02:23 23 Listopad 2019
Mapa Bliskiego Wschodu

Amerykańscy wojskowi nie umieją czytać mapy Syrii

© Fotolia / Zerophoto
Opinie
Krótki link
Autor
8641
Subskrybuj nas na

Kiedy niejaka kongresmenka rwie się do obrony narodu Limpopo od rosyjskiej ingerencji, to jest to śmieszne (kraj „Limpopo" można porównać do Waszczykowskiego San Escobar - red.). Kiedy Departament Stanu myli Litwę z Białorusią, jest to w sumie równie śmieszne. Ale kiedy amerykańscy wojskowi plotą bzdury na temat Syrii, to przestaje być śmieszne.

USA, które na czele międzynarodowej koalicji bez pytania ingerują w sytuację w Syrii, traktują to, zdaje się, jako ciekawą przygodę, a już na pewno podchodzą do sprawy niezbyt poważnie. Dowódca sił operacji specjalnych koalicji James Gerrard oświadczył, że tysiące syryjskich Arabów uciekają z Dajr az-Zaur nie na południe, lecz na północ, do Majadin, i nie od terrorystów, lecz od sił rządowych.

Brzmi strasznie, z tymże wojskowy najwyraźniej niechcący odwrócił mapę do góry nogami — Majadin znajduje się nie na północy, lecz na południu, na co też wskazał resort obrony, nazywając to oświadczenie „geograficznym absurdem". Do tego ludzie nie uciekają, a powracają — Majadin akurat wyzwoliły całkiem niedawno wojska rządowe, i ludzie pod eskortą rosyjskiej pomocy humanitarnej wracają do swoich domów.

Północ-południe, Austria-Australia — wszystko to dla Amerykanów nie ma znaczenia, gdy mowa o ważnych sprawach. Na przykład kiedy były rzecznik prasowy Białego Domu Sean Spicer stwierdził, że Hitler był lepszy od prezydenta Syrii Baszara Asada, dlatego że nie tępił swoich obywateli, a potem zaplątał się w zeznaniach, oświadczył najzwyczajniej, że ten błąd nie powinien odciągać społeczeństwa od starań amerykańskiego prezydenta o „destabilizację regionu".

Amerykańscy urzędnicy, zupełnie jak brytyjscy uczeni, nie przestają poszerzać swoich horyzontów i dokonywać oszałamiających odkryć w geografii, nie bacząc na ich nieprzystawalność do globu. Kongresmenka Maxine Waters dała się nabrać na kawał telefoniczny i opowiedziała o tym, jak to Rosja ingeruje w sprawy wewnętrzne Limpopo.

Była rzeczniczka prasowa Departamentu Stanu Jen Psaki, jak pamiętamy, dała się poznać jako wybitny znawca rosyjskich realiów. A jej następczyni i kontynuatorka Heather Nauert umiejscowiła Mińsk na Litwie — właśnie tam, według jej słów, doszło do spotkania specjalnego wysłannika USA ds. Ukrainy Kurta Volkera z doradcą prezydenta Rosji Władisławem Surkowem.

Żołnierze amerykańskich sił specjalnych w Syrii
© AFP 2019 / Delil Souleiman
Wokół ciągłego mylenia Austrii z Australią, Iraku z Iranem od dawna krążą anegdoty. Przy czym tak nieprawdopodobne, że pewnego razu cały amerykański desant wylądował w Iranie, choć udawał się do Iraku.

Wszystkie te niedorzeczności byłyby zabawne, gdyby ich autorami byli jacyś ekscentryczni eksperci, którzy nie wpływają na losy świata. Ale kiedy takie oświadczenia padają z ust osób, od których zależą ludzkie istnienia, to przestaje to być śmieszne.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Korea Południowa zrezygnowała z sojuszu rakietowego z Waszyngtonem
Armia syryjska wyzwoliła Dajr az-Zaur
Jak izolować USA? Pozwolić im „działać"
Tagi:
Stany Zjednoczone, Syria, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz