06:25 11 Grudzień 2018
Na żywo
    Syryjczyk Muhannad Maalan zbiera owoce śliwy asyryjskiej w swoim ogrodzie w Latakii

    Polowanie na ptactwo, rekiny, czyli jak Syryjczycy walczą o przetrwanie

    © Sputnik .
    Opinie
    Krótki link
    2265

    Ciężkie warunki życia sprawiają, że Syryjczycy z niecierpliwością wypatrują na niebie wędrownych ptaków. Polowanie na nie to jeden z nielicznych sposobów pozyskania mięsa.

    W Syrii, w szczególności w rejonach przybrzeżnych, ludzie korzystają z prymitywnej metody polowania na ptaki: smarują specjalnym klejem drewniane patyki, które rozkładają na gałęziach drzew albo w trawie. To prosta, skuteczna i tania metoda. Sputnik dowiedział się od lokalnych mieszkańców szczegółów tej nietypowej metody.

    Przed wojną Muhannad Maalan z Latakii był zamożnym mężczyzną i niczego sobie nie odmawiał. Wojna wiele mu jednak odebrała i dziś zajmuje się sporządzaniem kleju do polowań na ptaki. Gotową produkcję sprzedaje sąsiadom. W ten sposób zapewnia byt sobie i swojej rodzinie. Innego źródła dochodu nie ma.

    Co roku w sierpniu Muhannad, jego żona i syn zbierają owoce śliwki asyryjskiej, która rośnie w ich sadzie. Maalan tłumaczy: „zbieramy owoce, przynosimy je do domu, oddzielamy miąższ od skóry, żujemy go, po czym wypluwamy do miski. Następnie dodajemy do miski glicerynę, żeby klej nie zamarzł na zimnie, a potem miód naturalny, żeby zachował swoje właściwości w gorącu. Potem bierzemy farbę białej, zielonej i miodowej barwy. Zieloną, żeby klej zlewał się z zielenią, miodową, żeby zlewał się z suchą trawą, a białą, żeby zlewał się z drzewami figowymi, które przyciągają ptaki nawet nocą".

    Po zmieszaniu wszystkich składników z klejem Muhannad smaruje otrzymanym roztworem patyczki gałązek oliwnych. Ich długość i ilość zależy od klienta. Następnie gałązki kręcone są w beczce, żeby oddzielić od kleju pesteczki. Pałeczki wystawiane są na słońce, gdzie schną przez trzy dni, po czym są gotowe do sprzedaży.

    Wcześniej mężczyzna uważał przygotowanie kleju za archaiczne zajęcie przodków. „Ale teraz, w warunkach kryzysu, to jedno z głównych źródeł dochodu. Ceny pałeczek nie są ustalone raz na zawsze, zależą od pogody: w porze deszczowej ptaków się nie schwyta, dlatego ceny spadają, a gdy jest ciepło, idą w górę".

    Muhannad mówi: „co ciekawe, liście śliwki asyryjskiej są wykorzystywane w leczeniu cukrzycy. Gotowane są we wrzątku, a następnie pije się z nich wywar. Pozostałości owoców drzewa idą na paszę dla zwierząt. Klej do polowania kupują nawet Syryjczycy mieszkający za granicą: w Kanadzie, Ameryce, Turcji, Australii i Libanie. Będąc w Syrii, kupują nasze pałeczki i wywożą ze sobą".

    W ostatnich latach każdy Syryjczyk spożywa trzy razy więcej ryb niż dotychczas: 5 kg rocznie. Co więcej, w nadmorskich miastach na targach sprzedawana jest niesłychana ilość rekinów. Zdaniem ekologów niemądre wykorzystywanie zasobów morskich doprowadziło do tego, że populacja wielu gatunków zwierząt morskich uległa znacznej redukcji.

    Pracownica Syryjskiego Towarzystwa Ochrony Dzikiej Przyrody i Wyższego Instytutu Badań Morskich przy Uniwersytecie Tishrin Mueyna Badran powiedziała agencji Sputnik, że „przez ostatnie pięć lat syryjski rząd zezwala na połów rekinów w celu zapewnienia bezpieczeństwa swoich obywateli. Niektórzy młodzi krótkowzroczni rybacy wykorzystywali to zezwolenie i zajmowali się prawdziwym kłusownictwem. Do czego to doprowadziło, można zobaczyć na targach rybnych Latakii, Tartusu, gdzie sprzedawana jest ogromna ilość rekinów. Wcześniej czegoś takiego nie było".

    Ludzie w Dajr az-Zaur doświadczyli głodu. Mieszkaniec Dajr az-Zaur Khaled al-Abdallas opowiedział swoją historię.

    „Nasze życie w okresie blokady było bardzo ciężkie. Najbardziej doskwierał nam deficyt wody. W niektórych rejonach w ogóle jej nie było. Dzienna porcja ograniczała się przede wszystkim do chleba i wody. Poszły w górę ceny podstawowych artykułów spożywczych: kilogram cukru kosztował 4500 lir (9 $), olej tyle samo, 50 dag herbaty — 6000 lir (12 $), 20 dag kawy — 2000 lir ($4), kawałek mydła — 1700 lir (3,5 $). Warzywa były produktem deficytowym i sprzedawane były po zawyżonej cenie, dlatego dla wielu były czymś niedostępnym. Nie działała łączność telefoniczna i Internet.

    W takich warunkach mieszkańcy mieli do wyboru dwie drogi: zjednoczyć się albo umrzeć. My woleliśmy to pierwsze. Żeby wykarmić dzieci, ludzie zaczęli samodzielnie uprawiać warzywa. W warunkach deficytu i wysokich cen prowadzenie samodzielnego gospodarstwa domowego stało się jedynym sposobem wykarmienia swoich rodzin".

    Zobacz również:

    Syrię zalały narkotyki
    Mieszkańcy Aleppo mają aplikację wskazującą drogę do czystej wody
    CIA korzysta w Syrii z dronów
    Tagi:
    wojna w Syrii, Syria
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz