Warszawa+ 24°C
Moskwa+ 23°C
Na żywo
    Artur Rubinstein - Łódź, Polska

    "Dla Polski Rosja jest czymś poważnym, a dla Rosji Polska jest czymś mniejszym"

    © Zdjęcie : Eduardo Kobra
    Opinie
    Krótki link
    Anna Sokołowa
    130

    Rosja i Polska to są kraje relatywnie zamknięte w sobie. Kultura masowa nie istnieje w odróżnieniu od poprzednich dziesięcioleci, miedzy Polską a Rosją leżą inne niepodległe państwa, które mogą zastąpić Rosję - relacje z Polsko-Rosyjskiego Sympozjum Kultury, które odbyło się w Warszawie w dniach 24-26 października.

    Moderator pierwszego panelu „Polityka, a kultura w relacjach polsko-rosyjskich” profesor UW dr hab. Józef Tymanowski zauważył, że kultura polityczna wpływa na sytuacje międzynarodową „Osobiście uważam, że Polska powinna mieć takie same relacje z Rosją jak ma Rosja z Francją czy z Niemcami, wtedy będziemy się mogli czuć bezpiecznie i stabilnie” — podkreślił i również dodał, że trzeba dyskutować na temat tego co nas łączy, a co nas różni.

    Z kolei profesor UW dr hab. Justyna Zając uważa, że kultura jest narzędziem w polityce zagranicznej państw — to znaczy, że realizując politykę zagraniczną używa się różnych środków — i kultura jest jednym z nich. Jest w nauce dość popularne pojecie — soft power — wywieranie wpływu dzięki atrakcyjności własnej kultury.

     — Kiedy stosunki polityczne się pogarszają — kultura na tym cierpi.

    Pani profesor zauważa, że sympozjum odbywa się w trudnym momencie. Stosunki polsko-rosyjskie od momentu zakończenia zimnej wojny przeżywały wzloty i upadki. Plus minus od 10 lat te stosunki przeżywają taki negatywny trend — od 2008, kiedy miała miejsce Gruzja, a w szczególności od kryzysu ukraińskiego.

    - W Polsce coraz częściej mówi się o wojnie hybrydowej ze strony Rosji, o atakach w cyberprzestrzeni ze strony Rosji, czy o prorosyjskiej propagandzie. Ja uważam, że między sąsiadami powinny być stosunki — jeśli nie bardzo dobre — to chociaż dobre — mówi Justyna Zając. — Staramy się zaszczepić w studentach otwartość, pokazywanie różnych perspektyw, żeby studenci widzieli bardzo różne punkty widzenia i byli świadomi różnych opinii” — dodaje i jednocześnie podkreśla, że niestety polityka „wchodzi” na uniwersytety.

     

    Prorektor MGIMO Artiom Malgin, dr Maciej Raś, dr hab. Justyna Zając
    © Sputnik .
    Prorektor MGIMO Artiom Malgin, dr Maciej Raś, dr hab. Justyna Zając

     

    Wśród gości pojawił się również prorektor MGIMO docent Artiom Malgin, który zauważył, że trwająca już 4 lata przerwa w stosunkach polsko-rosyjskich jest napięta, silna, a czasami nawet wroga. Jako pierwszą przyczynę skomplikowanych ciężkich stosunków prorektor wskazał kryzys ukraiński. Kolejną przyczyną niedobrosąsiedzkich stosunków według Artioma Malgina może występować nierównowaga Polski i Rosji w stosunku do siebie.

     — Dla Polski Rosja jest czymś poważnym, a dla Rosji Polska jest czymś mniejszym, dlatego Polska wpada do krajów propagandy politycznej, rozgrywki — podkreślił Malgin

    Po trzecie wpływ ma słabość istniejących instytucji, które muszą łączyć państwa przede wszystkim w dziedzinie gospodarki. Polska potrzebuje od Rosji rynek, ale dostarcza ona taki towar, który za kilka miesięcy może być przerzucony na inny rynek — to nie stwarza więzi strategicznych. Z kolei sytuacja odbiorcy i kraju tranzytowego jakim jest Polska jeżeli chodzi o ropę i gaz, będzie istnieć w każdych warunkach, oprócz otwartej wojny.

     - I to też nie stwarza jakiegoś bezpośredniego wpływu na politykę zagraniczną Rosji, dlatego te stosunki w dziedzinie gospodarki są słabe z punktu widzenia politycznego — tłumaczy prorektor, i dodaje, że biznes politycznie jest też bardzo słaby. Nie można tego porównywać z tym, co Rosja ma z Niemcami i Francją.

    Artiom Malgin także zwrócił uwagę na brak wiedzy, który się pogłębia miedzy elitami, społeczeństwami i tak zwaną klasą kreatywną w Rosji i w Polsce, może nawet przede wszystkim w Rosji. Skarży się on, że specjalistów od spraw polskich praktycznie nie ma, a brak wiedzy skutkuje w tragiczny sposób.

     - To, co łączy — to kultura głęboka — podstawowa — która wynika z historii, bliskości języków, bliskość geograficzna odgrywa rolę — przede wszystkim Obwód Kaliningradzki — mówi Malgin i dodaje, że jednak stara inteligencja odchodzi, a Rosja i Polska to są kraje relatywnie zamknięte w sobie.

     - Kultura masowa nie istnieje w odróżnieniu od poprzednich dziesięcioleci, miedzy Polską a Rosją leżą inne niepodległe państwa, które mogą zastąpić Rosję — substytutem jest Ukraina i Białoruś — reasumuje prorektor MGIMO.

    Kolejny uczestnik panelu dr Maciej Raś z Uniwersytetu Warszawskiego, zauważył, iż stosunki między Rosją a Polską są wyjątkowo spolaryzowane, podziela również zdanie swojego przedmówcy Malgina mówiąc, że asymetria w relacjach polsko-rosyjskich jest zauważalna. Polska jest przedmiotem a nie podmiotem w polityce Rosji. Raś zauważa, że wyzwaniem jest również wiedza o partnerze. Rosyjska młodzież przyjeżdża do Polski i nie wie o niej nic, albo prawie nic, tak samo Polacy — są tylko zorientowani w aspekcie polityczno-militarnym na przykład poprzez obserwowanie manewrów Zapad.

     - Cały czas mniejsze lub większe natężenie towarzyszy stosunkom polsko-rosyjskim — to nie może przynieść dobrych rezultatów, z tym jest związana wzajemna nieufność, podejrzliwość, mispercepcja. My czasami się boimy kontaktów z Rosją. W Polsce kultura rosyjska idzie w zapomnienie — podkreślał ekspert, zauważając, że relacje Rosja-Zachód kiedyś będą lepsze i co wtedy. „Nasze narody bardzo kochają historię, myślę, że trochę niestety dla nas. Nie tylko dla naszych stosunków wewnętrznych. Lubimy grzebać w historii, dzielić, mnożyć wydarzenia historyczne, historie wojskowości. W związku z tym trzeba przełamać interpretacje i rozmawiać w sposób racjonalny i nieodpychający partnera” — reasumował Raś.

     

    Małgorzata Skulska
    © Sputnik .
    Małgorzata Skulska

     

    Na takim sympozjum nie mogło zabraknąć Małgorzaty Szlagowskiej-Skulskiej Dyrektora Festiwalu Filmów Rosyjskich „Sputnik”, która organizuje go od 2007 roku. Nazywa podjętą przez nią inicjatywę najtrudniejszym tematem, gdyż przez 25 lat w Polsce w ogóle nie było rosyjskiego kina, a przez 10 ostatnich lat udało się pokazać 1500 rosyjskich produkcji filmowych Polakom.

     - Rosjanie świetnie czują kino polskie, a Polacy kino rosyjskie — uważa Szlagowska-Skulska i przyznaje że 2017 rok — czyli 11 festiwal w Warszawie jest najtrudniejszym rokiem — media antagonizują stronę rosyjską, jest ciężko pozyskać patronów medialnych, i jeżeli i dalej wszystko będzie szło w tym kierunku, możliwe, że będzie to ostatni festiwal. Małgorzata Szlagowska-Skulska również strasznie żałuje, że „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa była wycofana z kanonu lektur w Polsce. „

     - Co ma nas łączyć jak nie kultura i sport. Mam wrażenie, że kultura nas zaczyna dzielić — mówi, dodając, że jeden sponsor wycofał się tylko dlatego, że festiwal będzie otwierać film „Matylda”. Na koniec podkreśla, że tegoroczny festiwal kosztuje organizatorów strasznie dużo zdrowia, i życzy wszystkim, żeby nie podcinać im skrzydeł.

     

    Zobacz również:

    „Tego, co widzi się na własne oczy, żadna propaganda nie przebije"
    Smoliński: Kultura łączy lepiej niż rurociągi naftowe i gazowe
    Tagi:
    Maciej Raś, Artiom Malgin, Justyna Zając, Józef Tymanowski, Małgorzata Szlagowska-Skulska, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz