11:42 22 Luty 2020
Opinie
Krótki link
1421
Subskrybuj nas na

„Serbia nie spełnia kryteriów Majdanu" - powiedział w wywiadzie dla Sputnika ambasador Rosji w Serbii Aleksander Czepurin.

Niedawno w Belgradzie przedstawiciel Departamentu Stanu USA Hoyt Brian Yee mówił o tym, że Serbia musi dokonać wyboru i przestać siedzieć na dwóch stołkach. Jak Pan uważa, czy Brian Hoyt Yee kiedykolwiek widział Trumpa i kogo on sobą reprezentuje?

— Myślę, że nie widział ani Trumpa, ani Tillersona. A kogo sobą przedstawia — świetne pytanie, bowiem jak wiemy, amerykańskie społeczeństwo jest podzielone. Czy reprezentuje poprzednią władzę, czy nową administrację? Amerykańska elita jest podzielona, i jedna część nienawidzi drugiej, dlatego ciężko się w tym rozeznać. Ale to, co od niego usłyszeliśmy, to słowa powtarzane nam od lat.

Nie wiem co prawda, na ile zna Serbię i jej historię. Wydało mi się ciekawe to, co kilkakrotnie powiedział o Serbii, że musi kierować się przykładem Chorwacji albo Czarnogóry. Być może to jego zdaniem ideał, do którego trzeba dążyć, ale to na pewno nie serbski ideał. Ale po spotkaniu (z kierownictwem Serbii) znów publicznie podzielił się swoimi zarzutami, a to już niepoprawne wobec serbskich władz. Otrzymał takie polecenie czy zrobił to z braku doświadczenia? Tego nie wiemy.

—  Po tym Brian Hoyt Yee spotkał się jeszcze z serbską opozycją. Po co mu to było?

Wielozadaniowe myśliwce MiG-29 zespołu akrobacyjnego „Jerzyki”.
© Sputnik . Maxim Blinov
— Ja doskonale wiem, dlaczego ta część opozycji spotkała się z amerykańskim urzędnikiem. Chcieli poskarżyć się na swój rząd, ale zderzyli się z antyserbskim, a nie antyrządowym stanowiskiem.

—  Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow porównał słowa Briana Hoyta Yee do podobnych wypowiedzi przedstawicieli Unii Europejskiej dotyczących Ukrainy w 2004 roku, kiedy w Kijowie miał miejsce pierwszy Majdan. Czy taki scenariusz jest możliwy w Serbii?

— Myślę, że w Serbii nie zdarzy się to nigdy. Widzieliśmy niemało państw zniszczonych przez takie „majdany". Ale Serbia nie spełnia kryteriów „majdanu": społeczeństwo jest inne i władza jest inna. Na Ukrainie długo pracowano nad tym, żeby skorumpować społeczeństwo, włożono w to miliardy dolarów. Serbia już się z tego wyleczyła. Większość Serbów uważa, że trzeba myśleć przede wszystkich o interesach własnego kraju. I kierownictwo kraju jest inne, jest nastawione patriotycznie. Ale mimo to myślę, że musimy być wszyscy bardzo, bardzo czujni.

—  Jak ocenia Pan obecny stan rosyjsko-serbskich relacji?

— Rosyjsko-serbskie relacje mają jeden bardzo duży plus: nie ma między nami żadnych sprzeczności. Zajmujemy podobne stanowisko w większości ważnych kwestii. Rozmawiamy o neutralności wojskowej Serbii i w pełni ją popieramy. Jeśli mówić o Kosowie, to według wszystkich ustaw i reguł międzynarodowych ono wciąż stanowi część Serbii, a my w pełni wspieramy integralność terytorialną Serbii.

Zbiegają się też nasze stanowiska w kwestii Republiki Serbskiej i respektowania Układu z Dayton. Rosja i Serbia podpisały deklarację o strategicznym partnerstwie, w której mowa o rozwijaniu stosunków politycznych. Jeśli mówić o gospodarce, to rozpoczęto budowę kompleksu do głębokiego przetwórstwa ropy w Pančevie, to rosyjsko-serbskie inwestycje o wartości 300 mln euro. Jesteśmy zainteresowani poszerzaniem współpracy, w tym również w sferze e-gospodarki. Nasza współpraca wojskowo-techniczna rozwija się tak, jak to przyjęto w praktyce międzynarodowej, i nie jest skierowana przeciwko nikomu.

Jak zupełnie słusznie wskazuje serbskie kierownictwo i prezydent Aleksandar Vučić, Serbowie chcą czuć się bezpiecznie i spokojnie, ta współpraca potrzebna jest do zapewnienia własnego bezpieczeństwa.

— Jak w takim razie tłumaczy Pan wzmocnienie nacisku na Serbię ze strony USA? Czasem można odnieść wrażenie, że Serbia jest dodatkową "szkodą" w walce USA przeciwko Rosji.

— Przeciwko Rosji? Być może w NATO ktoś w ten sposób postrzega sytuację. A w Libii, Iraku, Syrii, Iranie, a teraz także w Korei Północnej też walczyli przeciwko Rosji? A może przeciwko Chinom? To byłoby coś nowego. Myślę, że trzeba zwrócić uwagę na różne akcenty w oświadczeniach amerykańskiego wysłannika (Briana Hoyta Yee).

Można odnieść wrażenie, że on jest wysłannikiem UE. Ale USA nie są członkiem UE. On tak jakby mówi w imieniu UE, ale nie dość dobrze, orientuje się w sytuacji. My bardzo owocnie współpracowaliśmy i współpracujemy z państwami UE. Parę lat temu obrót handlowy między Rosją i UE wynosił 450 miliardów euro, a Rosja była pod tym względem jednym z liderów.

Trzeba mieć na uwadze to, że kryzys w relacjach z UE zostanie przezwyciężony i stosunki ulegną naprawie. Dlatego byłoby dobrze, abyśmy i za jakiś czas, kiedy, powiedzmy, Serbia będzie w UE, pracowali tak, żeby te stosunki się polepszały, zarówno z Serbią, jak i z UE. I Serbia może wnieść swój wkład w tym zakresie.

Mamy wiele wspólnych interesów z UE, a dwa najważniejsze to bezpieczeństwo i konkurencyjność gospodarcza na świecie. Dlatego pod tym względem jestem optymistą. Co się tyczy uwag amerykańskiego wysłannika, odnotowałbym chęć, z jaką chce zapobiec naprawie relacji między Rosją i UE. Do tego podjęto próbę wykorzystania Serbii.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Krach „europejskiego marzenia”
Le Figaro: Imperium Gazpromu w Europie jest w pełni bezpieczne
UE nie może ugasić pożaru u siebie, a co dopiero na Bałkanach?
Tagi:
Unia Europejska, Hoyt Brian Yee, USA, Rosja, Serbia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz