01:12 22 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Lech Wałęsa

    Polskie winy wobec Ukrainy

    © AFP 2017/ Fabrice Coffrini
    Opinie
    Krótki link
    Dawid Blum
    151419166

    Były prezydent Lech Wałęsa regularnie „lansuje się" w ukraińskich mediach kiedy te rodzime mają go już dość. W obszernym wywiadzie dla gazety „Siegodnia" Lech Wałęsa znowu popłynął w „polskie winy wobec Ukrainy" i bił się w piersi bez najmniejszej potrzeby.

    Myśl przewodnia, jaką zaprezentował w wywiadzie Lech Wałęsa, brzmi: „Polska i Ukraina są na siebie skazane i muszą zrobić wszystko, aby ten proces był przyjemny". To dość ryzykowna teza, zwłaszcza w kontekście nieznajomości historii, która wyszła przy okazji pytania o Memorandum Budapesztańskie i o to, czy Ukraina słusznie zrobiła, zrzekając się broni atomowej.

    „Jestem chyba jedynym, kto ma pretensje do tych, którzy podpisali to porozumienie — m.in. Polski„ — powiedział prezydent, nie mając najwyraźniej bladego pojęcia o tym, że Polska nie była stroną owych porozumień. Ale Wałęsa tak bardzo chciał wynagrodzić Ukrainie doznane krzywdy, że pospieszył się również z wyznaniem: „Daliśmy gwarancje Ukrainie. Ale okazuje się, że sprzedaliśmy Ukrainę! Taki już jest świat — jedno się mówi, a co inne robi. Teraz powinniśmy zrobić wszystko, aby naprawić ten błąd. I zrobić wszystko, by jak najszybciej wmontować Ukrainę w Europę". Kto dawał Ukrainie jakiekolwiek gwarancje, ten dawał, ale raczej nie była to, wbrew temu co twierdzi exprezydent, Warszawa.

    Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i szef Rady Europejskiej Donald Tusk na konferencji prasowej podczas szczytu „Ukraina - UE” w Kijowie
    © AFP 2017/ Sergei Supinsky
    Kolejna złota myśl dotyczyła ewentualnego wstąpienia Ukrainy do NATO, które ma blokować Rosja. „Rosja robi wszystko, by nie wypuścić Ukrainy" — uważa Wałęsa. Ma jednak na to pewien sposób. Według niego „gdyby w Europie było więcej mężczyzn, ta >>męska decyzja<< byłaby już podjęta".

    Bo przecież w latach swojej prezydentury Wałęsa „pracował tak samo dla Ukrainy jak i dla Polski" (biorąc pod uwagę oskarżenia o agenturę, były prezydent powinien uważać na podobne sformułowania). Ale brnie dalej: „W Kanadzie, w Brazylii, rozmawiałem z różnymi waszymi rodakami i przygotowywałem ich do tego, by wspólnie wstąpić do UE. Przegrałem jednak wybory. Ci, którzy przyszli do władzy, działali inaczej, a proces zaniknął. Ale powinniśmy byli wstąpić do UE razem. Ukraina, a także Białoruś. Ale Białoruś jest w jeszcze gorszej sytuacji, ona jeszcze bardziej jest zależna od Rosji. Dziadek mnie uczył, a potem ojciec, że nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy".

    Wychodzi więc na to, że reelekcja Wałęsy była dla Ukrainy szansą na znalezienie się w Unii. Trzeba przyznać, że kreatywność historyczna byłemu liderowi „Solidarności" dopisuje. To jednak i tak łagodne stwierdzenia w porównaniu do tych z 2014, kiedy podczas wizyty w Kijowie na zaproszenie Witalija Kliczko, palnął „Jeśli będzie trzeba, to zaatakujemy Moskwę!".  

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    „Wybiórcze wznowienie kontaktów z Polską nie ma sensu"
    Czego Polska chce od Korei Północnej?
    Polska obawia się rosyjsko-białoruskich manewrów i chce zamknąć przestrzeń powietrzną
    Rosja poobserwuje Polskę z powietrza
    Powrót do Polski Ludowej
    Zaginięcie polskiego biznesmena w Moskwie
    Tagi:
    polityka, Lech Wałęsa, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz