04:55 28 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
22391
Subskrybuj nas na

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z historykiem, niezależnym publicystą Bohdanem Piętką.

 — Szerokim echem odbiły się w Polsce słowa kanclerz Angeli Merkel, że „nie możemy po prostu trzymać języka za zębami i nie mówić nic, by zachować pokój". Słowa te dotyczą praworządności w Polsce. Jeszcze cytat: „Słowa Merkel powinny być dzwonkiem alarmowym dla polskich władz" — twierdzi na łamach Wirtualnej Polski Oskar Gorzyński. Natomiast Jacek Żakowski na tych samych łamach pisze, że jest to raczej dzwonek alarmowy dla polskich patriotów, bo wiele wskazuje na to, że tej władzy chodzi właśnie o to, by uwolnić się od konieczności respektowania zachodnich standardów. A w konsekwencji Polska wychodzi z Unii i ponownie włącza się do europejskiego Wschodu — czyli na horyzoncie majaczy Rosja Putina. Jak jest Pana zdaniem?

— Do tego, co Pan redaktor powiedział należy dodać jeszcze, że kanclerz Niemiec Angela Merkel spotkała się z Jean-Claude Junckerem i omawiała z nim sytuację wewnętrzną w Polsce. To też jest znamienne i pokazuje, jak daleko idzie ingerencja władz niemieckich i władz Unii Europejskiej w sytuację wewnętrzną w Polsce. Mowa jest o praworządności, ale ja bym na to w ten sposób nie patrzył.

Migranci w schronisku w Niemczech
© REUTERS / Michaela Rehle
Uważam, że nie o praworządność chodzi pani kanclerz, lecz o jeden zasadniczy problem. A mianowicie niezgodę polskiego rządu na przyjmowanie tzw. uchodźców, czyli imigrantów w większości ekonomicznych, którzy zostali masowo przyjęci przez Niemcy i inne kraje Europy Zachodniej. A teraz, zarówno Niemcy jak i te kraje mają z tym problem. Chciałyby się podzielić tą masą imigrantów, a tu mamy niezgodę władz polskich, ale także Czech i Węgier. Sądzę, że głównie z tego powodu bierze się ta agresja polityczna pani kanclerz wobec Polski jako państwa.

Jeśli zaś chodzi o zacytowane wypowiedzi, to są one groteskowe, że Polska zmierza w kierunku Rosji, że polityka PiS-u prowadzi Polskę w kierunku rosyjskim, czyli w złym kierunku, co należałoby domniemywać. To są wypowiedzi śmieszne. One pokazują, że zarówno obóz rządzący jak i opozycja liberalna — te wypowiedzi padają w kręgu opozycji liberalnej — cierpią na chorobę rosyjską, na jakiś syndrom rosyjski. Całe zło tego świata tłumaczą w ten sposób, że jeżeli jedna strona coś złego robi — czy strona liberalna, czy strona rządząca — to działa na rzecz Rosji. To jest nienormalne. To znaczy, że ten dyskurs polityczny w Polsce między opozycją a rządem jest właśnie oparty na takich absurdalnych założeniach.

 — W nawiązaniu do tego, co Pan powiedział. Z publikacji w „Rzeczpospolitej": „Jeżeli wasz kraj nie będzie przestrzegać demokracji, zasad państwa prawa, to przestanie być częścią tej samej cywilizacji, co Zachód. W razie zagrożenia ze strony Rosji USA mogą nie przyjść Polsce z pomocą" — mówi redaktorowi Jędrzejowi Bieleckiemu znana amerykańska publicystka Anne Appelbaum, prywatnie małżonka Radosława Sikorskiego. I znowu Rosja. Ale już w innej postaci. Jak to wszystko pogodzić?

Białoruscy wojskowi w czasie przygotowań do wspólnych manewrów białoruskich i rosyjskich sił zbrojnych Zachód-2017 w  obwodzie mogilewskim
© Sputnik . Viktor Tolochko
 — To, co powiedziała pani Anna Appelbaum mnie nie zaskakuje. To jest charakterystyczna narracja, którą ona uprawia. Charakterystyczna dla niej, dla jej poglądów, dla jej osobowości. Dla mnie jest oczywiste, że to, co ona mówi, jest niepoważne. Jakie zagrożenie ze strony Rosji? Ja takiego nie widzę i podobnie, jak wielu obywateli Polski. To zagrożenie widzą media zarówno rządowe i liberalne.

Ale z tego, co mówi pani Appelbaum, wynika, że media liberalne bardziej widzą zagrożenie rosyjskie niż rządowe. To straszenie Rosją jako element polityki wewnętrznej to jest kolejny dowód na nienormalność życia politycznego w Polsce.

 — Kiedy powstają polityczne kolizje czy to w Europie Zachodniej, czy za Oceanem zawsze doszukuje się w tym "ręki Moskwy". A czy rzeczywiście jest ona na tyle wpływowa, że to od niej zależą perypetie w UE, czy los wyboru prezydenta USA. A może to wygodny wybieg w poszukiwaniu winnego?

 — Na pewno tak, to jest wygodny wybieg w poszukiwaniu winnego. Bo taka spiskowa teoria dziejów, rzeczywistości, która tłumaczy wszelkie zawiłości tego świata działaniami ręki rosyjskiej, jest niemądra i śmieszna. Rosja nie jest aż tak potężnym imperium, żeby wpływała na wyniki wyborów w USA czy na wszelkie poważne sprawy, jakie mają miejsce w świecie zachodnim. Sądzę, że takie przedstawianie Rosji musi podbudowywać samocenę Rosjan. Ktoś ironicznie kiedyś zauważył, że tylko w zachodnich mediach Rosja jest takim potężnym imperium, bo w mediach rosyjskich takiego wizerunku samej Rosji nie ma. To tłumaczenie wszelkich problemów politycznych wpływami rosyjskimi jest bardzo wygodne z propagandowego punktu widzenia. To jest prosta narracja, nieskomplikowana, która może trafia do przekonania ludzi, którzy lubią nieskomplikowane wyjaśnianie rzeczywistości. Ale z rzeczywistością nie ma to wiele wspólnego.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Putin o wywieraniu presji na KRLD: Droga donikąd
NI: Kto zwycięży w śmiertelnym pojedynku: T-90 czy Abrams?
Asteroida-zabójczyni mknie w kierunku Ziemi
Tagi:
Anne Applebaum, Jean-Claude Juncker, Angela Merkel, Unia Europejska, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz