09:02 21 Listopad 2017
Warszawa-1°C
Moskwa0°C
Na żywo
    Świeto wojska polskiego, Warszawa 15 sierpnia 2015

    Warszawa: Centrum nieporozumienia

    © AP Photo/ Alik Keplicz
    Opinie
    Krótki link
    Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    192555592

    Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia w Warszawie zaprosiło na spotkanie: „Aneksja Krymu: Długa zima w Rosji", by pochwalić się najnowszą publikacją dot. Rosji. Centrum powinno zdecydowanie zmienić swoja nazwę, bo „dialogu i porozumienia" z Rosją tymi metodami nie wypracuje, o współpracy z bliźniaczą organizacją z Moskwy nie ma mowy.

    Ostatnia dekada października, to kilka wydarzeń w Warszawie, obrazujących istotę relacji polsko-rosyjskich w kontekście znacznie szerszym, niż się na pozór wydaje. Ujawniają one zakres i metody stosowane w wojnie hybrydowej, prowadzonej przez Zachód wobec Rosji.

    Niestety, wpisała się do tej wojny także polska instytucja rządowa, powołana do prowadzenia polsko-rosyjskiego dialogu i dążąca do porozumienia.  

    "ZBRODNIA" KRYMSKA

    Dzień po polsko-rosyjskim Seminarium Kultury na warszawskim uniwersytecie, współorganizowanym m.in., przez Fundację „Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia" i z udziałem Jurija Bondarenko, prezesa tej fundacji — jej polski bliźniaczy odpowiednik — Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia (CP-RDiP), zaprosiło na spotkanie: „Aneksja Krymu: Długa zima w Rosji" w Warszawie, by pochwalić się najnowszą publikacją dot. Rosji.

    Centrum Polskiego Języka i Kultury na Piatigorskim Uniwersytecie Państwowym
    © Zdjęcie: Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    Premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill, prezydent USA Franklin Delano Roosevelt oraz przywódca ZSRR Józef Stalin, Konferencja jałtańska 4-11 lutego 1945
    © Sputnik. Fond RIA Novosti
    W moim odczuciu, była to reakcja polskiego Centrum na aktywność rosyjskiego Centrum w Polsce, a przede wszystkim, na szukanie przez Rosjan, tego, co łączy, a nie dzieli.

    Z polskim Centrum jest zupełnie odwrotnie. Pracuje usilnie nad poszerzeniem tego wszystkiego, co dzieli i antagonizuje.   

    Już sam tytuł lansowanej przez Centrum anglojęzycznej publikacji jest bardzo dwuznaczny i co najmniej kontrowersyjny: „A successful failure: Russia after Crime(a)", co można przetłumaczyć na „Pomyślna porażka: Rosja po zbrodni (Krymie)". Dla nieznających jęz. angielskiego wyjaśniam, że słowo „crime" oznacza — zbrodnię, a z dodanym na końcu „a" — Krym (Crimea).

    Publikacja Centrum miała być przyczynkiem do dyskusji na temat sytuacji w trzy lata po przyłączenia Krymu do Rosji. Nawet przyjęto specjalne określenie dla tego okresu — Rosja „post-krymska" / Rosja „po Krymie", a suwerenną decyzję mieszkańców Krymu o przyłączeniu się do Rosji, wyrażoną w legalnym referendum, nazywa się — „aneksją".

    Podczas dyskusji, miano zastanowić się, jak po „aneksji Krymu" zmienił się rosyjski rząd i społeczeństwo, jaką politykę informacyjną realizuje Rosja. I dlaczego — pomimo niby nasilających się trudności ekonomicznych, „Rosjanie wspierają władzę na Kremlu".

    Odpowiedzi na te i inne pytania udzielali: Fabian Burkhardt z Niemiec oraz Igor Greckij i Olga Irisowa z Rosji. Dyskusję prowadził Ernest Wyciszkiewicz, nowy dyrektor placówki. Igor Greckij, docent z katedry stosunków międzynarodowych Uniwersytetu Petersburskiego, jako jedyny z zaproszonych do dyskusji, nie jest autorem żadnej analizy zawartej w publikacji.

    Centrum, mimo zapowiedzi nie udostępniło nagrań ze spotkania. I nie mogę się do niego w żaden sposób odnieść. Ze zdjęć wynika tylko, że reglamentowane zapisami spotkanie skupiło ok. 50 osób.

    ROSJA „PO KRYMIE"

    Autorzy16-tu analiz zawartych w publikacji, oraz jej redaktorzy, są skupieni wokół internetowego magazynu — „Intersection", który łączy cechy think-tanku i internetowej platformy, prowadzonej w języku angielskim i oczywiście rosyjskim, by rosyjskie społeczeństwo wiedziało, jak ich ojczyznę mało obiektywnie, a czasem wręcz po chamsku i parszywie — ocenia Zachód

    Współzałożycielem i stroną finansującą „Intersection" jest polskie Centrum a kieruje nim międzynarodowy zespół naukowców z Polski, Rosji, Niemiec, Wielkiej Brytanii i USA. „A successful failure: Russia after Crime(a) „ jest pierwszym wydanym owocem jej pracy.

    Kąpiel koni, Kubań Rosja
    © Sputnik. Walerij Szustow
    Kaliningrad. W oczekiwaniu na przemarsz pod pomnik Gwardzistów
    © Zdjęcie: Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    Moskwa. Kreml.
    © Sputnik. Alexei Druzhinin/Anton Denisov/Press service of the president of the Russian Federation
    We wstępie publikacji, redaktorzy posługują się dogmatami i stawiają za pewnik, że, po pierwsze — Rosja po przejęciu Krymu „stała się innym krajem", bowiem „naruszyła prawo międzynarodowe" i dlatego między Zachodem a Rosją stosunki są napięte, nawet tam, gdzie „była nadzieja na współpracę".

    Oczywiście, nikt nie zwrócił uwagi na naruszeniem prawa międzynarodowego w przypadku Kosowa, wyłączonego z Serbii, by uratować od likwidacji amerykańską bazę wojskową „Bondsteel". Dla ratowania baz USA — nie ma naruszeń prawa, ale, gdy nie udało się takiej bazy zrobić na Krymie — to naruszenie prawa międzynarodowego już jest. Zaiste, dziwna logika.

    Po drugie — Rosja chce się uniezależnić od Europy i dlatego szuka sojuszników w Azji i zacieśnia współpracę w ramach Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, co jednak „nie przyniosło oczekiwanych rezultatów".

    Po trzecie, (istna perełeczka) — „efektem historycznej agresji w 2014 r. jest stagnacja gospodarcza". Nie mogłam tego dostrzec wizytując kilka tygodni temu Rosję i jej północny Kaukaz. Statystyki rosyjskie i zagraniczne też „stagnacji" nie potwierdzają.

    Po czwarte — wg autorów publikacji, wewnątrz elit rządzących Rosją i rosyjskiej biurokracji, „trwa walka i przepychanki o władzę, pojawiają się nowe ideologie i nowe twarze".

    Wokół kanonu tych dogmatów zbudowano zawartość publikacji.

    Autorzy przedstawiają swoje przemyślenia o relacjach Rosji z Zachodem, nad rosyjskim antyamerykanizmem, nad rosyjską doktryną wojskową i planami modernizacji armii, zajmują się sprawami migracji oraz budowaniem przez rosyjski rząd „konsensusu krymskiego" ze społeczeństwem, a także zajmują się sprawami socjologicznymi — zmodyfikowaną umową społeczną, opartą na tradycyjnych wartościach i prawach człowiek, „inaczej rozumianych niż na Zachodzie".

    O polityce Zachodu wobec Ukrainy też nie zapomniano. Warto się niektórym z tych analiz bliżej przyglądnąć.

    ACH, TA NIEPOSKROMIONA ROSJA!

    Trudno w krótkim czasie przemyśleć i przeanalizować 245 stron angielskojęzycznej publikacji i przedstawić wszystkich autorów. Polskie Centrum przygotowało ją pod kątem potrzeb Zachodu i w języku dla niego zrozumiałym. Niemniej jednak, nad niektórymi analizami warto się pochylić, choć wszystkie wymagałyby omówienia.

    Zacznę od Fabiana Burkhardta, analityka i politologa niemieckiego związanego z Instytutem Spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa (SWP) w Berlinie. Zastanawiał się nad władzą prezydencką III kadencji Putina i szuka odpowiedzi na pytanie czy Krym był krytycznym zamieszaniem w polityce wewnętrznej Rosji. Przywołuje brytyjskiego politologa Richarda Sakwę, z którego opiniami się utożsamia.

    Sakwa dowodzi, że rosyjska „aneksja" Krymu to "najbardziej niebezpieczna konfrontacja od końca zimnej wojny, od kryzysu wokół rakiet kubańskich z października 1962 r.".

    Ponad to, wg niego, „oczywiste obserwacje de facto, a nie de jure — w Rosji, potwierdzą, że przez „włączenie Krymu i miasta Sewastopol do systemu federalnego wiele aspektów w rosyjskiej polityce zostało naruszone". Sugeruje przy tym, że w Rosji „po Krymie" opozycja rosyjska określana, jako „Bołotnaja" (od manifestacji antyrządowych na pl. Błotnym) podzieliła się w ocenie, jak reagować na działania Rosji na Ukrainie. A niezależne media znalazły się pod większym ciśnieniem „polityki strachu", którą zastosowano wobec potencjalnych rywali legalnej władzy w Rosji. Co, wg cytowanego przez Burkhardta — Vladimira Gel'mana z Pittsburskiego Uniwersytetu (USA), skłania do wniosku, że kryzys ukraiński powinien być dostrzegany, jako „zdarzenie wyzwalające przyspieszone istniejącego trendu Kremla do zmiany krajowych programów politycznych", itd., itp.

    Cały materiał roi się od takich cytatów zachodnich autorów.

    Anna Fotyga
    © AFP 2017/ Gerard Cerles
    James Sherr natomiast, w artykule „Wątpliwe powodzenie: Zachodnia polityka wobec Ukrainy po Krymie" stwierdza ze zgorszeniem, że „zachodnia polityka wobec Ukrainy jest bardziej pod wpływem Rosji, niż samej Ukrainy".

    Potem dodaje, że Zachód, który nie potrafił dostrzec „po inwazji Rosji na Gruzję w 2008r." — po wydarzeniach na Krymie — zauważył, że Rosja „atakuje sąsiadów", a tym samym „Rosja atakuje porządek bezpieczeństwa Europy, jako całości". 

    James Sherr pominął fakt, że zarówno raporty UE, jak i niezależnych ekspertów, jednoznacznie stwierdziły, że Rosja nie napadła na Gruzję, a konflikt wywołała Gruzja napaścią na Osetię Południową i ONZ-owskie wojska rozjemcze, m.in. z rosyjskimi oddziałami „niebieskich beretów", stacjonujących na pograniczu Osetii i Gruzji. Wejście wojsk rosyjskich na terytorium Osetii było reakcją na te działania.

    O takich jak wyżej, przekłamaniach i manipulowaniu faktami, można mówić w stosunku do wielu autorów z omawianej publikacji.

    Same tytuły analiz mogą zaskoczyć.

    Ernest Wyciszkiewicz prezentuje materiał pt.: „Przestępstwo przynosi karę: Znaczenie sankcji Rosji".

    Olesia Zacharowa: „Prawa człowieka w ‘po-Krymskiej' Rosji: czytanie między wierszami", Anton Barbaszin: „Krymskie konkluzje: pomyślna porażka", Paweł Luzin: „Nowa rosyjska armia idzie na wojnę", Ben Noble: „Duma Państwowa — ‘krymski consensus' i reformy Wołodina", Olga Irisowa: „Kto może mówić w ‘po-krymskiej' Rosji", Władisław Inoziemcew: „Dołująca spirala: perspektywy rosyjskiej gospodarki", Tatiana Stanowaja: „Przywództwo i biurokracja w Rosji ‘po- krymskiej'".

    CENTRUM KOPIE GŁĘBOKIE DOŁY

    Czy taka publikacja, często młodych naukowców polskich i rosyjskich, szkolonych Europie i USA, ukierunkowanych przeciwko Rosji, wpłynie na jakikolwiek dialog i porozumienie? Wątpię.

    Od 2012 roku Centrum jest związane ideologicznie z amerykańskim Centre for Strategic i International Studies. Nikt nie kryje, że chodzi badania nad konsekwencjami rozwoju Rosji dla „regionu euroatlantyckiego", czyli USA i jego NATO.

    Na wspólnie organizowanych „Transatlantic Forum on Russia", dyskutowano już o tym „jak USA i Europa mogą przeformułować swoją politykę zagraniczną wobec aneksji Krymu", w ub. roku tematem była  przyszłość stosunków transatlantyckich po wyborach prezydenckich w USA. Tegoroczne Forum zajmie się odpowiedzią na pytanie, „jaki wpływ mają narracje dotykające przeszłości na przyszłość stosunków USA — Europa — Rosja".

    Centrum powinno zdecydowanie zmienić swoja nazwę, bo „dialogu i porozumienia" z Rosją tymi metodami nie wypracuje, o współpracy z bliźniaczą organizacją z Moskwy nie ma mowy.

    Jest narzędziem amerykańskiej polityki zagranicznej do politycznej dywersji, finansowanym z kasy polskiego rządu.

    Zofia Bąbczyńska-Jelonek, publicystka polska

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Waszczykowski ujawnia notatkę poprzedniego rządu. Na temat Rosji
    Wysoki Sądzie! Nie ma na to paragrafu!
    Atlantic Council: Dywersja i sabotaże w Rosji - rady dla polskiego rządu
    Biesłan. Miasto Aniołów
    Pancerny burdel Antosia
    Anne Applebaum: Wizyta prezydenta, który kłamie
    Żuliki z Platformy Obywatelskiej
    Wiesiek lansuje fałszywego Sputnika
    Waszczykowski: oddać Krym, odstraszyć Rosję!
    Między Waszczykowskim i Fellinim
    Hej na koń, lance w dłoń, Moskala goń, goń, goń!
    Tagi:
    polityka, sankcje odwetowe, sankcje, polityka zagraniczna, demokracja, rusofobia, sankcje antyrosyjskie, Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, NATO, Jurij Bondarenko, Ernest Wyciszkiewicz, Władimir Putin, Kreml, Kaukaz, Osetia Południowa, Sewastopol, Gruzja, Krym, Zachód, Europa, Wielka Brytania, Niemcy, USA, Rosja, Ukraina, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz