02:55 26 Styczeń 2020
Opinie
Krótki link
Autor
5418214
Subskrybuj nas na

Jak powiedział amerykański generał, „Polska pozostaje środkiem ciężkości dla amerykańskiej armii w Europie". Czy to powód do radości?

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z admirałem w stanie spoczynku Markiem Toczkiem.

 — „Polska jest środkiem ciężkości dla amerykańskiej armii w Europie" — stwierdził w wywiadzie dla TVN24 dowódca sił lądowych USA w Europie generał Ben Hodges. Czy ten fakt daje Panu powód do dumy?

— Muszę powiedzieć, że nie tylko ten fakt, ale też szereg innych, które od jakiegoś czasu obserwujemy, mnie osobiście napawa dużym niepokojem, bowiem to nie jest układ budowania stosunków dobrosąsiedzkich w regionie. Jest to polityka, która prowadzi do konfrontacji. Ten obszar, a szczególnie Polacy mocno doświadczyli, czym kończą się takie zabawy. Brak suwerennej polityki w tym regionie prowadzi do tego, że Polska znowu staje się przedmiotem, a nie podmiotem i to jest niepokojące.

Plakaty z apelem o reparacje od Niemiec
© AP Photo / Czarek Sokolowski
 — Amerykański generał przypomniał nam, że na szczycie w Warszawie NATO podjęło decyzję, aby przejść od zabezpieczenia do odstraszania. Czyli, jak to wyjaśnił, aby przeciwdziałać potencjalnej agresji Rosji. Co prawda w swym wywiadzie pan Hodges przyznaje, że atak Rosji jest mało prawdopodobny. Więc, skoro Rosja nikomu nie zagraża, to po co wojska amerykańskie są w Polsce, zresztą nie tylko, bo na całej wschodniej flance NATO?

— Ja bym powiedział tak, że wśród amerykańskich generałów i to tych, którzy są dopuszczani do wypowiadania się w mediach, w przestrzeni publicznej, nie brakuje, powiedzmy delikatnie, takich narwańców, którzy wypowiadają coś, co naprawdę trudno pojąć. Ja osobiście uważam, że to absolutnie niczemu dobremu nie służy i nie będzie miało dobrych owoców.

Natomiast Amerykanie mają złożoną sytuację w zachodniej części Europy, głównie w Niemczech. Ja myślę, że oni chcą stamtąd swój ciężar obecności i oddziaływania przenieść na tereny Polski i państw nadbałtyckich. To może w ich interesie ma jakiś sens. Należałoby to bardzo szczegółowo przeanalizować. Natomiast z punktu widzenia Polski i państw bałtyckich później to odbije się nam wszystkim czkawką.

 — Dobiegły końca manewry Dragon 17. Przecież to z ich okazji generał Hodges był na inspekcji w Polsce. Pochwalił gospodarzy i wrócił do swojej kwatery. A z tej wizyty dowiedzieliśmy się tylko tyle, że „Polska pozostaje środkiem ciężkości dla amerykańskiej armii w Europie". Nasuwa się pytanie: czy wszyscy Polacy cieszą się z tego powodu?

— To dobre pytanie. Myślę, że najlepszą odpowiedzią są komentarze napisane pod tego typu newsami. W internecie tych komentarzy są setki i na palcach jednej ręki można policzyć akceptację dla tego typu działań. Myślę, że to jest gra polityczna, która w Polsce ma coraz mniej zwolenników. I to widać wszędzie tam, gdzie pojawi się pan Macierewicz ze swoimi wywodami, czy minister Waszczykowski.

Coraz więcej ludzi wyraża swoje zdziwienie, że tego typu pomysły, tego typu akcje rozwijają się przy przyzwoleniu grupy polityków, którzy sprawują władzę w Polsce. I to jest niepokojące.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Dzień dobry" w Piatigorsku. Dzisiaj
Polski historyk persona non grata na Ukrainie
Giwera dla każdego Polaka
Tagi:
Antoni Macierewicz, Witold Waszczykowski, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz