14:21 09 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
2442
Subskrybuj nas na

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z ekspertem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych Tomaszem Jankowskim.

 — Dziś o manewrach „Zapad 2017" i nie tylko o nich. Tuż po ich zapowiedzi w polskich mediach, w wypowiedziach polityków z kręgu Prawo i Sprawiedliwości bito na alarm, że ćwiczenia te są zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski, że będą nietransparentne. Wiceminister Obrony Narodowej Szatkowski z góry twierdził, że rozmiar manewrów jest niepokojący. Ale oto niespodzianka: w Parlamencie Europejskim odbyły się przesłuchania na temat tych ćwiczeń, i w ich wyniku Unia Europejska uznała, że manewry „Zapad 2017" odpowiadają wszystkim kryteriom przewidzianym w umowach międzynarodowych. Więc dlaczego w Warszawie nie ucicha wrzawa na temat ćwiczeń na Białorusi?

— Interpretuję to jako element gry między Londynem a Berlinem, czy też, jak kto woli, między Waszyngtonem a Brukselą. O ile koła brukselsko-berlińskie, Unia Europejska i dominujące w niej Niemcy raczej nie są zwolennikami zaostrzania polityki wobec Federacji Rosyjskiej, o tyle Londyn, Waszyngton i niestety w tym zestawieniu również Warszawa starają się być jastrzębiami antyrosyjskiej sprawy i wykorzystują każdy pretekst do tego, żeby pogłębiać w polskim społeczeństwie, ale też w społeczeństwach europejskich wrogość wobec Rosjan, wobec polityki rosyjskiej. Próbują udowodnić, że nie ma możliwości rozwoju dobrych stosunków między Federacją Rosyjską a Unią Europejską czy resztą tzw. wolnego świata.

Proszę zauważyć, że wojskowe manewry w zasadzie nie są niczym nowym. Mieliśmy przecież do czynienia z manewrami „Anakonda", gdzie ćwiczono różne warianty, które wydają się być możliwymi. Nie ma się, więc, co dziwić, że Rosja i Białoruś przeprowadzą swoje manewry tak samo, jak przeprowadzało je w Polsce NATO. Ja nie widzę tu żadnych kontrowersji. Wrzawa wokół manewrów "Zapad 2017" to próba wykorzystywania różnych zdarzeń, całkiem zwyczajnych zdarzeń na arenie międzynarodowej do tego, by podburzać społeczeństwa europejskie, w tym także społeczeństwa graniczne — na przykład Polskę — do prowadzenia polityki antyrosyjskiej.

Rząd PiS w ten sposób odtwarza własny mit, który go doprowadził do władzy, czyli, że Polska jest otoczona ze strony Rosji i Niemiec i nie jest w stanie w takim układzie figurować. Podsumuję to w ten sposób, że rząd PiS najchętniej przeniósłby Polskę nad Ocean Atlantycki, no a z przyczyn obiektywnych jest to niemożliwe.

 — Tuż po manewrach „Zapad" na polskiej ziemi odbędą się manewry pod kryptonimem „Dragon-17". 17 tysięcy żołnierzy oraz 3,5 tysiąca jednostek sprzętu i uzbrojenia wojskowego zaangażowanych będzie w największe ćwiczenia sił zbrojnych Rzeczypospolitej w roku 2017. Będą one współdziałać z natowskimi jednostkami, które przybyły do Polski w ramach wzmocnienia Wschodniej Flanki Sojusz Atlantyckiego. Hipotetyczny scenariusz zakłada roszczenia jednego z sąsiednich państw do dostępu do surowców energetycznych, próbę destabilizacji administracji państwowej i samorządowej, czy też opanowanie spornego terytorium. Ta zbrojna armada będzie ćwiczyć przy granicach zarówno Białorusi jak i Rosji i ich ofensywne intencje nie ulegają wątpliwości. I jakoś z sąsiednich krajów — Rosji i Białorusi, i innych krajów nie słychać protestów. Dlaczego tak różne są podejścia do tej sprawy?

— Z jednej strony widać tutaj, kto jest graczem agresywnym, to znaczy, kto próbuje rozgrywać fakt manewrów wojskowych, a przecież absolutnie oczywistego dla każdego państwa, które posiada jakąkolwiek armię, bo tak, jak Pan wspomniał, w Rosji raczej się nikt nie przejmuje tym, że w Polsce odbywają się jakieś manewry.

Donald Trump w Polsce
© AP Photo / Evan Vucci
Z drugiej strony wynika z tego takie trochę przykre zderzenie z rzeczywistością naszych wyobrażeń o samych sobie. Polacy, niekoniecznie naród, ale elity polityczne bardzo by chciały, aby Polska była taką solą w oku Federacji Rosyjskiej. Natomiast nie ma na to potencjału, i zamiast wykorzystywać swoje dobre położenie geograficzne do rozwijania stosunków z Rosją, próbuje być graczem, który będzie się jak najbardziej wysługiwał się interesom Stanów Zjednoczonych w podburzaniu Federacji Rosyjskiej, rozbrajaniu, a nawet rozbijaniu jej od wewnątrz, bo wiemy, że i takie projekty są popierane przez różnego rodzaju siły atlantyckie.

Wydaje mi się, że te dwa aspekty są głównymi przyczynami tego, co Pan redaktor wspomniał. Dla mnie jest oczywistym i dla każdego, kto choć trochę interesuje się militariami i nie musi być wcale ekspertem, jest oczywiste, że wojsko musi trenować, musi prowadzić manewry. Mogą mi się nie podobać różnego rodzaju scenariusze, ale od tego są manewry, aby różne scenariusze sprawdzać. Nie ma w tym nic szokującego.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polski „Dragon” przeciwwagą dla „Zapad 2017”
UE o Zapad 2017: „Wszyscy mają prawo do manewrów"
Manewry „Zapad 2017": „Wolnoć, Tomku, w swoim domku"
Tagi:
Dragon-17, Zapad-2017, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz