10:41 25 Listopad 2017
Warszawa+ 6°C
Moskwa-6°C
Na żywo
    Iskander w Moskwie

    Polska i Iskandery. Straszaki na zamówienie

    © Sputnik. Vladimir Sergeev © Sputnik. Vladimir Sergeev
    1 / 2
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    492006834

    Korespondent radia Sputnik Leonid Sigan rozmawiał z działaczem społecznym i niezależnym publicystą Januszem Niedźwiedzkim.

    — „Rakiety z Kaliningradu celują w Polskę", „Europa w cieniu Iskanderów" — to dwa tytuły w piątkowej „Rzeczpospolitej". Autor pierwszej publikacji twierdzi, że w 2018 roku najpewniej do bazy wojskowej w Czerniachowsku w obwodzie kaliningradzkim trafią na stałe zestawy Iskander M. I stanie się to po ogłoszeniu gotowości operacyjnej przez bazę w Redzikowie. Czy należy dziwić się, że jest to retorsja na obecność w Polsce elementów obrony przeciwrakietowej USA? Przecież dowództwo rosyjskiego Ministerstwa Obrony o tym niejednokrotnie uprzedzało.

    — Dziwić się nie należy. Warto pamiętać, że zanim zapadła decyzja o lokalizacji amerykańskiej bazy rakietowej w Polsce, Rosja sygnalizowała, że jeśli do tego dojdzie, to będzie zmuszona również wzmocnić swój potencjał w Kalinigradzie w ramach zastosowania symetrycznych środków na zwiększenie amerykańskiej obecności w tej części Europy. Moim zdaniem jest to naturalna przyczyna i skutek. Przy tym faktyczną przyczyną zwiększenia potencjału rakietowego w Kaliningradzie jest decyzja polskich władz o tym, żeby zgodzić się na lokalizację amerykańskich instalacji w Polsce. Warto zwrócić uwagę na to, że próbuje się przedstawiać polskiej opinii publicznej fakt zwiększenia potencjału rakietowego w Kaliningradzie nie jako symetryczną odpowiedź na wcześniejsze decyzje związane z rozmieszczeniem sił amerykańskich, lecz jako straszak. W bardzo alarmistycznych tonach mówi się o tym, że Rosjanie celują w Polskę, umieszczają rakiety, jakby szykowali się do ataku. Tymczasem jest to naturalna konsekwencja. Jeżeli główny geopolityczny oponent Rosji lokuje nie na swoim terenie tuż przy granicy swoje instalacje wojskowe, to w takiej sytuacji Rosja jest zmuszona zwiększyć swoje środki obronne.

    — W drugiej publikacji redaktor Łomanowski wyraża zdziwienie, że Rosja konsekwentnie i wbrew wszelkim przeciwnościom realizuje program przezbrojenia swojej armii. „Największy nasz sąsiad z uporem godnym lepszej sprawy udoskonala swą armię, której głównym przeciwnikiem staje się wbrew zdrowemu rozsądkowi i zasadom geopolityki — NATO, a przede wszystkim państwa bałtyckie i Polska". Więc pytam, czy wszystko przewidział autor, znający niewątpliwie stanowisko Federacji Rosyjskiej, która widzi zagrożenie właśnie we wschodniej flance NATO i we wrogim stosunku wobec niej obecnych władz Polski?

    — Przy tej okazji warto przypomnieć, w jakim tonie media zachodnie, a zwłaszcza polskie, wypowiadały się na temat manewrów „Zapad 2017". Otóż notorycznie, przez co najmniej 2 miesiące, straszono polską opinię publiczną, że te manewry są tylko przykrywką do jakiejś akcji wojskowej, która może zakończyć się bądź to atakiem na Polskę, bądź — przy najbardziej optymistycznym scenariuszu — przynajmniej zajęciem Białorusi. I co się okazało? Manewry się zakończyły, wojska rosyjskie opuściły Białoruś, a ci ludzie, którzy nas straszyli, zupełnie nie przejmując się faktami, rozpoczynają kolejny rozdział straszenia nas obecnością Rosji. Ja takie komunikaty traktuję jako wypowiedzi na zamówienie. Jest zapotrzebowanie na wszelkiego rodzaju materiały, straszące opinię publiczną Rosją, aby zwiększać mobilizację wewnętrzną w kraju wobec wyimaginowanego wroga zewnętrznego. Bez względu na to, co Rosja zrobi, zawsze znajdzie się ktoś, kto napisze, że dzieje się coś strasznego i wszelkie działania są wymierzone właśnie w Polskę.

    Start rakiety Iskander-M
    © Zdjęcie: Press service of the Central Military District
    Niestety, lub na szczęście, fakty tego nie potwierdzają, Rosja zachowuje się bardzo powściągliwie. Oczywista logika wojskowa wskazuje, że zwiększanie potencjału i napięcia na tzw. wschodniej flance NATO będzie zawsze skutkować zwiększaniem środków obronnych po stronie rosyjskiej. Tym bardziej że zostali zaangażowani Amerykanie, którzy w ogóle tutaj nie powinni być. Polskę można byłoby jeszcze zrozumieć, że inwestuje w swoje wojska, natomiast umieszczenia tutaj obcych wojsk i na dodatek wojsk kraju, który jest głównym geopolitycznym przeciwnikiem Rosji, inaczej się skończyć nie może.

    Zobacz również:

    Trzęsienie ziemi w Iranie: 200 ofiar
    Odkryto ślady najstarszych przodków człowieka
    Polska płaci miliardy za europejską „protekcję"
    Tagi:
    Iskander, NATO, obwód kaliningradzki, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz