Warszawa+ 23°C
Moskwa+ 20°C
Na żywo
    Albańczyk w Prisztinie świętuje niepodległość Kosowa

    „Trudno będzie powstrzymać kosowizację Europy”

    © AP Photo / Visar Kryeziu)
    Opinie
    Krótki link
    4420

    Wywiad ze Srecko Djukicem, weteranem serbskiej dyplomacji, który pracował w Związku Radzieckim, Rosji i Białorusi, autorem książek o przestrzeni postradzieckiej i współczesnej historii Bałkanów.

    Srecko Djukic, serbski dyplomata, który pracował w ZSRR, Rosji i Białorusi, autor książek o przestrzeni postsowieckiej i współczesnej historii Bałkanów
    © Sputnik . Радоје Пантовић
    Srecko Djukic, serbski dyplomata, który pracował w ZSRR, Rosji i Białorusi, autor książek o przestrzeni postsowieckiej i współczesnej historii Bałkanów

    —  Jak Pan ocenia przekazanie Serbii sześciu rosyjskich MiG-29 na preferencyjnych warunkach?

    — Jest to bardzo ważne dla Serbii pod względem bezpieczeństwa. Jeśli mówimy o spekulacjach, że Rosjanie w taki sposób pozbywają się starych samolotów… Oczywiste jest, że Rosjanie mają nowe technologie, pracują nad samolotami bojowymi piątej generacji i należą do światowych liderów w tej dziedzinie. Nie potrzebujemy czegoś takiego. Jesteśmy niewielkim państwem i MiG-29 nam wystarczy.

    W zakupie używanych samolotów nie ma nic złego. Nie mamy potrzeby kupować nowych maszyn, które kosztują setki milionów dolarów. Dlatego transfer samolotów na preferencyjnych warunkach został przeprowadzony nie po to, bo „Rosjanie chcieli pozbyć się ich”. To gest przyjaźni, można powiedzieć sojuszniczy. Ważne, że obecnie te MiG-i są u nas i dobrze byłoby, gdyby były remontowane w naszym zakładzie Moma Stanojlovic, który w czasach radzieckich i Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii produkował pewne części do nich. Teraz zakład może mieć szansę stać się regionalnym centrum remontów MiG-ów i innych samolotów produkcji rosyjskiej.

    —  7 października w Belgradzie specjalny przedstawiciel USA Kurt Volker i doradca prezydenta Rosji Władysław Surkow omówili sytuację na Ukrainie. Czy zaskoczył Pana wybór miejsca?

    — Surkow ma zakaz wjazdu do Unii Europejskiej, ale przecież strony mogły przeprowadzić negocjacje w neutralnej Szwajcarii. Ale wybrano Belgrad, co mnie cieszy. Oczywiście, że Amerykanie nie chcieli przeprowadzać rozmów w Rosji, a Rosjanie nie chcieli w Szwajcarii. W tę sytuację dobrze wpisała się Serbia, jako państwo, które nie przyłączyło się do antyrosyjskich sankcji. To ważny krok. Powinniśmy bardzo starannie budować naszą politykę zagraniczną. Wielu obserwuje nasze działania, dlatego nie mamy prawa nawet na jeden błąd. W ogóle jestem zwolennikiem dyplomacji, w której używa się określonego słownika, a nie wyrażeń odpowiednich na wiecach.

    — Może Pan porównać model zachowania rosyjskich i amerykańskich dyplomatów?

    — Gdy przysłuchujesz się Siergiejowi Ławrowowi masz wrażenie, że jest to dyplomata od stóp do głów. I ma się to wrażenie niezależnie od tego, na jakie trudności natrafia Moskwa i Waszyngton. Moim zdaniem w sferze dwustronnych stosunków sytuacja jest znacznie trudniejsza niż w czasach radzieckich. To nowa wersja zimnej wojny. Ale ani Ławrow, ani Putin nie dają się złapać w pułapkę, którą zastawili na nich Amerykanie.

    A gdyby Putin i Ławrow używali takiej retoryki, którą stosują amerykańscy politycy w stosunku do Rosji – nawet Tillerson i Trump, nie mówiąc już o Demokratach i Republikanach w Senacie i Kongresie – to zimna wojna przeszłaby w jeszcze bardziej zdecydowaną fazę, a może wydarzyłoby się coś gorszego. Putin i Ławrow po mistrzowsku normalizują sytuację i zmuszają wodę, aby lała się na młyn wzajemnych interesów.

    — Czy Katalonia uzyska niepodległość?

    — Katalonia przeszła trudną drogę. Rosja, USA i UE podzielają pogląd, że kwestia Katalonii jest wewnętrzną sprawą Hiszpanii. Ale i tak Bruksela oraz Waszyngton będą musiały interweniować. Madryt dalej będzie kontynuował politykę twardej ręki. Premier Hiszpanii Mariano Rajoy jest w trudnej sytuacji: jeśli Madryt zacznie pobłażać Katalończykom, może stać się to dodatkowym motywem dla nich na drodze do niepodległości. Z drugiej strony, ostra retoryka Madrytu może doprowadzić do radykalizacji protestów i żądań przez Barcelonę. Trudno wyobrazić sobie, że w centrum Europy będziemy świadkami przemocy, choć podczas referendum nie obyło się bez rozlewu krwi.

    — Dziwi Pana, że Madryt reaguje tak ostro?

    — Madryt nadal zajmuje twarde stanowisko. Zrezygnował z szerokiej autonomii, którą swego czasu proponował Belgrad Kosowu, i obrał kurs, który trudno będzie utrzymać do końca. Obecnie nie tylko Katalonia jest problemem w regionie. Zalążek kosowski jest w każdym kraju. (Prezydent Chorwacji) Franjo Tuđman, który był zwolennikiem separatyzmu, swego czasu mówił, że świat należy podzielić na 400-500 państw, co byłoby optymalne.

    To, co się teraz dzieje, to niewielka pauza przed kolejną kosowizacją Europy. Ten proces rozpoczął się i będzie go bardzo trudno zatrzymać, bo obserwujemy w stosunkach międzynarodowych waśnie, które były charakterystyczne dla świata dwubiegunowego. Brak powszechnej zgody na wypracowanie nowej koncepcji międzynarodowej, a tym bardziej europejskiego bezpieczeństwa.

    Zobacz również:

    Polska zainteresowała się reformą szkolnictwa na Ukrainie
    Parlament Syrii żąda bezwarunkowego wycofania tureckich wojsk
    Wielki powrót Marii Szarapowej
    Tagi:
    niepodległość, MiG-29, referendum, Katalonia, Kosowo, Hiszpania, USA, Rosja, Serbia
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz