13:39 25 Wrzesień 2017
Warszawa+ 14°C
Moskwa+ 13°C
Na żywo
    Jarosław KaczyńskiByli prezydenci Polski Bronisław Komorowski, Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski

    A mogłoby być w Polsce z sensem

    © AFP 2017/ WOJTEK RADWANSKI © AP Photo/ Alik Keplicz
    1 / 2
    Opinie
    Krótki link
    Jerzy Domański
    232991429

    Jeżeli Solidarność w 1980 r. miała tak wielkie poparcie, to brało się ono z filozofii dialogu, która sprowadzała się wówczas do sławnego: trzeba usiąść i rozmawiać jak Polak z Polakiem.

    To nie była droga chwały.

    Adam Michnik i Lech Wałęsa. Warszawa
    © Sputnik. Leonid Swiridow
    Od związku, z którym nadzieje wiązały miliony Polaków, choć opowieści o 10 mln członków Solidarności to pomnożenie ich trzy albo cztery razy. Do związku, który wysyła grupę swoich członków na miesięcznice smoleńskie. Jako ochroniarzy polityków PiS.

    Przed kim ta ochrona?

    Przed Frasyniukiem i innymi liderami?

    Czy w taki sposób związek musi spłacać apanaże otrzymywane od władzy?

    Pisanie własnej wersji historii jest dla obecnej władzy priorytetem.

    Nie dlatego, żeby to armię pisiewiczów szczególnie zajmowało, bo oczy im się świecą nie do świętych obrazów i pomników Lecha Kaczyńskiego, ale do grubych portfeli.

    Ludzie podczepieni pod władzę zajmują się historią głównie dlatego, że jest ona najskuteczniejszą drogą do ucha prezesa.

    Jarosław Kaczyński
    © REUTERS/ Pawel Kopczynski
    Jarosław Kaczyński
    Nikt już nad tym procesem nie panuje. W wyścigu o dobre miejsce u boku Kaczyńskiego fakty nie mają żadnego znaczenia.

    Liczy się wierność.

    Stąd coraz więcej polityków opisuje heroiczne zasługi braci Kaczyńskich. W opozycji, w Solidarności, w walce z Wałęsą i wszelkimi układami.

    Na brutalnych słowach zresztą już się nie kończy.

    Zaczął się etap czynów.

    Straszenie prokuraturą i sądami tych, których prezes uważa za swoich największych wrogów. Politycy PiS walczący między sobą o wpływy na Nowogrodzkiej licytują się, kto mocniej ściga tych wrogów.

    Choć w znacznej mierze są to — jak mówi Ludwik Dorn o Błaszczaku — ludzie z „deficytem intelektu", jednak umizgują się do prezesa nie z powodu szaleństwa, ale z czystego kunktatorstwa i cynizmu.

    Z tego samego zresztą powodu byli wcześniej podnóżkami u innych możnowładców.

    A mogłoby być w Polsce z sensem.

    Obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej w Polsce
    © AFP 2017/ Wojtek Radwanski
    Były prezydent RP, Lech Wałęsa
    © AP Photo/ Alik Keplicz
    Jeżeli Solidarność w 1980 r. miała tak wielkie poparcie, to brało się ono z filozofii dialogu, która sprowadzała się wówczas do sławnego: trzeba usiąść i rozmawiać jak Polak z Polakiem. I usiedli.

    Mimo że wtedy ani opozycja, ani partia nie były monolitami. Byli pragmatycy i realiści, ale też wielu jastrzębi i zwykłych durniów.

    W polityce przeciąganie liny na własną stronę musi kiedyś się skończyć na rozwiązaniu siłowym.

    Tak było w 1981 r.

    I tak może się zakończyć obecna próba wzięcia pod but tych Polaków, którzy PiS nie trawią.

    Kiepski to scenariusz. Ale częsty w sytuacjach, gdy za nic się ma dialog i kompromis.

    Jerzy Domański, polski publicysta, Warszawa

    Autor jest Redaktorem Naczelnym polskiego tygodnika opinii „Przegląd".

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji. 

    Zobacz również:

    Lech Wałęsa apeluje do UE: zróbcie coś!
    Macierewicz: Rosjanie odpowiedzialni za Smoleńsk
    Wałęsa: Polska na progu wojny domowej
    Łubudubu, łubudubu, niech nam żyje Prezes naszego klubu!
    Wałęsa: to Jarosław Kaczyński odpowiada za Smoleńsk!
    IPN cenzuruje polskie życie. A co na to polscy internauci?
    Antoni Macierewicz: Stawka większa niż życie
    Między Macierewiczem i Łubianką
    Dla Polaków Wałęsa nadal jest bohaterem
    Tagi:
    rewizja historii, historia, katastrofa smoleńska, Platforma Obywatelska, Rząd RP, Solidarność, Prawo i Sprawiedliwość, Lech Kaczyński, Mariusz Błaszczak, Ludwik Dorn, Władysław Frasyniuk, Jarosław Kaczyński, Lech Wałęsa, Smoleńsk, PRL, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz