16:23 30 Marzec 2020
Opinie
Krótki link
11166
Subskrybuj nas na

W irackim Kurdystanie (a dokładniej na terenach kontrolowanych przez irackich Kurdów) odbywa się referendum w sprawie niepodległości.

Większość ludności zagłosuje „za", co wcale nie oznacza, że region natychmiast uzyska niezależność.

Iracki Kurdystan ma dzisiaj do dyspozycji doświadczoną armię, złoża ropy i status najspokojniejszego i najbezpieczniejszego miejsca na Bliskim Wschodzie. Na odpoczynek przyjeżdżają tutaj Arabowie z sąsiednich krajów.

Mają prawo

Najbliżej uzyskania niepodległości znajdują się iraccy Kurdowie, którzy nie tylko kontrolują terytorium, ale tez nim zarządzają. To nie pierwsze referendum niepodległościowe. W 2005 roku jedno się już odbyło. Jego organizatorami były jednak wówczas organizacje społeczne, teraz zaś wolę narodu poparły rząd i siły polityczne, a także peszmergowie — kurdyjska armia, która w kontekście walki przeciwko PI stała się jedną z najpoważniejszych zmilitaryzowanych ugrupowań w regionie.

Liczebność kurdyjskiej armii Iraku eksperci szacują na 180-200 tysięcy wyszkolonych żołnierzy. Kurdowie korzystają głównie ze starych modeli uzbrojenia, które trafiły im się jeszcze od ZSRR. Ale w ostatnim czasie peszmergowie otrzymują też nową broń rosyjskiej, amerykańskiej i niemieckiej produkcji. Na przykład od Niemiec Kurdowie otrzymali kilka tysięcy karabinów G36 firmy Heckler & Koch.

W zakresie gospodarczym Kurdowie są w pełni samowystarczalni, a to za sprawą ropy: dziennie wydobycie wynosi tutaj około 650 tysięcy baryłek. W przyszłości ma się ono zwiększyć do miliona baryłek. Na terytorium irackiego Kurdystanu może się znajdować ponad 5,5 trylionów metrów sześciennych gazu.

Zainteresowanie kurdyjskimi złożami przejawia Moskwa.

„Iracki Kurdystan to twierdza, swojego rodzaju wyspa bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Wielu Arabów przyjeżdża tu na urlop, pod ich kątem budowane są kempingi" — mówi rosyjski politolog Karine Gevorgyan.

Sąsiedzi są przeciwko

Problem w tym, że przeciwko niezależności występują wszyscy sąsiedzi Kurdystanu. Władze Bagdadu nie dają pozwolenia na przeprowadzenie referendum i uznają go za niekonstytucyjny. Irańczycy nie zamierzają uznawać jego wyników, a Turcy nie tylko są oburzeni, ale też grożą.

Nawet Amerykanie — sojusznicy Kurdów — nawołują ich do wyważonych działań. Obecny sekretarz stanu Rex Tillerson wiele zrobił dla gospodarczej niezależności irackiego Kurdystanu. Ponieważ jednak obecnie referendum niesie ze sobą wiele zagrożeń, USA nie mogą objąć go kontrolą.

USA mogą zgodzić się na niezależność Kurdystanu pod warunkiem jednak, że będą pewni co do możliwości wykorzystywania tych terenów w charakterze antyirańskiej bazy wypadowej. A to nie leży w interesie samych Kurdów, bo cały segment kurdyjskich klanów utrzymuje ścisłe relacje z Iranem i nie zamierza ich zrywać.

Śpieszyć się nie należy

W danej sytuacji od lidera irackiego Kurdystanu Masuda Barzani wymagane są maksymalne skupienie i ostrożność. Jak na razie Barzani cechy te demonstruje, czego przejawem jest powściągliwość w uznaniu wyniku referendum za konieczność natychmiastowej deklaracji niepodległości. Po pierwsze Masud Barzani realizował swoje osobiste interesy. „Referendum to najważniejsze wydarzenie, dzięki któremu Masud Barazni zapewni sobie miejsce w historii" — wyjaśnia doradca dyrektora Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych Jelena Suponina.

Autorytet Barzaniego wzniesie się na wyżyny po tym referendum i pomoże mu utrzymać miejsce na politycznym Olimpie. „Termin jego przebywania na stanowisku szefa irackiego Kurdystanu upływa, a powód do jego wielokrotnego przedłużania, to jak konieczność utrzymania stabilności w kontekście koniecznej walki z PI, został teraz zniwelowany" — czytamy w raporcie rosyjskiego Instytutu Bliskiego Wschodu.

Po drugie referendum pozwoli Kurdom zapewnić sobie prawo do tego, co nielegalnie nabyli. „Referendum ma przypieczętować ich prawo do terytoriów, jakie iracki Kurdystan zdobył po 2003 roku, w szczególności w okresie walki z PI. Kurdowie powiększyli swoje terytorium o prawie 40%" — mówi arabista, ekspert Rosyjskiej Rady do Spraw Międzynarodowych Anton Mardasow.

Co się tyczy niezależności, eksperci przyznają, że pozytywny wynik referendum potrzebny jest Barzaniemu nie do tego, żeby ogłosić niezależność od Iraku, lecz do prowadzenia handlu z Bagdadem. Irbil jest nastawiony na dialog z irackimi władzami. Zdaniem Masuda Barzaniego referendum jest zaledwie pierwszym krokiem na drodze do niezależności.

„Po 25 września jesteśmy gotowi omówić z Bagdadem granice, ropę, wszystko, co trzeba będzie" — powiedział Barzani. Naturalnie z dużo silniejszej pozycji. I możliwe, że po tych rozmowach Barzani otrzyma niezależność, a przy tym nie dojdzie do żadnych zmian w wymiarze prawnym.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Iran mobilizuje jednostki wojskowe przy granicy z irackim Kurdystanem
Sunday Times: Brytyjska armia nabyła drony z małym mankamentem
USA ostrzegają przed zamieszkami w Iraku
Tagi:
niepodległość, referendum, Kurdystan, Irak
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz