23:30 18 Listopad 2019
Ambasadorka ZSRR w Szwecji Aleksandra Kołłontaj

Aleksandra Kołłontaj. Rewolucja jak „szklanka wody"

© AP Photo /
Opinie
Krótki link
Autor
100. jubileusz rewolucji 1917 roku (28)
4234
Subskrybuj nas na

Wśród rosyjskich rewolucjonistek było niemało wyrazistych postaci. Należy do nich bez wątpienia Aleksandra Kołłontaj.

Aleksandra Kołłontaj była pierwszą w historii kobietą pełniącą funkcję ministra i drugą w historii kobietą ambasadorem, teoretykiem międzynarodowego feminizmu i po prostu piękną kobietą, nie mówiąc już o sławie ideologa seksualnej rewolucji. Właśnie jej zwyczajowo, choć mylnie, przypisuje się autorstwo znanej teorii seksu jako „szklanki wody".

Szczur
© AP Photo / Francois Mori
Kołłontaj urodziła się w szlacheckiej rodzinie jako córka Michaiła Domontowicza. Jej ojciec był generałem, matka pochodziła z rodziny przemysłowej. Aleksandra zdobyła doskonałe wykształcenie domowe: władała kilkoma językami obcymi, dobrze orientowała się w literaturze, rysowała. Jej siostrą była znana w swoim czasie śpiewaczka operowa Mrawina, kuzynem — poeta Igor Siewierjanin.

W młodości brylowała pomiędzy arystokratami, rozkochując w sobie niejednego mężczyznę. Niektórzy popełniali przez nią samobójstwo. Aleksandra odmówiła ręki carskiemu adiunktowi, wolała od niego biednego oficera, inżyniera wojskowego Władimira Kołłontaja. Zresztą i jego po pięciu latach zostawiła z małoletnim synem by paść w objęcia rewolucji… i innych mężczyzn. A ich w życiu Kołłontaj było niemało. Wśród nich Aleksander Szlapnikow, komisarz ludowy pracy, i Paweł Dybienko, komisarz ludowy ds. morskich. Sama Aleksandra Kołłontaj po rewolucji została komisarzem ludowym do spraw społecznych, z czego można wywnioskować, że pomiędzy członkami gabinetu bolszewików wiecznie fruwał Kupidyn.

Krążą opowieści, jak to Kołłontaj i Dybienko nie pojawili się na jednej z ważnych narad rządowych — zakochani pojechali na Krym, zapominając o sprawach państwowych. Lenin miał zażartować: „Uważam rozstrzelanie za niedostateczną karę. Proponują skazać ich na karę wierności na okres pięciu lat". Nie wiem, jak dla Dybienki, ale dla Kołłontaj byłaby to doprawdy sroga kara. Lenin znał swoich ministrów.

Droga Aleksandry Kołłontaj od salonów do rządu bolszewickiego łatwa nie była. We wczesnej młodości była związana z opozycją Narodnej Woli. Ale już po zamążpójściu, gdy dziecko podrosło, zaczytywała się w Leninie. Jego prace przyciągały ją, ale Aleksandra była kobietą bardzo wolną wewnętrznie, dlatego nawet Lenin był dla niej tylko szanowanym liderem, ale nie idolem.

Do bolszewizmu też nie od razu doszła. W 1898 roku, zostawiwszy męża i syna, Kołłontaj udała się do Szwajcarii, gdzie w Uniwersytecie w Zurichu uczęszczała na wykłady z ekonomii politycznej. W 1899 roku przeniosła się do Wielkiej Brytanii, aby zgłębić ruch robotniczy. W 1901 roku poznała Plechanowa i dopiero w 1905 roku miało miejsce jej pierwsze spotkanie z Leninem. Jego stanowisko wydało się Aleksandrze bardziej przekonujące, ale jako człowiek bardziej podobał jej się Plechanow. I kiedy rosyjska demokracja ludowa rozpadła się na bolszewików i mieńszewików, Kołłontaj nie dołączyła do żadnej frakcji, nie potrafiąc wybrać pomiędzy Leninem i Plechanowem.

Przez długi czas żyła na emigracji, gdzie zbliżyła się do największych wodzów światowej socjaldemokracji i sufrażystek. Ruch kobiet zawsze przyciągał Kołłontaj, napisała na ten temat niemało prac, dzięki czemu zyskała sobie miano jednego z głównych teoretyków feminizmu. I nie tylko w Rosji.

Przed wojną światową Kołłontaj zdążyła stać się stronniczką wielu oponentów Lenina, zarówno z prawej, jak i z lewej flanki. W kwestii wojny światowej Kołłontaj miała takie samo zdanie co Lenin, dlatego dołączyła do bolszewików. Po rewolucji lutowej Aleksandra wróciła do Rosji, wstąpiła do komitetu wykonawczego Piotrogradzkiej Rady i od razu poparła kurs Lenina na wszczęcie w jak najkrótszym czasie rewolucji proletariackiej.

Zarówno przed rewolucją, jak i po rewolucji Kołłontaj pozostawała osobą samodzielną. Występowała przeciwko pokojowi w Brześciu. Żądała od wodza rzeczy praktycznie niemożliwej: jasnej odpowiedzi na pytanie, jak pogodzić władzę narodu i dyktaturę proletariatu?

Nie zaakceptował też Lenin podjętej przez Kołłontaj próby uzasadnienia stosunku do seksu z marksistowskiego punktu widzenia. Twierdziła ona bowiem, że „mniejsze skrępowanie w kontaktach z płcią przeciwną wynika bezpośrednio z głównych zadań klasy robotniczej". W swoich wspomnieniach Clara Zetkin napisała, że Lenin odniósł się do tego pomysłu z przekąsem. „Oczywiście pragnienie wymaga zaspokojenia. Ale czy normalny człowiek w normalnych warunkach położy się na ulicy i zacznie pić wodę z kałuży? Czy nawet ze szklanki, do którego kraju przywierają dziesiątki ust?". I zakończył: „Dziękuję za taki marksizm".

Kiedy Lenin usunął się w cień, stery partii przejął Józef Stalin, który do Aleksandry nie miał żadnych pretensji. Szlapnikowa rozstrzelał, a Kołontaj od 1922 do 1945 roku trudziła się na gruncie dyplomatycznym. Była ambasadorem w Norwegii, Meksyku i Szwecji. I to dobrym ambasadorem.

Snując wiele rozważań o wolnej miłości, Kołłontaj o „szklance wody" nigdy jednak nic nie mówiła. Te słowa należą do przyjaciółki Chopina, znanej George Sand. Tym nie mniej formułę tę można spokojnie odnieść do bolszewików. Nie o seksie jednak mowa. Choć skrupulatnie rozpracowali kwestię przejęcia władzy i z łatwością rozstrzygnęli dla siebie kwestię ceny ludzkiego życia, bolszewicy nie mieli jednocześnie najmniejszego wyobrażenia o przyszłości. A raczej mieli tak mętne wyobrażenie jak średniowieczni utopiści. A jednak leninowska gwardia nie przejmowała się taką bliskowzrocznością. Szturm Pałacu Zimowego był dla nich jak wypicie takiej właśnie szklanki wody. Zburzyć do fundamentów stary świat, a dalej… dalej się zobaczy.

Władimir Lenin przemawia na Placu Czerwonym w dzień obchodów I rocznicy Wielkiej Październikowej Rewolucji Socjalistycznej. Zimowy wariant ubioru Lenina to palto i czapka-uszanka. Zauważmy jednak, że Lenin nosi nie zwykłą uszankę, ale szczegolską karakułową. A i palto jest doskonale uszyte, najprawdodpodobniej jeszcze na emigracji.
© Sputnik . RIA Novosti
Gruntownie wykształcona, ideowa i wewnętrznie wolna działaczka bolszewicka Aleksandra Kołłontaj napisała opowiadanie „Skoro" („Niebawem" — tłum.). 1970 rok: nie ma biednych i bogatych, na całym świecie zwyciężył komunizm, zapomniano, czym jest „wojna", wymiar czasu pracy to dwie godziny. Wdzięczne dziewczęta z warkoczami i beztroscy młodzieńcy w kolorowych ubraniach. „Żyją nie w rodzinach, lecz kojarzą się wiekowo. Dzieci w „Dziecięcych Pałacach", młodzieńcy i dziewczęta w wesołych domkach okolonych ogrodami, dorośli — w akademikach urządzonych w różnym smaku, starcy — w „Domu Odpoczynku".

Dzisiaj od czasu napisania „Utopii" Tomasza More'a upłynęło ponad 400 lat. A komuniści żyją tym samym mirażem: rumiana młodzież w kwitnących sadach, „Dom Odpoczynku" dla weteranów rewolucji światowej. I ani słowa o połamanych kościach… Drobiazg oczywiście w porównaniu z komunistycznym rajem.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
100. jubileusz rewolucji 1917 roku (28)

Zobacz również:

Car Putin
Jak rewolucja 1917 roku wpłynęła na świat
MSZ Rosji skrytykowało artykuł o rewolucji 1917 roku w Times of Malta
Tagi:
Rewolucja lutowa 1917, Aleksandra Kołłontaj, ZSRR
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz