17:22 22 Listopad 2017
Warszawa+ 2°C
Moskwa-1°C
Na żywo
    Uroczystość w Mikolinie, 22.06.2017 r.

    Dekomunizacja: Wojewoda wraz z politrukami z IPN

    © Zdjęcie: Tomasz Trump
    Opinie
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    363184803

    Od lat już dekomunizację zaczęliśmy traktować jako coś zwyczajnego, spierając się jedynie o jej zakres. A może warto w końcu zapytać, czy w ogóle jest ona zgodna z polską konstytucją?

    Wiele znów się mówi o dekomunizacji, w związku z ustawą, która przyjął Sejm, a która pozwala na demontaż pomników Armii Czerwonej i Wojska Polskiego, tego, które zdaniem władających dziś naszą Ojczyzną przyszło do Polski z „niewłaściwej" strony.

    Polska chora na Rosję
    © Sputnik. Władimir Trefiłow
    Polska konstytucja w Art. 13. stanowi, że „zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.". Nazizm, faszyzm czy komunizm, są tu wymienione jako przykłady ideologii, które ucieleśnione w konkretnych historycznych przypadkach, posługiwały się „totalitarnymi metodami i praktykami".

    Zestawienie komunizmu z faszyzmem i nazizmem jest niefortunne i podyktowane ewidentnie względami politycznymi chorej na antykomunizm władzy, a nie faktami.

    Bo o ile istotą faszyzmu jest totalitaryzm, to istotą komunizmu jest wyzwolenie ludzkiej jednostki od ucisku i rzeczywista ludowa demokracja. Także ta ekonomiczna, której dziś jesteśmy pozbawieni.

    Treścią tej konstytucyjnej normy pozostają tylko te totalitarne metody i praktyki, bo chyba oczywistym jest, że tak samo potraktowana byłaby partia liberalna, która takimi metodami, by się posługiwała i takie praktyki stosowała. Inkryminowany nie jest więc komunizm, faszyzm czy nazizm, ale jedynie te totalitarne praktyki.

    Z żadnego konstytucyjnego zapisu nie wynika, że zabrania się obywatelom bycia komunistami albo, że zmusza się ich do tego, by byli antykomunistami. Wręcz przeciwnie, na każdym kroku konstytucja podkreśla wagę wolności i swobody posiadania i wyrażania każdych, a nie tylko rządowych, miłych uchu prezesa poglądów przez obywateli.

    Konstytucja już w swojej preambule stanowi — „ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot.".

    Uroczystość w Mikolinie, 22.06.2017 r.
    © Zdjęcie: Tomasz Trump
    Uroczystość w Mikolinie, 22.06.2017 r.
    W wielu innych miejscach Konstytucja podkreśla role i wagę samorządów lokalnych. Jakim więc prawem, państwo swoim aparatem ucisku i przemocy, zmusza te wspólnoty do przyjęcia ideologii partii rządzącej, jej wizji historii, polityki, państwa i społeczeństwa?

    Jakim prawem nakazuje nam wszystkim pośrednio bycia antykomunistami?

    Czy mamy do czynienia z dialogiem, gdy w jakiejś miejscowości, lokalnej społeczności nie daje się prawa do decydowania o tym, jakie pomniki mają stać na jej terenie?

    Czy uprawnienia i sposób działania policji historycznej, nazwanej  dla żartu Instytutem Pamięci Narodowej, nie mają explicite charakteru totalitarnych metod i praktyk?

    Czy państwo w osobie wojewody, który może nakazać wbrew lokalnej społeczności rozbiórkę pomnika, poświęconego jakiemuś wydarzeniu czy osobie bliskiej tej społeczności, czy zakazać upamiętnienia osoby, organizacji czy wydarzenia nazwa ulicy, nie jest totalitarne?

    Oczywiście, że jest.

    Uroczystość w Mikolinie, 22.06.2017 r.
    © Zdjęcie: Bożena Gaworska-Aleksandrowicz
    Remont pomnika w Mikolinie
    © Fotografie od blogera Piotr Radtke
    Ta władza, ma swoją ideologię, ma swoje wartości i ma prawo je promować, bo wygrała wybory. W przeciwieństwie do niepodzielających ich wizji ma też ku temu ogromne środki, łącznie z środkami masowego ogłupiania, które na dodatek my im opłacamy w naszych podatkach.

    Nie ma jednak absolutnie prawa do tego, by narzucać wolnym ludziom swoje, nie podzielane przez innych wartości, przemocą.

    Jak wspomniałem wyżej konstytucja zabrania stosowania "przemocy w celu zdobycia władzy czy wpływu na politykę państwa". Istotą demokracji jest właśnie to, że akceptuje się to, że ludzie mają różne wartości i cele, a o tym, które wartości dominują, przynajmniej w rzeczywistej demokracji, decyduje siła ich przekonywania w przedstawianiu swoich racji w równym sporze politycznym z głoszącymi różne idee. Jeśli więc zakazujecie mieć jakieś poglądy, to nie mówcie, że to wasze państwo jest demokratyczne!

    Demokracja to tylko forma sprawowania władzy, a nie system społeczno-polityczny. Skoro za demokratyczne można uznać współczesne ustroje liberalne, to tym bardziej demokratyczny byłby socjalizm, który bez woli ludu w ogóle nie istnieje.

    Liberalizm gospodarczy zaś, wcale nie potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania liberalizmu politycznego, czego przykładem wiele dyktatur, a nawet krwawych reżimów w rodzaju Chile za rządów Pinocheta, gdy liberalizm, deregulacje i prywatyzacje przeprowadzano dużo sprawniej po spacyfikowaniu społecznego oporu i zapełnieniu więzień przeciwnikami. Dużo lepiej i szybciej niż w tzw. krajach demokratycznych.

    CZY TE POMNIKI „SŁAWIĄ" KOMUNIZM?

    Rozwiązując kwestie konstytucyjności samej dekomunizacji, bezprzedmiotowe stają się jej najbardziej barbarzyńskie przejawy jak zmienianie nazw ulic czy placów, a przede wszystkim burzenie pomników tych, którzy walczyli z niemieckim nazizmem.

    Ale i tu sprawa nie jest tak oczywista. Niedawno zmieniona ustawa o dekomunizacji, ma jak się powszechnie uważa, pozwolić na demontaż pomników upamiętniających ofiarę polskich i radzieckich żołnierzy, jacy polegli na naszej ziemi wyzwalając nas spod hitlerowskiej okupacji. Ale czy na pewno?

    Uroczystość w Mikolinie, 22.06.2017 r.
    © Zdjęcie: Tomasz Trump
    Stowarzyszenie „Kursk", zajmujące się renowacją i opieką nad pomnikami Armii Czerwonej zleciło wykonanie ekspertyzy prawnej, która miała odpowiedzieć na pytanie czy pomniki te propagują komunizm lub inny ustrój totalitarny przez nazwę budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej.

    Dla ścisłości, pozostając w zgodzie z konstytucją, pytanie powinno brzmieć — nie czy chwalą, bądź gloryfikują komunizm, ale czy chwalą bądź gloryfikują „totalitarne metody i praktyki".

    Moim zdaniem konstytucja nie daje ustawodawcy takiej kompetencji, by szczegółowy zakaz rozciągać na całą ideologię i pozostaje z ustawa zasadniczą w sprzeczności. 

    Konstytucja nie daje tu ustawodawcy delegacji do tego, by stosował rozszerzającą interpretację jej zapisów i łamał konstytucyjne prawa obywateli do wolności wyrażania poglądów, także tych komunistycznych pozbawionych totalitarnych przypadków z przeszłości.

    Gdy 22 czerwca bieżącego roku, Stowarzyszenie „Kursk" oddało po renowacji monument upamiętniający poległych żołnierzy I Frontu Ukraińskiego, polski Sejm zaostrzył ustawę dekomunizacyjną.

    Już na drugi dzień IPN wypowiedział się, że pomnik w Mikolinie kwalifikuje się do rozbiórki.

    W tej sytuacji, Jerzy Tyc, szef Stowarzyszenia „Kursk" zlecił wykonanie prawnej ekspertyzy. Ekspertyzę wykonała Grupa doradcza „Sienna" zawodowo zajmująca się tego typu ekspertyzami.

    Wyniki tej ekspertyzy nie pozostawiają wątpliwości i można z nich korzystać nie tylko w stosunku do pomnika w Mikolinie, ale niemal każdego miejsca, w którym w taki czy inny sposób upamiętniono żołnierzy i ich walki z hitlerowcami.

    Z ekspertyzy może skorzystać, także przed sądem, każdy sołtys czy wójt, do którego przyjdzie wojewoda wraz z politrukami z IPN, z żądaniem usunięcia bliskiego mieszkańcom pomnika.

    Pisowska ustawa mówi, że „pomniki nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm, ani w inny sposób takiego ustroju propagować".

    W ekspertyzie dowiedziono, że „bezsprzecznie pomnik nie upamiętnia dat czy wydarzeń symbolizujących komunizm. Pomnik nie upamiętnia też komunistycznych organizacji. Jedyną organizacją jaką mógłby  upamiętniać jest Armia Czerwona, ale pomnik nie jest temu poświęcony".

    Uroczystość w Mikolinie, 22.06.2017 r.
    © Zdjęcie: Tomasz Trump
    Uroczystość w Mikolinie, 22.06.2017 r.
    Pomnik upamiętnia ludzi — żołnierzy walczących z nazistowskimi Niemcami". Nie upamiętnia więc on osób symbolizujących komunizm, bo za takowych nie mogą być uznani bezimienni żołnierze.

    Pomnik nie jest tez przekłamaniem historycznym. Na pomniku znajduje się inskrypcja, że upamiętnia on poległych w „walkach o wolność i niepodległość naszego kraju".

    Pomnik został wystawiony przez Armię Czerwoną, a więc inskrypcja może dotyczyć ZSRR, jako kraju, o którego wolność i niepodległość walczyli.

    Nawet jeśli inskrypcja dotyczy Polski, to „nie ulega wątpliwości, iż żołnierze radzieccy walczyli i ginęli w walce z niemieckimi żołnierzami na terenie Polski. W ten sposób należy również rozumieć wolność i niepodległość, czyli jako wolność i niepodległość od nazistowskich Niemiec."

    Dalej eksperci próbują odpowiedzieć na pytanie czy pomnik „w inny sposób propaguje komunizm" i zajmują się „problemem" czerwonej gwiazdy umieszczonej na cokole. Stwierdzają: „Pomnik nie jest poświęcony czerwonej gwieździe, a jedynie nią przyozdobiony".

    Nie można więc uznać, że w sposób pośredni upamiętnia Armię Czerwoną. Powołując się zaś na stanowisko Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z 29.06.2015 roku, przypomina, że czerwona gwiazda jest symbolem Armii Czerwonej, a nie komunizmu.

    Istnieją też dwa wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu mówiące, że czerwona gwiazda nie jest jednoznacznym symbolem komunizmu. „Pomnik ten jest symbolem pamięci o walkach i poległych", — zgodnie stwierdzają eksperci.

    I dalej — „nie ma żadnego interesu publicznego uzasadniającego usunięcie tego pomnika. Jest wprost przeciwnie, Pomnik upamiętnia żołnierzy poległych przy forsowaniu Odry w trakcie walk z nazistowskimi Niemcami, a zatem ludzi, którzy poświęcili życie w walce również z okupantem Polski. Tym samym interes publiczny mógłby przemawiać jedynie za tym, aby nie usuwać Pomnika."

    Ekspertyza kończy się jeszcze jedna ważną uwagą.

    Przypomina umowę między rządami Polski i Federacji Rosyjskiej o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji z 22.02.1994 roku, a która stanowi część polskiego porządku prawnego.

    W umowie znajduje się wykaz miejsc pamięci i spoczynku podlegających ochronie. W tym wykazie znajduje się m.in. Pomnik Żołnierzy Radzieckich w Mikolinie.

    PRZECIW ZAKŁAMYWANIU HISTORII I NISZCZENIU POMNIKÓW

    Wkrótce po oddaniu po renowacji mikolińskiego pomnika, Jerzy Tyc pojechał na zaproszenie do Rosji.

    Witold Waszczykowski
    © AFP 2017/ Emmanuel Dunand
    Tam spotkał się z parlamentarzystami rosyjskiej Dumy i wziął udział w konferencji zorganizowanej przez Боевое братство.

    Ustalili tam wspólnie, że 30 września w Mikolinie zorganizują międzynarodowa konferencję, na którą zaproszą przedstawicieli wszystkich państw tworzących w czasie II Wojny Światowej antyhitlerowska koalicję.

    Próby niszczenia pomników pogromców nazizmu, to przecież policzek dla każdego kraju, który walczył czy ucierpiał od hitlerowskiej okupacji.

    Na konferencję zapowiedzieli już swój przyjazd rosyjscy parlamentarzyści i dyplomaci.

    Zaproszenia otrzyma również polski MSZ, by też mógł wziąć udział w tych trudnych rozmowach i mieć szanse wytłumaczyć przedstawicielom innych krajów w imię jakich wartości rządzący dziś Polską PiS podjął wojnę z pomnikami i postanowił zakłamać naszą najnowszą historię?

    Jarosław Augustyniak, polski publicysta, Warszawa

    oglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Rusofobia z grubej rury
    Mikolin - wygrana bitwa
    Warszawa: Klincz rusofobii
    I... kamieni kupa
    Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
    Mikolin: Wspólny sukces Polaków i Rosjan
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Remont pomnika radzieckiego w Mikolinie
    Putin: Rusofobia wylewa się uszami
    Rusofobia daje radość z życia
    Tagi:
    komunizm, socjalizm, Wojsko Polskie, faszyzm, żołnierz, demokracja, konstytucja, nazizm, II wojna światowa, Armia Czerwona, pomnik, propaganda, wojna, Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Instytut Pamięci Narodowej, Stowarzyszenie KURSK, MSZ RP, Europejski Trybunał Praw Człowieka, ABW, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Prawo i Sprawiedliwość, Duma Państwowa FR, sąd, Jerzy Tyc, Adolf Hitler, Odra, PRL, Mikolin, Chile, ZSRR, Niemcy, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz