17:30 22 Listopad 2017
Warszawa+ 2°C
Moskwa-1°C
Na żywo
    Żołnierz sił zbrojnych Indii na poligonie w Ałabinie w obwodzie moskiewskim, gdzie odbywają się wyścigi treningowe w ramach Wojskowych Igrzysk Międzynarodowych - 2015

    Czy dojdzie do wojny o Płaskowyż Doklam?

    © Sputnik. Iliya Pitalev
    Opinie
    Krótki link
    132042238

    Dowódca sztabu wojsk lądowych Indii apeluje, aby przygotować się do wojny z Chinami.

    Kręgi wojskowe w Indiach próbują wywierać presję na premiera Narendrę Modiego, wykorzystując tradycyjną misję publiczną armii – być zawsze czujnym.

    Andriej Wołodin z Centrum Studiów Euroazjatyckich Instytutu Aktualnych Problemów Międzynarodowych Akadami Dyplomatycznej MSZ Rosji wypowiedział się na temat prowokacyjnych wypowiedzi szefa sztabu wojsk lądowych Indii Bipina Rawata.

    Zdaniem generała Chiny uciekają się do metody „krojenia salami”, aby okupować terytorium Indii. Rosyjski ekspert nazwał „fantazją” wypowiedź hinduskiego wojskowego, że Indie rzekomo stoją w obliczu „wojny na dwa fronty” – z Chinami i Pakistanem.

    Indyjski generał ćwiczył się w elokwencji w jednym z think tanków w New Delhi. Oskarżył Chiny o testowanie „marginesu dopuszczalności” na granicy z Indiami. Jego zdaniem Indie nie mogą sobie pozwolić na bycie „zadowolonymi z siebie” i wezwał, aby przygotować się do ewentualnej wojny totalnej z Chinami.

    Zwracając uwagę na ostrzeżenia generała o „zadowoleniu z siebie”, Andriej Wołodin powiedział następujące: w hinduskiej prasie, związanej z kręgami rządzącymi, na pewno podkreśla się, że jest to niemal historyczne zwycięstwo Indii – odblokowanie napięcia w sektorze Doklam, ograniczenie konfrontacji wzdłuż indyjsko-chińskiej granicy po spotkaniu w Xiamen Narendry Modiego z przewodniczącym Chin Xi Jinpingiem. Jednocześnie „Chiny zachowują się zdecydowanie powściągliwie. Chiny na wszelkie sposoby powstrzymują się od nastrojów triumfalnych”, zaznaczył ekspert.

    W zasadzie w oświadczeniu hinduskiego generała nie ma nic nowego, biorąc pod uwagę trudne relacje na linii Indie-Chiny, twierdzi Andriej Wołodin. Jego zdaniem nie należy zapominać, że armia w każdym kraju, zgodnie ze swoim przeznaczeniem, zawsze powinna być czujna. Dotyczy to też chińskiej armii, w tym na granicy z Indiami.

    — Tutaj zarówno ze strony chińskiej, jak i hinduskiej wychodzi na pierwszy plan bardzo ważny szczegół tych relacji. Z jednej strony jest to odwieczna rywalizacja, ale to rywalizacja, która nie powinna przekraczać czerwonej linii. Mianowicie: doprowadzić oba kraje do konfliktu granicznego lub wojny granicznej z 1962 roku.

    Z tego powodu i hinduscy, i chińscy dowódcy apelują do swoich rządów o czujność. Jednocześnie bronią budżetów obronnych swoich krajów. Tymczasem w Indiach panuje opinia, że należy w jakiś sposób zniwelować napięcie w relacjach z Chinami.

    W tym samym czasie pewna część establishmentu wojskowego i dyplomatycznego w Indiach pozostaje w tajnym sojuszu z tradycyjnymi siłami w hinduskim społeczeństwie wywierającymi presję na Narendrę Modiego i jego rząd. Próbują doprowadzić do tego, aby władze zajęły najbardziej zasadnicze, jeśli nie nieugięte, stanowisko wobec Chin. Bipin Rawat najwyraźniej zalicza się do ich grona. Zasługą Modiego jest to, że wzniósł się ponad interesy tych dobrze zorganizowanych grup hinduskiego społeczeństwa. Rozpoczął dialog z Xi Jinpingiem. A przewodniczący Chin odpowiedział wzajemnością. Jest całkiem możliwe, że ten najniższy punkt od 1962 roku w relacjach między Indiami a Chinami będzie punktem wyjścia na drodze ku przyszłości. Dlaczego? Bo Indie potrzebują poważnych inwestycji w infrastrukturę. A Chin są jedynym potencjalnym inwestorem.

    Hinduski generał sugeruje, że rywal Indii – Pakistan – a sojusznik Chin prawdopodobnie skorzysta z napięcia w hindusko-chińskich stosunkach. Stąd najwyraźniej teza o „wojnie na dwa fronty”. Andriej Wołodin tak skomentował te słowa:

    — Stosunki między Indiami a Chinami od chwili podziału Hindustanu na dwa państwa zawsze były napięte. Nie ma w tym nic nowego, ale żeby Pakistan wykorzystał napiętą sytuację w hindusko-chińskich relacjach w swoich długoterminowych a nawet krótkoterminowych interesach politycznych – moim zdaniem – to założenie jest po prostu niewiarygodne. Tym bardziej, że Indie i Pakistan są członkami Szanghajskiej Organizacji Współpracy.

    Zarówno Chiny, jak i Rosja mają wystarczająco argumentów, aby przekonać władze Pakistanu do niepodejmowania takich nieprzemyślanych kroków. Choć, jestem przekonany, że ani jeden rząd – cywilny czy wojskowy – w Pakistanie nie będzie wykorzystywał tego czynnika złożoności. W tym przypadku są to fantazje hinduskiego generała – powiedział ekspert.

    Opinia Andrieja Wołodina pod wieloma względami zgadza się z opiniami chińskich ekspertów.

    Zhao Gancheng z Szanghajskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych powiedział, że słowa hinduskiego urzędnika są przeznaczone do użytku wewnętrznego. Spodziewa się on, że skorzysta z dogodnego momentu związanego z napięciem wokół Płaskowyż Doklam, by wskazać na ważność wojsk lądowych. To nasilenie walki o budżet obronny, walki o wizerunek wojskowych. Jednak w Indiach rządzą władze cywilne, głos wojskowych w polityce zagranicznej jest ograniczony, a opinia jednego, nawet i wysoko postawionego wojskowego nie może wywrzeć żadnego wpływu.

    Qian Feng z Centrum Badań Strategii Narodowej Uniwersytetu Tsinghua w Pekinie uważa, że twierdzenia hinduskiego generała o „wywoływaniu wojny na dwa fronty” mają bardzo negatywne konsekwencje. Poważnie podważają chińsko-hinduskie stosunki, które osiągnęły już najniższy punkt z powodu sytuacji wokół Płaskowyż Doklam.

    Zobacz również:

    Na Krymie odpowiedziano na słowa Poroszenki o „zwrocie Jałty”
    W Dajr az-Zaur trwa odbudowa infrastruktury
    Human Rights Watch oskarżyła SBU o tortury
    Tagi:
    stosunki, konflikt, Indie, Chiny
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz