23:49 15 Listopad 2018
Na żywo
    Dziki w lesie pod Monachium

    Radioaktywne powietrze nad Europą: winne dziki lub Rosja

    © AP Photo / Matthias Schrader
    Opinie
    Krótki link
    Maria Baliabina
    4382

    Parę dni temu w Europie Środkowej odnotowano nieznaczne podwyższenie poziomu promieniowania. W granicach bezpiecznych dla zdrowia człowieka. Jak na razie nie wiadomo dlaczego, tym niemniej winnego już znaleziono.

    To Rosja zwiększyła poziom promieniowania w UE — zapewnia niemiecki federalny resort ochrony radiologicznej (Bundesamt für Strahlenschutz, BfS).

    Ankieta

    Gdzie mieści się źródło promieniowania?
    • W Rosji
      6.8% (43)
    • Na Ukrainie
      36.5% (231)
    • W Polsce
      4.9% (31)
    • W innym kraju
      32.6% (207)
    • To sztucznie wywoływana histeria, w powietrzu nic się nie zmieniło
      19.2% (122)
    Głosowało: 11
    Na stronie resortu czytamy, że źródło aktywności radiacyjnej mogło znajdować się na południowym Uralu, czyli gdzieś bliżej Kazachstanu. Ucierpiały przy tym Niemcy i Austria, które odnotowały w swoim powietrzu niebezpieczną substancję radioaktywną ruten-106 — w stężeniu, co prawda, niestanowiącym zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi.

    Zaniepokoiły się także pododdziały monitoringu radiacyjnego Szwajcarii, Polski, Włoch, Czech, Francji i oczywiście Ukrainy. Tam, co prawda, stężenie rutenu było 500-krotnie razy mniejsze od maksymalnie dopuszczalnego, tym niemniej…

    Niemieccy specjaliści nie potrafią znaleźć przyczyny tego, co się wydarzyło, ale źródło jest dla nich na tyle oczywiste, że, jak mówią, nie muszą chyba tłumaczyć, że niebezpieczeństwo «płynie» właśnie z Uralu. Choć pierwotnie to Ukraina była w gronie podejrzewanych. Pierwotna wersja była bardziej rozległa: przypuszczalne epicentrum mogło znajdować się w odległości ponad tysiąca kilometrów na wschód od Niemiec. Czyli na terytorium Ukrainy bądź Rosji.

    Kijów zaczął gorączkowo rozważać rozmaite wersje. Co się mogło wydarzyć? Czyżby wybuchy na składach w Kalinowce? Echa katastrofy w Czarnobylu? Awaria działającej elektrowni atomowej? Radioaktywne dziki buszujące po Szwecji, i o których istnieniu pisały już zarówno europejskie, jak i ukraińskie media? Ale wszystkie te wersje zostały odrzucone, oświadczono, że na Ukrainie rutenu nie ma, a nawet jeśli jest, to nie stanowi on zagrożenia dla zdrowia ludzi.

    I wówczas zaczęły napływać ze strony Niemiec konkretniejsze dane o tym, że w odległości tysiąca kilometrów od Niemiec to mimo wszystko nie Ukraina, lecz Ural. Co oznacza, że Rosjanie coś rozpylili. Takie przypuszczenie jednego niemieckiego dziennikarza przywołują ukraińskie media. Zresztą sam dziennikarz zauważa, że uczeni jak na razie nie wiedzą, co zaszło i co będzie dalej.

    Las
    © Zdjęcie : Andrey Strelnikov/ Russian Geographical Society
    Ale wydaje się, że Kijów z radością rozgłośni tę wersję. Przecież jeśli Rosja może nasyłać na USA burze śniegowe i ulewy, to już tym bardziej nie sprawi dla niej problemu rozpylenie niebezpiecznej substancji w taki sposób, żeby rozprzestrzeniła się tylko po Europie, nie obejmując Rosji.

    A w Kaliningradzie, dosłownie okrążonym przez europejskie kraje, żadnych anomalii nie odnotowano, z czego wynika, że jak na razie wszystkie wersje po prostu się rozsypują. Może faktycznie winne są wszystkiemu radioaktywne dziki?

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Niemcy: promieniowanie radioaktywne dotarło do Europy z Rosji
    W Czarnobylskiej elektrowni atomowej zabrakło miejsca na odpady jądrowe
    Na Ukrainie ukradli odpady promieniotwórcze
    Tagi:
    promieniowanie, ruten-106, Europa, Niemcy, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz