13:59 23 Listopad 2017
Warszawa+ 6°C
Moskwa-3°C
Na żywo
    „Akerman” i „Berdiańsk”

    Po co ukraińskiej flocie taktyka III Rzeszy

    CC BY-SA 2.0 / Ministry of Defense of Ukraine / Ходові випробування двох малих артилерійських бронекатерів у відритому морі
    Opinie
    Krótki link
    Andriej Koc
    151487500

    Czy na Ukrainie „flota moskitów” ma szansę zaistnieć w rzeczywistości, a nie tylko w fantazjach, i pokonać duży rosyjski okręt wojenny?

    Grupa uderzeniowa ukraińskich kutrów pancernych płynie bezpośrednio na rosyjski okręt patrolowy. Fregata przyjmuje wyzwanie i otwiera ogień. Jeden kuter zostaje trafiony poniżej linii wody. Drugi rakieta pozbawia nadbudówki, a trzeci wykonuje manewr przeciwtorpedowy. Z kolei czwarty zbliża się do celu i niszczy go kilkoma salwami. W taki sposób – zdaniem ukraińskiej marynarki wojennej – będzie wyglądać walka między jej okrętami a rosyjską Flotą Czarnomorską. Autorem tej prognozy, którą przez cały tydzień wałkowały ukraińskie media, jest dowódca kutra artyleryjskiego „Berdiańsk” Roman Mokrak.

    Taktyczną nazwę tego manewru Makrak zapożyczył od III Rzeszy. „Wilcze stado” okrętów podwodnych Kriegsmarine przysporzyło niemało kłopotów Amerykanom i Brytyjczykom na Oceanie Spokojnym oraz Atlantyku, niespodziewanie atakując okręty przeciwnika z różnych stron. Taka formacja była potężną siłą: jeden cel mogło atakować nawet sześć okrętów podwodnych. Hitlerowskie Niemcy, posiadające imponującą flotę podwodną, wykorzystywały tę taktykę wszędzie, gdzie było to możliwe.

    Współczesna Ukraina nie posiada okrętów podwodnych. Ale Mokrak jest przekonany, że przeciwko Rosji można wykorzystać kutry pancerne. Mowa o niewielkich jednostkach projektu Gurza-M o wyporności 38 ton. Dwa z nich – „Akerman” i „Berdiańsk” – zwodowano latem tego roku. Teraz jednostki są testowane. W wyniku na „polowanie” może wyjść maksymalnie cztery „wilczki” o łącznej wyporności nieco ponad 150 ton. – Nasz sąsiad czuje się komfortowo w północno-zachodniej części Morza Czarnego. Należy uszczuplać te komfortowe warunki – podkreślił kapitan trałowca „Czerkasy” Jurij Fedasz.

    Zresztą, gabaryty w bitwie morskiej już dawno nie mają znaczenia. Niewielkie korwety typu Bujan-M też nie są zbyt wielkie. Jednak ich podstawowe uzbrojenie – pociski manewrujące Kalibr – mogą „zaskoczyć” nawet krążownik. Takiego samego zdania są zachodni eksperci, którzy wysoko oceniają możliwości rosyjskich korwet biorących udział w operacji w Syrii. Być może ukraińskie kutry też wydają się łatwym przeciwnikiem na pierwszy rzut oka? Być może stoczniowcy, którzy kiedyś budowali lotniskowce, zdołali uzbroić swoje okręty w odpowiednią broń?

    Nie zdołali. Uzbrojenie artyleryjskie Gurzy-M składa się z dwóch 30 mm armat automatycznych ZTM-1 (analog rosyjskich 2A72 dla lekkich pojazdów pancernych – BMP-3, BMD-4 i BRT-82A). Rakietowe „kły” ukraińskiego „wilczego stada” to przeciwpancerne pociski Barer-WK o zasięgu 5 km. Ponadto na tych jednostkach zamontowano dwa karabiny maszynowe kalibru 7,62 mm i dwa 30-milimetrowe granatniki. Oczywiście, jeśli Mokrak spotka na Morzu Czarnym czołg lub pluton piechoty, będzie miał szansę wyjść obronną ręką z tego starcie. Choć i niewielką.

    Każda rosyjska korweta, nie mówiąc już o fregatach „Admirał Grigorowicz” i „Admirał Essen” lub krążowniku „Moskwa”, wyśle takie „wilcze stado” na dno poza zasięgiem wzroku. Jedną salwą pocisków przeciwokrętowych. Nawet jeśli jeden kuter zdoła podpłynąć, aby założyć „klincz”, raczej nie uszkodzi poważnie rosyjskiego okrętu swoimi „lądowymi” armatami. Pozostaje jeszcze staranowanie. Ale atak samobójców praktykują obecnie tylko zakazane „państwa” i „organizacje”. 

    Zobacz również:

    Przełom w uprawie ryżu
    Atak hakerów na stronę Trybunału Konstytucyjnego Hiszpanii
    Gdzie mieszkają zjawy?
    Tagi:
    wilcze stado, marynarka wojenna, III Rzesza, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz