Widgets Magazine
11:35 25 Sierpień 2019
Dawid HudziecNalot Sił Powietrznych Ukrainy spowodował pożar na Stanicy Ługańska (niedaleko Ługańska)

Dawid Hudziec: Swój blog nazwałem „Tragedia Donbasu"

© Zdjęcie : Dawid Hudziec / Zdjęcie archiwalne © Sputnik . Valeriy Melnikov
1 / 2
Opinie
Krótki link
Agnieszka Piwar
141211

Kiedy ludzie rozumieją, że nie przyjechałem tutaj, aby ich upokorzyć, czy też o nich kłamać - pojawia się ogrom serdeczności i - co mnie podwójnie cieszy - bardzo często zaczynają się opowieści o tym, jak to ktoś jeździł do Polski, pracował w niej.

Rozmowa Agnieszki Piwar z Dawidem Hudźcem (31 lat), Polakiem mieszkającym od 2014 roku w Donbasie.

—  Jak z perspektywy korespondenta nadającego z samego centrum konfliktu na Ukrainie, ocenia pan to, co serwują media w Polsce na temat tych wydarzeń?

— Chciałoby się odpowiedzieć, że krytycznie, ale to za mało.

„Relacje" mediów w Polsce w większości są dosłownymi tłumaczeniami ukraińskich komunikatów, bezrefleksyjne, stronnicze, aż do bólu.

Za przykład skrajności może posłużyć materiał „Faktu" o tym, że Rosja zdetonowała w Doniecku głowicę nuklearną.

Zasadniczo od kiedy ukraińskie władze ogłosiły prowadzenie tzw. „Operacji Antyterrorystycznej" mieszkańcom Donbasu odebrano wszystko: prawo do własnego zdania, samostanowienia, a nawet do godności.

Naiwnym życzeniem w obecnej sytuacji jest, aby media wykorzystały swoje zasoby i informowały o wydarzeniach po tej stronie frontu chociaż w połowie tak intensywnie, jak powielają komunikaty Ukraińskiej Służby Bezpieczeństwa.

—  A co z nastrojami w Donbasie? Czego chcą mieszkańcy tamtych terenów? Integracji z Rosją? Z Unią Europejską? Powrotu do Ukrainy? Być oddzielnym państwem?

— „Bojowy" nastrój jaki udzielał się jeszcze w 2015 roku, odrobinę przygasł. Integracja z UE, czy też z Ukrainą są tutaj równie popularne, jakby Polsce przedłożyć dołączenie do Państwa Islamskiego na zasadzie kalifatu.

Unią się tutaj pogardza, Ukrainie nikt nie wybaczy trzech lat wojny. Stąd reakcją na „mińskie porozumienia" jest przeważnie śmiech, albo gniew.

Odnoszę wrażenie, że większość ludzi traktuje doniecką i ługańską państwowość jako etap przejściowy ku zjednoczeniu z Rosją.

Kiedy prezydent Federacji Rosyjskij Władimir Putin oficjalnie uznał ważność donbaskich dokumentów (co było faktem od dawna) przez oba kraje (D/ŁRL) przelała się fala entuzjazmu.

—  Kto pana zdaniem stoi za wybuchem rewolucji na kijowskim Majdanie?

— Początkowo Majdan nie był zły, naiwny, ale jednak miał dobre intencję. Szybko został jednak zdominowany przez radykałów, a następnie podporządkowany oligarchom, którzy pełnią dzisiaj władzę na Ukrainie.

Majdan 2013/2014
© Sputnik . Andrei Stenin
To jego największa porażka: zamiast zakończyć erę władzy oligarchów, wyniósł ich do roli władców absolutnych.

Za eskalację Majdanu odpowiadają jednak w dużej mierze czynniki zachodnie, które zrobiły wszystko co mogły, aby podsycać ten ogień, wbrew jakimkolwiek „demokratycznym" standardom — na Zachodzie, a zwłaszcza w USA, jest niedopuszczalne, aby tłum mógł atakować siły prewencji, którym umyślnie zakazano reakcji.

—  Kto na tym najwięcej skorzystał, a kto stracił?

— Zdecydowanie najwięcej zyskali oligarchowie, oraz radykałowie. Oligarchia posiada obecnie władzę o jakiej nie mogła wcześniej marzyć, aczkolwiek nie ma to nic wspólnego z kontrolą — kraj coraz bardziej pogrąża się w anarchii, sprzyja to jednak legalnemu okradaniu państwa z wszystkiego co jeszcze zostało.

Z kolei środowiska radykalne wyszły z cienia, ich ideologia stała się doktryną państwa, a oni sami otrzymali dostęp do broni.

Niemniej prawdziwi zwycięzcy są na Zachodzie, którym udało się oderwać Ukrainę od rosyjskiej strefy wpływów, jednocześnie nie ponosząc ciężarów tzw. integracji.

—  Co pana najbardziej przeraziło w trakcie tych kilku lat spędzonych w Donbasie? Czy był pan świadkiem jakiś strasznych tragedii? Jeśli tak, to jakich?

— Tragedie ludzi towarzyszą mojemu wyjazdowi od niemal samego początku, dlatego swój blog nazwałem „Tragedia Donbasu". Najbardziej w pamięci tkwią te najmłodsze ofiary, ostrzały szkół, które w latach 2014-2015 były na porządku dziennym.

Ciała zabitych ludzi w Doniecku, w Telmanowo. Także tragedia ludzi, którzy żyją, ale zostali zepchnięci na margines wegetacji.

—  A czy spotkało tam pana coś pozytywnego, dobrego?

— To jest dualizm sytuacji w Donbasie: z jednej strony śmierć, zniszczenie, bieda — a z drugiej np. sport, czy odwiedziny w przedszkolu.

Każdy taki ciepły reportaż wnosi ogrom pozytywu, którego np. w Polsce zwyczajnie się nie docenia.

—  Jak reaguje na pana miejscowa ludność?

— Zasadniczo przypadków otwartej wrogości względem mnie było tak mało, że mógłbym je policzyć na palcach jednej dłoni.

Częściej pojawia się niedowierzanie, nieufność — jest to wynik wojny propagandowej jaką prowadzą władze na Wiejskiej i media „w Polsce".

Dawid Hudziec
© Zdjęcie : Dawid Hudziec / Zdjęcie archiwalne
Dawid Hudziec
Kiedy ludzie rozumieją, że nie przyjechałem tutaj, aby ich upokorzyć, czy też o nich kłamać — pojawia się ogrom serdeczności i — co mnie podwójnie cieszy — bardzo często zaczynają się opowieści o tym jak to ktoś jeździł do Polski, pracował w niej.

„Nasze" chore na rusofobię elity mogły by się zdziwić ilu na wschodzie jest autentycznych polonofilów.

—  Kim są ludzie sprawujący obecne władzę w D/ŁRL? I czego oni chcą?

— Odnośnie władz, nie mam z nimi kontaktu formalnego. Nie pracuję dla rządowych agencji „informacyjnych", czy czegokolwiek podobnego.

Znam wielu polityków, dowódców, pracowników ministerstw, ale są znajomości prywatne, albo zawiązane w trakcie reportaży. Naturalnie są one pozytywne, ze strony państwa nie miałem nigdy przykrości, ale też jakieś specjalnej pomocy również nie.

Scharakteryzować jednym zdaniem kilkuset ludzi jest ciężko. Zasadniczo większość ludzi stanowiących dzisiejsze władze wyłoniła się w życiu publicznym po 2014 roku, temat rzeka.

—  Jaka jest rola Rosji w tym, co się dzieje w Donbasie? Czy FR angażuje się w konflikt militarnie?

— Rosja stała się niejako zakładnikiem sytuacji.

Z jednej strony cały konflikt w Donbasie jest jej całkowicie niepotrzebny, ale z drugiej strony nie może zostawić ludzi tutaj mieszkających na pastwę losu, a dokładnie na pastwę tzw. ukraińskich „ochotniczych batalionów".

Punktem wyjścia jest to, czego wielu ludzi na Zachodzie nie może/nie chce zrozumieć: wszystko co jest w Donbasie jest do szpiku kości rosyjskie. Nie chodzi tylko język, ale kulturę, mentalność. Stąd zawsze było bliżej do Rostowa Nad Donem, jak do Kijowa.

W Polsce szczycimy się utworzeniem Republiki Litwy Środkowej, potępiamy Piłsudskiego za to, że pomoc dla powstańców śląskich była za mała i jako skończeni hipokryci nie widzimy analogi z Krymem i Donbasem.

Problem jednak tkwi w tym, że to sami Rosjanie (czy to w Federacji, czy w Donbasie) potępiają Putina właśnie za brak militarnego zaangażowania. Zapewne Rosja wspiera donbaskie Republiki podobnie jak (oficjalnie) Ukrainę wspiera zwłaszcza Polska i Kanada, w jakim stopniu jest to poparcie militarne? W zbyt małym.

Cały front utrzymuje się w stanie „przymrożonego" konfliktu nie dlatego, że tutaj stacjonuje rosyjska armia (ponieważ jej nie ma), ale dlatego, że jest groźba jej wejścia. To Ukraina ma ogromną przewagę nad Donbasem, przynajmniej w teorii — w praktyce ponosiła ona spektakularne klęski, nie mniej D/ŁRL nie ma sił na zmasowaną ofensywę — Ukraina ma ich, aż nadto.

—  Czego życzy pan Ukrainie?

— Nie kandyduję na Miss Świata, więc nie będę życzył pokoju na świecie (śmiech). Ukraina, a raczej jej władze celowo zepchnęły ten kraj w otchłań chaosu i bez jakiś zdecydowanych akcji sytuacja tam nie zmieni się w nic co można by nazwać lepszym.

Życzę natomiast ludności tego kraju wyciągnięcia wniosków z ostatnich lat: jedni skakali na Majdanie, inny maszerowali przez Charków, Donieck, czy Ługańsk.

Jeszcze inni palili żywcem ludzi w Odessie, albo formowali bataliony, których członków już teraz sądzi się za gwałty i rozboje.

Z tego wnioski wyciągnąć należy i to jak najszybciej.

Donald Tusk
© AP Photo / Alik Keplicz
—  Co stanie się z Ukrainą w najbliższych latach?

— To loteria, wręcz domniemywanie.

Obecnie wszystko przypomina beczkę prochu, która tarasuje drzwi do zmian i jakiejkolwiek przyszłości, ktoś musi ją zdetonować i pytania brzmią tylko: kto?jak? kiedy?

Niestety Ukrainę nie czeka nic dobrego w najbliższym czasie.

Agnieszka Piwar, publicystka polska, czasopismo "Opcja na Prawo", Wrocław — Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Donbas za żelazną kurtyną
Leszek Miller: Rusofobia w Polsce stała się doktryną państwową
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Batalion „Donbas" ochrania Saakaszwilego
Putin to skarb
Rusofobiczne wybryki Macierewicza i Waszczykowskiego
Esencja rusofobii: Dogmaty Pani Anny
Putin: Rusofobia wylewa się uszami
ABW po was też przyjdzie
„Donbas nie wróci pod kontrolę Kijowa"
Doradca szefa MSW Ukrainy obiecał „oczyścić” Donbas
Tagi:
faszyzm, demokracja, Majdan, nacjonalizm, propaganda, rusofobia, Fakt", ABW, Daesh (Państwo Islamskie), Agnieszka Piwar, Dawid Hudziec, Unia Europejska, Ługańska Republika Ludowa, Bruksela, Ługańsk, Odessa, Krym, Donieck, Donbas, USA, Rosja, Kijów, Ukraina, Warszawa, Moskwa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz