02:41 16 Grudzień 2018
Na żywo
    Ćwiczenia NATO Anakonda 2016 w Polsce

    Agresorem jest NATO

    © AFP 2018 / Janek Skarzinski
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    Manewry Zapad 2017 (48)
    771399

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politologiem i niezależnym polskim publicystą Konradem Rękasem.

    Parada z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy
    © Sputnik . Ukrainian Presidential Press Service
    — W Warszawie bawił z dwudniową wizytą sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. „To pewien sygnał polityczny dla Moskwy w kontekście zbliżających się rosyjsko-białoruskich manewrów «Zapad-17»" — stwierdził szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch. To takie „gadu gadu", czy to coś oznacza?

    — Zróżnicowałbym podejście do tego typu wizyt ze strony kierownictwa NATO, czyli przede wszystkim kierownictwa polityki amerykańskiej i ze strony polskich podżegaczy wojennych. Postawa jastrzębi, zwłaszcza w Ministerstwie Obrony Narodowej Polski, i przede wszystkim postawa władz litewskich, które nakręcają ostatnio histerię wokół wrześniowych manewrów Zapad na Białorusi, jest zrozumiała. Po polityce obozu Hillary Clinton, który rzeczywiście, reprezentując światową finansjerę, zainteresowany był wzrostem zagrożenia wojennego, a nawet realnie wojną, po to, aby ukryć skutki i wielkość światowego kryzysu finansowego przed społeczeństwem, Stoltenberg szybko dostosował się do nowej administracji amerykańskiej. A prezydentowi Trumpowi mniej zależy na realnej wojnie, w każdym razie wojnie w Europie, a bardziej na wymuszeniu pieniędzy na członkach NATO. Stąd Stoltenberg przyjeżdża jako ten akwizytor drugi, aby klepnąć Polaków po plecach po dyktacie ogłoszonym przez Trumpa, pochwalić za utrzymywanie dwuprocentowych wydatków na zbrojenia, czyli kupowanie zupełnie zbędnego Polsce sprzętu.

    Parada Zwycięstwa na Placu Czerwonym w Moskwie, minister obrony Siergiej Szojgu
    © Sputnik . Alexander Vilf
    O ile, więc, jastrzębie z Polski czy z Litwy chętnie by sobie postrzelały i postraszyły prawdziwą wojną i chętnie by eskalowały sytuację międzynarodową do poziomu skrajnie niebezpiecznego, o tyle w zachowaniu Zachodu widać raczej cyniczną grę na wyprzedaż sprzętu zalegającego w amerykańskich magazynach wojskowych. Zawsze ktoś chętnie w Warszawie, Wilnie czy Bukareszcie go kupi, obciążając i tak praktycznie puste budżety tych państw i utrudniając tylko wszelkie reformy gospodarcze, które można by przeprowadzić w interesie społeczeństw naszych państw. Mamy więc do czynienia z wariatami z jednej strony i cynicznymi geszefciarzami z drugiej.

    — Na czym polega różnica między manewrami „Anakonda 2016" w Polsce a „Zapad 2017" na Białorusi? Jeśli rzeczywiście taka różnica istnieje?

    Mapa Polski
    © Zdjęcie : Pixabay
    — Tak, istnieje. Anakonda była dwa razy większa niż Zapad. Jak zauważyła w zeszłym roku brytyjska prasa, ruchy wojsk natowskich w Polsce były największymi od czasu, kiedy w 1941 roku Wehrmacht szedł na Związek Radziecki. Nie dajmy się ponosić zwłaszcza litewskiej propagandzie. Pani prezydent Grybauskaite widzi zielone ludziki i wojsko białoruskie i rosyjskie nawet we własnej cukiernicy. Chętnie w tym kontekście dogaduje się z ministrami Macierewiczem i Waszczykowskim. Nie przesadzajmy. Manewry odbywające się zgodnie z normami OBWE i z udziałem obserwatorów, którzy już zapowiedzieli się we wrześniu na Białorusi, w tym także obserwatorów litewskich, są sprawą zupełnie normalną. Przedstawicieli strony polskiej czy niektórych przedstawicieli NATO, którzy mówią nagle o zaniepokojeniu zbliżaniem się dużych ilości wojsk do granic NATO, należałoby się zapytać: a czy przypadkiem ktoś nie przesunął granic NATO? Bo może to jest podstawowy problem, że ktoś wbrew międzynarodowym ustaleniom, wbrew zobowiązaniom, które zostały poczynione przez pakt jeszcze w latach 90., był łaskaw przesunąć poza jakiekolwiek racjonalne ramy bezpieczeństwa granice Paktu Północnoatlantyckiego, paktu, który nie jest paktem obronnym, bo nigdy jeszcze nikogo nie obronił. Jest sojuszem agresywnym, opartym o agresywną doktrynę wojenną i zajmującym się głównie bombardowaniem bogu ducha winnych innych państw. Jeśli więc ktoś wywołuje zagrożenie, to jest to NATO i Amerykanie. Warto dodać, że akurat można się dziwić prezydentowi Łukaszence, który chętnie gości tego typu manewry, bo to Białoruś jest, była i pewnie przez jakiś czas będzie poddawana ogromnej presji ze strony państw zachodnich, niestety również za pośrednictwem Polski, zmierzającej do obalenia popieranej przez społeczeństwo białoruskie administracji prezydenta Łukaszenki, wywołania nowego Majdanu i tym podobnych eksperymentów, które już zniszczyły Ukrainę. A więc dobrze, jeśli sobie armia białoruska trochę poćwiczy. Może to niektórym w Wilnie, Warszawie, Waszyngtonie ostudzi głowy.

    Tematy:
    Manewry Zapad 2017 (48)

    Zobacz również:

    Na Syberii stworzono buty z nawigacją
    Mistrzostwa w grze na wymyślonej gitarze (wideo)
    Koszmarny lot z Antalyi do Moskwy: „Pasażerowie modlili się niemal chórem"
    Volker ujawnił, czym Rosji grozi „zmrożenie" sytuacji w Donbasie
    Tagi:
    Anakonda-2016, manewry Zachód-2017, NATO, Dalia Grybauskaitė, Witold Waszczykowski, Antoni Macierewicz, Jens Stoltenberg, Konrad Rękas, Rosja, Litwa, Białoruś, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz