13:27 17 Październik 2017
Warszawa+ 18°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Aktor przebrany za Lenina na ulicy Nikolskiej.Włodzimierz Lenin z grupą emigrantów politycznych w drodze do Rosji

    Lenin a sprawa polska

    © Sputnik. Sergey Pyatakov © Sputnik. Vicki Malmström
    1 / 2
    Opinie
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    2225146710

    Należy więc przyznać, że gdyby nie Rewolucja Październikowa i wojna domowa w Rosji, Polska na mapie Europy by się nie pojawiła.

    Wielkimi krokami zbliża się 100 rocznica Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. Niezależnie od stosunku Polaków do tego wydarzenia, który jest różny i zmienia się wraz z coraz bardziej nachalną i opartą o polityczne interesy rządzących w Polsce elit propagandą oraz pielęgnowaną rusofobią, było to wydarzenie bez precedensu, które miało ogromny wpływ na historię świata, a naszą polską w szczególności.

    I temu zaprzeczyć się nie da.

    Fizycznie w Polsce, Lenin, dopiero jako przyszły przywódca Rewolucji Październikowej, był tylko raz w latach 1912-1914, tuż przed wybuchem I Wojny Światowej. Poszukiwany przez carską Ochranę w Rosji znalazł bezpieczne schronienie w Małopolsce, będącej wówczas miejscem bardzo spokojnym, gdzie bez przeszkód rozwijała się polska kultura, czy działały partie polityczne. Poza tym było to miejsce na tyle bliskie rosyjskiej granicy, że pozwalało mu to pozostawać w stałym kontakcie ze swoimi towarzyszami w Rosji, którzy zresztą na naszym Podhalu często go odwiedzali.

    W Małopolsce, a zwłaszcza w Krakowie, przebywało w tym czasie około 12 tysięcy emigrantów politycznych z Imperium Rosyjskiego z czego większość stanowili oczywiście Polacy z Królestwa Polskiego.

    W tym samym czasie na emigracji przebywał tam i Piłsudski, i Lenin.

    To tu w Polsce zastała Lenina wojna.

    7 sierpnia 1914 r. do jego mieszkania przyszedł wachmistrz żandarmerii wraz ze świadkiem, według którego Lenin miał być rosyjskim szpiegiem.

    Po rewizji domu żandarm oznajmił mu, iż został zadenuncjowany i właściwie powinien go aresztować, ale że dopiero nazajutrz odjedzie pociąg do Nowego Targu, polecił Leninowi stawienie się na stacji o 6 rano, co wiele mówi o stosunkach panujących w Cesarstwie Austro-Węgierskim. 8 sierpnia, Lenin stawił się na stacji i trafił do Nowego Targu, gdzie po przesłuchaniu przez powiatowego komisarza policji został aresztowany. Trafił do celi nr 5, w której więzienną dolę dzielił z chłopami odsiadującymi wyroki za niepłacenie podatków.

    Na Podhalu był on postrzegany jako literat, publicysta, współpracownik wydawanej w Petersburgu „Prawdy". Dlatego też w jego obronie stanęli m. in. dr Andrzej Chramiec, Kazimierz Dłuski, Jan Kasprowicz czy Władysław Orkan.

    W czasie gdy Lenin był więziony do władz sypały się protesty z różnych stron świata od działaczy, organizacji czy robotników. Lenina uwolniono szybko, bo już 19 sierpnia.

    Po krótkim postoju w Krakowie wyjechał do Szwajcarii.

    W areszcie tym Lenin spędził 12 dni i 11 nocy.

    Lenin był niedoceniany w czasach PRL. Jego pomniki można było policzyć na palcach jednej ręki. Jego imię nosiło raptem kilka zakładów pracy; nie było w Polsce wielu ulic, szkół czy placów mu poświęconych. Zupełnie inaczej było w innych krajach byłego bloku wschodniego. W Berlinie czy Pradze ulice im. Lenina były najbardziej znaczącymi arteriami miast. Nie mówiąc już oczywiście o byłych republikach radzieckich, gdzie Lenin był wszędzie.

    U nas Lenin stał pod Stocznią Gdańską, pod Hutą w Nowej Hucie i w Poroninie. W Warszawie było Muzeum Lenina, a dziś mieści się tam Muzeum Niepodległości. Taka przemiana z muzeum poświęconego Leninowi na muzeum poświęcone odzyskaniu niepodległości ma jakiś sens, choć tym się pewnie nikt nie kierował, ale o czym piszę dalej.

    Kilka lat temu radni Poronina dyskutowali o tym, czy nie przywrócić w ich mieście pomnika Lenina i poświęconego mu muzeum. W 2011 r. jedna z radnych Poronina na sesji rady gminy mówiła wprost, że "chyba trzeba będzie z Leninem się przeprosić, by ruch turystyczny w Poroninie był na wyższym poziomie".

    Pomysł miał oczywiście charakter ściśle komercyjny. Radni ubolewali, że jadący w Tatry turyści omijali Poronin szerokim łukiem, bo niczego ciekawego się już w nim nie spodziewali. Wymyślili więc, że to Lenin (jako znany „biznesmen"?), może podreperować budżet ich gminy, niezbyt radzącej sobie w kapitalistycznej rzeczywistości.

    Pomysł nie doczekał się realizacji. Ba, teraz byłby już uznany za przestępcze działanie.

    W 2014 młody poroniński rzeźbiarz postawił przed swoim domem drewnianą kopię pomnika, który stał w Poroninie. Zajęła się nim prokuratura i oficerowie śledczy z IPN.

    Ja myślę, że Lenin powinien ten pomnik w Polsce mieć. Nie trzeba go było burzyć. Dlaczego? Nie tylko dlatego, że zakłamywanie przeszłości, takiej czy innej, samo w sobie jest złe. Ale nie trzeba być komunistą, by wiedzieć, że jego rola, zwłaszcza ta obiektywna, a nie wynikająca z jego woli (jakkolwiek złą niektórzy chcieliby mu przypisywać), dla odrodzenia państwa polskiego jest nie do przecenienia, jeśli wręcz nie decydująca.

    Pomnik Lenina we Władywostoku
    © Sputnik. Witalik Ańkow
    Pomnik Lenina we Władywostoku
    Odrzucając ideologiczne zacietrzewienie nie możemy przecież zaprzeczać faktom.  Już sam wybuch I Wojny Światowej z punktu widzenia sprawy polskiej był korzystny, ale nie wystarczający dla zaistnienia warunków do odzyskania przez Polskę pełnej niepodległości. Na wojnie jak to na wojnie. Są wygrani, ale są tez przegrani. Gdyby wojnę wygrały Państwa Centralne, zapewne Legiony, które później tworzył Piłsudski zostałyby rozwiązane, a on sam wróciłby do wiezienia. Niemcy nie miały zamiarów jednoczenia ziem polskich. Wystarczająco dużo z Polakami mieli już problemów w swoim zaborze. Austriacy ewentualnie brali pod uwagę przejecie części ziem Królestwa Polskiego i dołączenia go do Galicji. Gdyby wojnę wygrała Ententa, której członkiem była Rosja, być może zjednoczyłaby polskie ziemie pod swoim niepodzielnym panowaniem. W żadnym ze scenariuszy, szans na pełną niepodległość Polski na początku wojny nie było. Jednak to pierwszy raz od 100 lat nasi zaborcy znaleźli się w dwóch wrogich obozach. W czasie wojny potrzebując w swych szeregach polskiego mięsa armatniego i poparcia Polaków w wojnie, robili różne umizgi do polskiego społeczeństwa. Najpierw, zaraz po wybuchu wojny, były to odezwy do narodu polskiego płynące z Niemiec i Austro-Węgier, w których zaborcy obiecywali lepszą przyszłość dla Polaków jeśli ci poprą ich w wojnie. Najdalej idącym był jednak manifest Rosjan, podpisany przez głównodowodzącego wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza, który obiecywał zjednoczenie wszystkich ziem polskich pod berłem Romanowów. Pisano w nim „… niechaj się zatrą granice, rozcinające na części naród polski. Niech naród polski połączy się w jedno ciało pod berłem rosyjskiego cesarza. Pod berłem tym odrodzi się Polska, swobodna w swej wierze, języku i samorządzie.".

    Odezwa spotkała się z dobrym przyjęciem nie tylko w Królestwie Polskim, gdzie endecja, która szanse dla Polski widziała w Rosji, stała się jeszcze bardziej popularna, ale i w zaborze niemieckim, gdzie w jako jedynym z zaborów, nie było żadnych polskich stronnictw, które widziałyby jakiekolwiek szanse dla Polski we współpracy z Niemcami. Ten zaborca nie budził u nikogo żadnych nadziei. W czasie wojny przy Austrii utworzone Legiony Polskie, a przy Rosji Legion Puławski. Obie formacje przed końcem wojny zaborcy rozwiązali zresztą, co tez może świadczyć o wiarygodności ich wcześniejszych deklaracji. Sprawy polskiej nie dałoby się też umiędzynarodowić.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska w Moskwie
    © Sputnik. Leonid Swiridow
    W czasie wojny, zachodni sojusznicy Rosji, Anglia i Francja, uznawali kwestię polska za wewnętrzny problem monarchii Romanowów i starannie unikali w tym względzie jakichkolwiek deklaracji, które mogłyby rzucić cień na priorytetowo traktowane stosunki z Petersburgiem. To zwycięska w wojnie Rosja sama układałaby stosunki z Polakami i to na pewno nie na zasadzie partnerstwa. Niewiele zmieniła w tym względzie Rewolucja Lutowa w Rosji, bo podobnie jak car, ale w przeciwieństwie do Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich, która wydała odezwę przyznającą Polsce „prawo do całkowitej niepodległości pod względem prawno-międzynarodowym", Rząd Tymczasowy też nie był zwolennikiem niepodległości Polski i pod naciskiem Rady, wydał swoje oświadczenie, już bardziej zagmatwane, mówiące o niepodległej Polsce w sojuszu z Rosją bez określenia jej granic, ale mając niewątpliwie na myśli, granice Królestwa Polskiego.

    Być może jakaś namiastka państwa polskiego powstałaby w Małopolsce, bo na pewno nie całej Galicji, ponieważ monarchia austro-węgierska i tak się rozpadła. Byłoby to państewko mniejsze niż Węgry czy Czechosłowacja. Jedyne udane polskie powstanie, Powstanie Wielkopolskie, bez Polski też by się nie udało i Wielkopolska pozostałaby w Rzeszy Niemieckiej, mimo że ta wojnę przegrała. W obu wypadkach oczywiście tylko wtedy, gdyby Rosja nie zrealizowała zapowiadanego zjednoczenia ziem polskich pod berłem carów.

    Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa, 05.11.1927, Warszawa
    © AP Photo/ Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa
    Potem był Akt 5 listopada jeszcze, czyli mglista obietnica utworzenia przez Niemcy i Austrię Królestwa Polskiego pod berłem Habsburgów. Czyli faktycznie tego samego co już istniało w Rosji od wieku, ale pod patronatem państw centralnych.

    Nikt wtedy jeszcze nie przypuszczał, że w tej wojnie żaden z zaborców może nie być zwycięzcą. Że dwóch zaborców zostanie pokonanych przez Entente, a trzeci wycofa się z wojny i nie zostanie zaproszony do Wersalu. Tę najbardziej dogodną sytuację dla sprawy polskiej stworzył Lenin i wywołana przez niego Październikowa Rewolucja.

    Wkrótce po przejęciu władzy, Rada Komisarzy Ludowych jako pierwsza spośród zaborców, opublikowała „Deklarację Praw Narodów Rosji" (15 listopada 1917 r.), a w sierpniu 1918 r. na liście unieważnionych przez bolszewików dawnych umów rosyjsko-niemieckich znalazły się akty rozbiorowe ziem polskich zawarte przez carat z Prusami i Austrią. Od tego momentu Anglia, Francja i Stany Zjednoczone, przestały traktować sprawę polską jako wewnętrzny problem Rosji i zaczęły ją wspierać. Zwłaszcza na wschodnim kierunku, gdzie zakładano, że im więcej Piłsudski zdobędzie ziem, tym gorzej dla młodej radzieckiej republiki.

    Na Zachodzie zaś, mimo że Niemcy wojnę przegrały, nasze ziemie musieliśmy zdobywać w powstaniach lub plebiscytach, bo państwa Ententy nigdy nie chciały zbyt dużego osłabienia Niemiec i odsunięcia ich od Wschodu, skąd postrzegały dla siebie zagrożenie eksportu rewolucji.

    Pomnik Władimira Lenina w amerykańskim Seattle
    © AP Photo/ Robert Sorbo
    Pomnik Władimira Lenina w amerykańskim Seattle
    Piłsudski wysyłał emisariuszy i do Denikina i do „czerwonych". Denikin, zwolennik „jednej i niepodzielnej Rosji" w rozmowach konsekwentnie unikał jakichkolwiek deklaracji co do przyszłych naszych wschodnich granic i żądał wycofania wojsk polskich z Wołynia i Podola. Co ciekawe, równocześnie licząc na pomoc Polaków w jego marszu na Moskwę. Ponoć pierwszą polską delegacje wyrzucił ze swej siedziby, bo ta miała na sobie jakieś dziwne mundury i orła bez jednej głowy. Negocjacje z bolszewikami w Mikaszewiczach dały zaś Piłsudskiemu jasność, kto jest największym zagrożeniem dla powstającego państwa polskiego. Uznał słusznie za takich „białych" i wstrzymał wszelkie działania na froncie, pozwalając Leninowi rozprawić się z Denikinem.

    Należy więc przyznać, że gdyby nie Rewolucja Październikowa i wojna domowa w Rosji, Polska na mapie Europy by się nie pojawiła. Nie byłoby nikogo na świecie komu by na tym zależało. A bez tego, byłoby to niemożliwe.

    Patrząc na dzisiejsze wydarzenia w Katalonii, trudno uwierzyć, by u nas mogło się odbyć legalnie takie referendum, skoro tam w XXI wieku nadal kwestionuje się prawa narodów do samostanowienia. Nie pojawiłaby się także, gdyby Rewolucji Październikowej w ogóle nie było, albo gdyby „biali" wygrali wojnę domową z bolszewikami. A jeśli nawet, to najwyżej w granicach Królestwa Kongresowego nie mniej niż dotychczas uzależnionego od Rosji.

    Dlatego bym Leninowi pomnik postawił. Zresztą nie tylko z tego powodu.

    Jarosław Augustyniak, polski publicysta, Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    To trzymał w ręku Lenin
    Brawo Prezesie Kaczyński
    Historyczna pielgrzymka do Lenino 2017
    Tusk to nie jakiś Piłsudski. Tusk to tylko Tusk
    Bild: „Czerwony Lenin" powróci do Drezna?
    Żuliki z Platformy Obywatelskiej
    Kaczyński namaścił następcę
    Czy Mauzoleum Lenina zniknie z Placu Czerwonego?
    Co różni Kaczyńskiego od Piłsudskiego?
    Utrzymanie ciała Lenina będzie kosztować rosyjski budżet 170 tys. euro
    Willa Jaruzelskiego pod młotek. A co z willą Kaczyńskiego?
    Tagi:
    rewolucja, I wojna światowa, muzeum, historia, pomnik, rusofobia, rewolucja październikowa 1917, Stocznia Gdańska, Prawda, Józef Piłsudski, Włodzimierz Lenin, Galicja, Nowy Targ, PRL, Czechosłowacja, Gdańsk, ZSRR, Kraków, Petersburg, Wielka Brytania, Szwajcaria, Francja, Niemcy, USA, Rosja, Austria, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz