycji jagiellońskiej, polegającej na rozbijaniu Rosji, żeby powiększyć swoją strefę wpływów. Ale umówmy się, że dzisiejsza Polska nie ma na to ani potencjału gospodarczego, ani militarnego. Natomiast w Polsce rzeczywiście istnieją siły, które tego rodzaju nastroje chcą podsycać. Niestety te siły są u władzy od 1989 roku.

    Zobacz również:

    Świadkowie Jehowy na liście organizacji zakazanych w Rosji
    Trump: Kim Dzong Un podjął mądrą i rozsądną decyzję
    Pozaziemska cywilizacja? Odkryto gigantyczny "dom kosmitów" na Księżycu (wideo)
    Tagi:
    propaganda, media, Daesh (Państwo Islamskie), Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz