13:28 23 Październik 2017
Warszawa+ 8°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Wizyta na Piatigorskim Uniwersytecie Państwowym

    Aleksander Kwaśniewski o Tolerancji polsko-rosyjskiej

    © Zdjęcie: Krzysztof Żuczkowski
    Opinie
    Krótki link
    Aleksander Kwaśniewski
    153063554

    Jakie jest rzeczywiste nastawienie Polaków do Rosjan? Moje wypowiedzi opierały się na osobistym doświadczeniu i posiłkując się nim, odpowiadałem na zadane pytania. Gospodarzom także zależało na moich obserwacjach i na moich odczuciach.

    Kolejne kaukaskie doświadczenie, z wyjazdu zorganizowanego przez Fundację Aleksandra Gorczakowa, to spotkanie z Rektorem Uniwersytetu Państwowego w Piatigorsku prof. Aleksandrem Gorbunowem, które rozpoczęło się od małego szoku. Otóż Jego Magnificencja prof. A. Gorbunow objawił nam, że na jego uniwersytecie nie posługują się słowem tolerancja. Jest nieprzydatne, fałszywe i z gruntu różnicujące studentów.

    Patrząc po twarzach moich współtowarzyszy dostrzegłem pewien rodzaj niepokoju, ale Jego Magnificencja, który także zauważył zmieszanie na niektórych twarzach, z uśmiechem rozpoczął krótki wykład, którego niewypowiedziany tytuł  mógłby brzmieć: „CO TO JEST TOLERANCJA?"

    Przywódca Republiki Czeczeńskiej Ramzan Kadyrow
    © Sputnik. Sayid Tsarnaev
    „Tolerancja od łacińskiego  „tolerantia" czyli „cierpliwa wytrwałość", także od łacińskiego czasownika „tolerare" czyli „wytrzymywać", „znosić", „przecierpieć".

    W terminologii nauki zachodniej jest to opis odnoszący się do osoby/osób odznaczających się z poszanowaniem do poglądów, zachowań i cech innych ludzi.

    Często, a właściwie zawsze, określenie to jest stosowane w kierunku ludzi, których postawa społeczna utożsamiana jest z akceptacją inności w otoczeniu. Badając etymologie słowa, trudno uznać, że współczesne jego definiowanie jest prawdziwe. Bowiem łacińskie „tolerare" to znosić, przecierpieć i zaciskając zęby wytrzymywać.

    Jak długo tak można żyć?

    My prowadzimy doświadczenie na żywym organizmie tj. tu na Uniwersytecie w Piatigorsku wśród studentów jest blisko 50 narodowości, posłujących się 30 językami, wyznającymi wszystkie większe religie świata. Jak w tych warunkach, ja mam mówić im, aby znosili się nawzajem, jak mam im mówić, aby przecierpieli ten czas, kiedy są na Uniwersytecie. W samym słowie tolerancja, jest wielka doza poczucia wyższości — kto ma kogo tolerować, a kto ma być tolerowany.

    Na Uniwersytecie w Piatigorsku nie ma tolerancji, na Uniwersytecie w Piatigorsku nikt nikogo nie musi tolerować, na Uniwersytecie w Piatigorsku wszyscy są równi, wszyscy mają prawo żyć po swojemu i postępowanie każdego studenta nie jest uwarunkowane koniecznością znoszenia sąsiada, ale postrzeganiem w sąsiedzie człowieka o innych zainteresowaniach, o innych poglądach, ale ciągle człowieka, bo człowieczeństwo wyznacza nasz być na ziemi.

    Nie religia, nie kolor skóry, nie język, nie pochodzenie, ale człowieczeństwo, dlatego, że wszyscy jesteśmy ludźmi.  

    W Piatigorsku wszyscy jesteśmy jedną ludzką rodziną i uczymy naszych studentów zachowań rodzinnych, a nie wzajemnego znoszenia się w imię wydumanej poprawności".

    Centrum Polskiego Języka i Kultury na Piatigorskim Uniwersytecie Państwowym. Piatigorsk
    © Zdjęcie: Krzysztof Żuczkowski
    Centrum Polskiego Języka i Kultury na Piatigorskim Uniwersytecie Państwowym. Piatigorsk
    Po takim wstępie, dyskutowaliśmy o nauce, polityce… a tak w ogóle o życiu na Północnym Kaukazie.

    Miejsce piękne, dla większości Polaków zupełnie nieznane, naznaczone relacjami ludzi, którzy nigdy tam nie byli, a chora wyobraźnia wystarczyła im za dowód ich chorego wyobrażenia o tym miejscu.

    Zastanawiające jest to, że Oni tam, mam na myśli miejscowych, za „okrągłym stołem" rozmawiają tak samo jak w kuluarach, no może jednej kwestii „za stołem" nie poruszali, a chcieli dopytać na boku: Jakie jest rzeczywiste nastawienie Polaków do Rosjan?

    Moje wypowiedzi opierały się na osobistym doświadczeniu i posiłkując się nim, odpowiadałem na zadane pytania. Gospodarzom także zależało na moich obserwacjach i na moich odczuciach.

    Moja odpowiedź brzmiała mniej więcej tak, jak wykład rektora:

    Od kilku lat, na świecie, trwa wojna informacyjna, która wymusza na stronach podkręcanie i koloryzowanie rzeczywistych obrazów. Wszyscy jesteśmy poddawani informacyjnej presji. Polacy, w swojej opinii o Rosjanach nie są jednomyślni, co nie jest odkrywcze w żadnym sensie.

    Część bezpośrednio zaangażowanych w politykę, musi wykazywać antyrosyjskość, bo tego wymaga aktualna „racja stanu" i „realpolitik".

    Zaznaczyłem, że oba pojęcia definiowane są instrumentalnie na potrzeby dwóch wiodących partii: opozycyjnej — PO i rządzącej — PiS.

    Na antyrosyjskości próbowała wcześniej budować swój kapitał Platforma Obywatelska, a Prawo i Sprawiedliwość ugruntowała tylko tę postawę i doprowadziła ją do wyżyn absurdu, posiłkując się katastrofą samolotu prezydenckiego w Smoleńsku.

    Z biegiem czasu, katastrofa samolotu w Smoleńsku stała się polem bitwy, między PO i PiS, ale żadna ze stron nie chciała, wykluczyć z pola bitwy Rosji, dlatego kiedy między partiami cichnie konflikt w sprawie katastrofy, to pojawia się wątek lub ślad rosyjski.

    Co do przekazu jaki słyszę w telewizji rosyjskiej na temat Polski, to jest on niestety obiektywny, bo to co hunwejbini robią z wszelkimi przejawami pamięci po żołnierzach radzieckich nie wymaga podkręcania ani żadnego koloryzowania.

    Centrum Polskiego Języka i Kultury na Piatigorskim Uniwersytecie Państwowym
    © Zdjęcie: Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    Centrum Polskiego Języka i Kultury na Piatigorskim Uniwersytecie Państwowym
    Wystarczy ustawić kamerę i bez cięć mamy newsa, spełniającego w równym stopniu warunki materiału  propagandowego, jak i informacyjnego.

    Jeśli usłyszycie, że Polscy zjadają szczątki poległych żołnierzy radzieckich, tzn. jest to ohydna propaganda.

    Wszystko inne, co słyszycie o zmianie ulic, niszczeniu pomników lub ich znoszeniu jest niestety obiektywną prawdą, z którą Polacy, młodzi Polacy nigdy się nie zmierzą, bo większość młodych Polaków nie zna historii życia i imion swoich dziadków, zatem nie można oczekiwać, że będzie zastanawiać się nad sensem, czy bezsensem istnienia pomników upamiętniających inne narody.

    Wśród Polaków są osobnicy (aktywna mniejszość), którzy znoszą pomniki swoich ojców i dziadków. Jest większość, która się temu biernie przygląda. Pytanie się więc, dlaczego znoszą pomniki żołnierzy radzieckich jest z gruntu bezzasadne. Skoro plują na groby ojców i dziadów, dlaczego oczekiwać od nich, aby w zapale i poczuciu uświęconej misji nie usuwali pomników żołnierzy radzieckich.

    Elita intelektualna (nie mylić z elitą polityczną)  nie powiązana z obozem władzy czy obozem opozycji, ludzie hołdujący tradycyjnym wartościom, ludzie dobrze wykształceni i ludzie prości (nie mylić z prostakami) nie są ani prorosyjscy, ani antyrosyjscy, oni są po prostu ludzcy.

    Tolerancja jest im równie „obca" jak Jego Magnificencji rektorowi Uniwersytetu w Piatigorsku, ponieważ kiedy spotykają na swojej drodze Rosjanina, bardziej zastanawiają się nie nad tym „czy go tolerować", ale jak się z nim porozumieć, bo polska „elita", (rozczłonkowanie pojęć prowadzi do ich degradacji) tym razem polityczna, skutecznie eliminuje naukę języka rosyjskiego ze szkół i za kilka lat, aby porozumieć się z Rosjaninem potrzebny będzie amerykański tłumacz.

    Nie jest to podejrzenie bezzasadne, zważywszy, że coraz więcej amerykanów chce się uczyć rosyjskiego, a amerykańskie czynniki rządowe prowadzą nabór ludzi ten język znających.

    Diagnoza moja jest smutna i niestety prawdziwa.

    Wizyta na Piatigorskim Uniwersytecie Państwowym
    © Zdjęcie: Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    Wizyta na Piatigorskim Uniwersytecie Państwowym
    Po takim kuluarowym wykładzie, na twarzach zobaczyłem uśmiech akceptacji, swojskie poklepanie po ramieniu, choć sam wolałbym — ze spotkanymi tam ludźmi — pożegnać się „na niedźwiedzia".

    Urzekli mnie, bo w relacjach z nimi czułem ciepło, które pozwoliłoby mi w chwili zagrożenia zwrócić się do nich o pomoc i mieć pewność, że ją otrzymam.

    Zapraszałem ich do Polski, przyrzekając równie ciepłe przyjęcie.

    P.S. Prof. Aleksander Gorbunow, w dniu 11 listopada 2013 roku, został odznaczony w ambasadzie polskiej w Moskwie — Srebrnym Krzyżem Zasługi.

    Aleksander Kwaśniewski, polski publicysta, Piatigorsk  - Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Redakcja Sputnik Polska składa podziękowania korespondentowi tygodnika opinii "Przegląd" Krzysztofowi Żuczkowskiemu za udostępnienie fotografii.

    Zobacz również:

    Rosyjskie jabłka i mleko od „szczęśliwych krów” czyli Aleksander Kwaśniewski na Kaukazie
    „Ramzan siła" - przywitali nas na górskim szlaku
    Aleksander Kwaśniewski przybył do Czeczenii
    Putin: Rusofobia wylewa się uszami
    Aleksander Kwaśniewski: Czeczeńcy idą do przodu
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    „Dzień dobry" w Piatigorsku. Dzisiaj
    Esencja rusofobii: Dogmaty Pani Anny
    ABW po was też przyjdzie
    Aleksander Kwaśniewski: W tym meczecie ja jestem imamem
    Putin to skarb
    Między Waszczykowskim i Fellinim
    Tagi:
    tolerancja, Polonia, uniwersytet, uczelnie, rusofobia, Fundacja im. Aleksandra Gorczakowa, Rząd FR, Rząd RP, ABW, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Aleksandr Gorbunow, Północny Kaukaz, Piatigorsk, Rosja, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz