08:53 11 Grudzień 2019
Amerykański desantowiec na ćwiczeniach NATO w Kosowie

„Kosowo nie musi dołączać do NATO, bo NATO już jest w Kosowie”

© AP Photo / Visar Kryeziu
Opinie
Krótki link
6191
Subskrybuj nas na

- Nie ma takiej siły, która zmusiłaby nas do tego, abyśmy zgodzili się na utworzenie armii Kosowa – powiedział w czwartek minister obrony Serbii Aleksandar Vulin, komentując niedawną wypowiedź prezydenta Kosowa Hashima Thacia, że kosowskie siły zbrojne powstaną do końca tego roku we współpracy z USA, NATO i UE.

Belgrad uważa misję NATO (KFOR) za jedyną legalną siłę militarną w kraju, co zgadza się z rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1244. Tymczasem w Republice Kosowa w 2009 roku, czyli około roku po ogłoszeniu niepodległości, utworzono Siły Bezpieczeństwa, w których – według oficjalnych danych – służy do 5000 żołnierzy i 3000 rezerwistów. Rosja, podobnie jak Serbia, uważa ewentualne utworzenie armii za niezwykle niebezpieczny krok dla stabilności na Bałkanach i kontynencie europejskim.

Rozmowy na temat przekształcenia Sił Bezpieczeństwa Kosowa w pełnowartościowe siły zbrojne, zgodnie ze standardami NATO, są prowadzone od dawna. Sojusz w pełni popiera ten proces. Jest tylko jedno „ale”. Jak powiedział niedawno szef  Komitetu Wojskowego NATO generał Petr Pavel, armia powinna być tworzona zgodnie z konstytucją i ustawodawstwem poszczególnych państw.

Tymczasem prawo Kosowa przewiduje, że decyzja o utworzeniu sił zbrojnych nie może zostać podjęta bez zgody posłów mniejszościowych, w tym serbskich. Ale serbscy parlamentarzyści w żadnym wypadku nie zagłosują „za”, o czym mówił minister Vulin. Niemniej jednak, zaraz po utworzeniu  nowego rządu Kosowa przez Ramusha Haradinaja, prezydent Hashim Thaci ponownie rozpoczął kampanię na rzecz utworzenia armii.

Politolog z Prisztiny Beljulj Becaj nie rozumie, o co narobiono tyle hałasu wokół dostosowania Sił Bezpieczeństwa Kosowa do standardów NATO.

— Historie, że Kosowo pewnego dnia zostanie członkiem NATO, to bajki dla dzieci. NATO już jest obecne w Kosowie poprzez misję KFOR. Ponadto samo państwo Kosowo powstało dzięki interwencji NATO – podkreślił politolog.

Jego zdaniem Thaci kieruje się pragnieniem bycia w centrum wszystkich ważnych wydarzeń w Kosowie.

— Wszystko powinno kręcić się wokół niego, a przynajmniej główne kwestie, tj. armia. Nie mówi o demarkacji granicy z Czarnogórą (ta kwestia nie została jeszcze uregulowana), ani o powołaniu do życia Stowarzyszenia Wspólnot Serbskich (przewidziane w porozumieniu między Belgradem a Prisztiną zawartym za pośrednictwem UE). Nie chce się w to mieszać, ale chce być człowiekiem, bez którego nie wydarzy się nic ważnego – ocenił Becaj.

Jak podkreślił, stworzenie sił zbrojnych Kosowa przede wszystkim zależy od „przywódców społeczności międzynarodowej”, a nie od kosowskich.

Wypoczynek na plaży w Sudaku
© Sputnik . Sergey Malgavko
Z kolei Sasha Knezevic, profesor Wydziału Prawa Uniwersytetu w Niszu uważa, że w końcu armia powstanie, ale być może nieco później niż chciałaby tego Prisztina. Sojusz domaga się, aby ten proces przebiegł nienagannie pod względem kosowskiego ustawodawstwa, aby w przyszłości w pełni kontrolować nowe siły zbrojne.

— Jeśli ta armia powstanie w inny sposób lub wbrew woli NATO, istnieje niebezpieczeństwo, że  przenikną do niej ludzie, powiedzmy, zorientowani na wschód. Mam na myśli to, że kosowska młodzież aktywnie zapełnia szeregi Daesh. Ci ludzie mogliby później znaleźć się w siłach zbrojnych Kosowa. Stany chcą mieć nad tym kontrolę. Czyli armia Kosowa, ale według amerykańskich zasad – powiedział Knezevic.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Pozycje terrorystów w Syrii ostrzelane rosyjskimi „Kalibrami"
Facebook przekaże Kongresowi USA dane o „rosyjskiej ingerencji”
Protesty w Barcelonie
Tagi:
armia, NATO, Kosowo, Serbia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz