06:58 14 Grudzień 2017
Warszawa-1°C
Moskwa+ 0°C
Na żywo
    Miting na rzecz poparcia ratyfikacji umowy stowarzyszeniowej UE z Ukrainą w Amsterdamie

    Ukraina to skansen XIX wieku

    © REUTERS/ Cris Toala Olivares
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    17523

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z historykiem, profesorem Czesławem Partaczem, który nie został wpuszczony na Ukrainę, ponieważ okazało się, że figuruje na „czarnej liście".

    — Z mediów dowiedziałem się, że Pan profesor został zatrzymany przez ukraińską straż graniczną i nie był wpuszczony do tego kraju, bo figuruje Pan na tak zwanej „czarnej liście". Widocznie ukraińskim władzom nie w smak prowadzone przez Pana profesora badania historii Polski i Ukrainy, w tym też o zbrodniach ukraińskich na Polakach w czasie II wojny światowej. Jak Pan profesor odebrał ten przykry incydent?

    — Sprawy ukraińskie znam od wielu, wielu lat, badam je i wiem, czego się można po nich spodziewać. Niektórzy mówią, że jest to państwo w stanie upadłości, ale mimo wszystko ich służby działają bardzo sprawnie. Dlaczego tak się stało? Tego ja nie wiem, bo nikt nie potrafił mi tego wyjaśnić. Jakiś młodszy chorąży i inni oficerowie, z którymi dyskutowałem, nie wiedzieli, dlaczego taka decyzja jest wpisana w komputerze. Chyba ze względu na moje badania w zakresie nacjonalizmu ukraińskiego, banderyzmu, ludobójstwa. Piszę takie rzeczy, które im nie pasują w ogóle, bo jest to przeciwne temu, co w ich państwie się głosi. Być może to była ta przyczyna. Było mi przykro, ale ja się spodziewałem tej decyzji. Znam ich metody działania. Będziemy sprawę wyjaśniać. Od tego są polskie służby, MSZ. Niech działają.

    — Jaki jest stosunek Pana profesora do podpisanej przez prezydenta Poroszenkę nowej ustawy oświatowej, która otwiera drogę do ukrainizacji szkół mniejszości narodowych, w tym szkół polskich?

    Parada z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy
    © Sputnik. Ukrainian Presidential Press Service
    — Oni ciągle popełniają jakieś samobójcze gesty. Nie wiem, czym to jest spowodowane. Czy jest to jakaś celowa prowokacja? Pamiętam tę ustawę językową, zaraz po tym ich Majdanie pierwsza decyzja, że zniesiono równouprawnienie językowe. Ja potraktowałem to jako jakąś prowokację, stosowaną przez głupich nacjonalistów. Ktoś ich podpuścił. I teraz znowu idą pod prąd tendencjom europejskim. Przenoszą się daleko, głęboko w głąb Azji. W Europie robią wszystko zgodnie z prawem, a oni wszystko robią w poprzek. Tak, jakby celowo chcieli skłócić Kijów z całym światem. To jest jakaś bezgraniczna głupota, według mnie. Jest to nie tylko moje zdanie. Wie Pan, co zrobiła Rumunia, co zrobiły Węgry w tej sprawie?

    — Dzisiaj jest również reakcja parlamentu rosyjskiego. W związku z tą ustawą zgłoszono ostry protest.

    — Oczywiście. A znając mentalność ukraińskich nacjonalistów, to oni sobie z tego nic nie robią. Oni się kompletnie oderwali od rzeczywistości. Bujają gdzieś w swoich wizjach. Im się marzy wielka Ukraina, powiedzmy od Wołgi po Wisłę, gdzie będą rządzić połową Europy. To po prostu głuptaki.

    — Polska od czasu uznania Ukrainy jako państwa niepodległego była jej adwokatem na arenie międzynarodowej…

    Parada Zwycięstwa na Placu Czerwonym w Moskwie, minister obrony Siergiej Szojgu
    © Sputnik. Alexander Vilf
    — A kto wtedy rządził Polską, wie Pan dobrze, kto rządził…

    — Ale ostatnio coś się nie układa między Kijowem a Warszawą. Jak Pan profesor widzi stan stosunków bilateralnych?

    — Polska powinna zastosować politykę twardej ręki wobec Kijowa. Najwyższy czas. Na zasadzie wzajemności. Ile wy nam, tyle my wam. Już najwyższy czas taką politykę robić. Ale ci, którzy rządzą Polską, jakoś chcą, ale nie mogą. Kręcą się, machają ogonem, ale nic nie robią. A ten czas, według mnie, już się kończy. Wobec Ukrainy będą musiały zostać zastosowane normalne środki. Czyli polityka wzajemności.

    — A jak Pan profesor odbiera aktualny pejzaż polityczny Ukrainy? Co się Panu podoba, a co jest nie do przyjęcia?

    — No wie Pan, na Białorusi ludzie żyją skromnie, ale jakoś normalnie. Władza jest w miarę normalna, kraj jakoś się rozwija. A na Ukrainie złodziej na złodzieju, kłamstwo na kłamstwie. Wymienili pomniki Lenina na pomniki Bandery. Ja mówię, że to jest jakiś skansen XIX wieku. Normalny cyrk. I oni się tego w ogóle nie wstydzą. Oni uważają, że to jest normalne. Jak można było aż tak bardzo państwo rozkraść i zdeptać? Przecież Ukraina w 1991 roku była bogatsza i bardziej rozwinięta niż Polska. A jakie są teraz różnice? To, co się stało, jest nieprawdopodobne! Ci nacjonaliści nie są zdolni do niczego pozytywnego. Nie umieją prowadzić pozytywnej polityki, tylko umieją burzyć, niszczyć i później iść dalej. To jest polityka ekstensywna z punktu widzenia ekonomicznego i zabójcza. Z tym że jest tylko jeden aspekt tego, co oni robią. Być może to jest celowe działanie. Przez te wszystkie wstrząsy, wojny, dziwne zachowania oni budują naród, którego do tej pory nie było. Dzięki wojnie na Donbasie, dzięki tym różnym przewrotom i awanturom tworzy się nowoczesny naród ukraiński. Tylko, że ten naród, niestety, jest tak budowany, że będzie on wrogi w stosunku do wszystkich narodów ościennych. To nieważne, czy Rosja, Polska, Węgry czy Rumunia. Oni nikogo nie lubią, tylko siebie. I są strasznie zarozumiali.

    Zobacz również:

    USA wspomogą Polskę... węglem
    Kijów wyparł się oskarżeń o nielegalne dostawy broni do Sudanu Południowego
    Moskwa oskarża Kijów o „ludobójstwo etniczne” Rosjan
    Bułgaria i Rumunia dołączą do Schengen?
    Tagi:
    stosunki polsko-ukraińskie, reforma edukacji, Petro Poroszenko, Rumunia, Węgry, Polska, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz