11:24 18 Listopad 2017
Warszawa+ 3°C
Moskwa+ 3°C
Na żywo
    Igrzyska koczowników

    Macierewicz doczekał się swego rycerza na białym koniu

    © Sputnik. Tabyldy Kadyrbekov
    Opinie
    Krótki link
    Irina Czajko
    232000740

    Macierewicz: „Nie lubię komunistów i ludzi Putina, a oni nie lubią mnie. To normalne. Boją się mnie i chcą mnie «zabić», posługując się narzędziami propagandowym".

    Rozmowa korespondentki radia Sputnik z działaczem społecznym Januszem Niedźwiedzkim.

    — Amerykański portal internetowy The New York Observer zamieścił obszerny wywiad z Antonim Macierewiczem, który, odpowiadając na pytanie, czy w Polsce jest wystarczająco wielu żołnierzy amerykańskich, podkreślił, że absolutnie nie. Jest to symboliczna obecność, ale bardzo ważna, zmieniła historię, mamy dzisiaj pokój w Europie tylko dzięki rozmieszczeniu żołnierzy amerykańskich w Polsce. Co Pan na to?

    — Jest to teza, która z jednej strony mnie nie dziwi, ponieważ poglądy Pana ministra są powszechnie znane. Jest on czołowym reprezentantem w Polsce twardego skrzydła neokonserwatystów, które buduje całą narrację polityczną w oparciu o wyimaginowaną wizję walki z wrogiem, który nadciąga ze Wschodu.

    Oczywiście w tej całej bajce na temat wyimaginowanego zagrożenia ze Wschodu potrzebny jest rycerz na białym koniu i w tym konkretnym przypadku rolę rycerza spełniać mają rzekomo amerykańscy żołnierze.

    Ja oczywiście całkowicie sie z tym nie zgadzam. Rozumiem, że tego typu stwierdzenia są potrzebne zwłaszcza dla elektoratu, jakim jest polonia amerykańska. Natomiast one się w radykalny sposób rozmijają z faktami.

    — Minister powiedział też, że polski resort obrony co tydzień doświadcza cyberataków z Rosji. Podkreślił: „Nie lubię komunistów i ludzi Putina, a oni nie lubią mnie. To normalne. Boją się mnie i chcą mnie «zabić», posługując się narzędziami propagandowym". Jak to należy rozumieć?

    — Moim zdaniem, żeby podnieść swoją rangę polityczną, Pan minister próbuje rzucać oskarżenia, nie przedstawiając tak naprawdę żadnych faktów. Wizja wojny z Rosją i rzekomych ataków ma bardziej charakter mitologiczny, a nie faktyczny. A tymczasem tak jak to jest w bajkach, ważniejsze od faktów są tutaj emocje i różnego rodzaju barwne sformułowania.

    — Pan Macierewicz podkreślił, że Rosjanie są gotowi do wojny i NATO też musi być gotowe. Nie wykluczył, iż „reżim Putina" planuje rozpoczęcie wielkiej wojny.

    Колонна военной техники во время военного парада в ознаменование 70-летия Победы в Великой Отечественной войне 1941-1945 годов
    © Sputnik. Host photo agency / Vladimir Pesnya
    — To się wpisuje w tę samą narrację, którą sprzedawano nam podczas manewrów Zapad 2017. Jak wiemy, wojna miała wtedy wybuchnąć, manewry, jak nam wmawiano, miały być tylko pretekstem do tego, by te wojska przybliżyć do polskich granic, miały zająć bądź to kraje nadbałtyckie, Białoruś lub Polskę, różne scenariusze rysowano, tymczasem nic nie nastąpiło, nikt się tym nie przejął i dalej ta sama narracja jest rozpowszechniana. Wniosek jest tylko i wyłącznie jeden, tzn. wizja wojny z Rosją jest niezbędna, bo podobnie jak w polityce amerykańskiej, żeby utrzymać jedność i poparcie dla obozu rządzącego, stale wykorzystuje się wizje zewnętrznego wroga, tak samo pan Antoni Macierewicz, który bardzo chętnie i pełnymi garściami czerpie z wiedzy Amerykanów, stara się przeszczepić tego rodzaju zabiegi polityczne na grunt polski i również wykorzystuje Rosję jako taki straszak, aby cementować wokół siebie swój elektorat.

    Jeśli odrzucić tę całą mitologiczną frazeologię o tym, że ktoś nas tutaj wyzwala, i spojrzeć na twarde fakty, to fakty są takie, że dopłacamy do obecności obcych wojsk, które de facto są wyłączone z pod naszej jurysdykcji, ponieważ żołnierze amerykańscy nie podlegają polskim sądom, znajdują się tutaj w zasadzie na takich bardzo luźnych warunkach, tzn. nie ma żadnych ram czasowych, kiedy ewentualnie wyjadą, no i na dodatek partycypujemy w kosztach. Jeśliby Polska prowadziła rozsądną politykę, to chociażby domagałaby się od Amerykanów za to, że wzmacnia ich cele geopolityczne, jakiejś rekompensaty, choćby w formie inwestycji na terenie Polski. Tymczasem „na kolanach" wyprosiliśmy, by przyszły do nas obce wojska, więc sytuacja jest bez porównania gorsza niż ta klasyczna historia sprowadzenia do Polski Krzyżaków. To się odbywało na znacznie mniej radykalnych warunkach, a i tak wszyscy wiemy, jak to się skończyło.

    Zobacz również:

    Szczecin „pozbywa się” pomnika Armii Czerwonej
    „Poroszenko, gdzie są obiecane reformy?”
    Ekspert: Wydarzenia w Zimbabwe są konfliktem wewnętrznym
    Tagi:
    wojsko, wojna, Antoni Macierewicz, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz