Widgets Magazine
23:04 17 Sierpień 2019
Kapitol Stanów Zjednoczonych, WaszyngtonAgnieszka Wołk-Łaniewska

Kongresmen Tim Murphy: Przyjaciel Polski i embrionów

© Zdjęcie: Ttarasiuk © Zdjęcie : Igor Motowiłow
1 / 2
Opinie
Krótki link
Agnieszka Wołk-Łaniewska
15350

Mała rzecz a cieszy: kongresmen Tim Murphy, republikanin, katolik, wielki przyjaciel Polski i zagorzały obrońca życia został przyłapany na zachęcaniu kochanki do aborcji. Nawet tak barwna postać nie byłaby wszakże godna naszej szczególnej uwagi, gdyby nie zaangażowanie kongresmana Murphy'ego w sprawy polskie.

Tim Murphy ma 64 lata i już 6 kadencję służy ludowi Pensylwanii w Waszyngtonie.

Istnieje wprawdzie supozycja, że swoje pierwsze zwycięstwo zawdzięczał zmianie granic dystryktu wyborczego, której jako senator stanowy dokonał własnoręcznie — w taki sposób, aby wykluczyć z niego większość wyborców demokratycznego kongresmana sprawującego ten mandat od 4 kadencji — ale kolejne wybory wygrywał ze sporą przewagą, a w ostatnich w ogóle nie miał kontrkandydata.

Agnieszka Wołk-Łaniewska w Moskwie
© Sputnik . Leonid Swiridow
Kongresman Murphy znany jest z zaangażowania w sprawy „obrony życia" i, generalnie rzecz biorąc, rodziny.

„Jako jeden z jedenaściorga rodzeństwa patrzyłem na codzienną walkę moich rodziców o zapewnienie dzieciom bytu" — wyznaje na swojej oficjalnej stronie internetowej —  „poświęciłem całą karierę na odmienianie życia rodzin i dzieci".

Jest jednym z sygnatariuszy projektu ustawy zakazującej aborcji po 20 tygodniu, a także likwidującej publiczne dotacje dla organizacji „Planned Parenthood", zapewniającej dostęp do bezpłatnej, bezpiecznej aborcji ubogim Amerykankom.

„To wstyd i tragedia, że Ameryka przywodzi światu w odrzucaniu i lekceważeniu najsłabszych" — pisał z ogniem na swoim oficjalnym profilu na Facebooku.

„Mam nadzieję, że znów staniemy się narodem oddanym ochronie życia od poczęcia i zapewnimy, że pieniądze amerykańskich podatników już nigdy nie będą wydawane na to, by kończyć życie, zanim się jeszcze zaczęło".

Te pryncypialne oświadczenia wzbudziły pewną irytację dr Shannon Edwards, psycholożki z Pittsburgha, która wystosowała do dzielnego obrońcy życia esemesa o treści następującej: „Masz zero problemów z głoszeniem na lewo i prawo swoich antyaborcyjnych pryncypiów, tak jak nie miałeś problemów z namawianiem mnie do usunięcia naszego dziecka".

„Rozumiem, co do mnie mówisz na temat moich postów. Ja ich nie pisałem, to moi pracownicy. Wzdrygam się, kiedy to czytam. Powiedziałem im, żeby więcej tak nie pisali.  Powiem" — odpisał z rozbrajającą szczerością kongresman.

Nie do końca zgodna z wartościami rodzinnymi relacja republikańskiego wybrańca narodu z młodszą od niego dokładnie o połowę dr Edwards, wyszła na jaw, kiedy mąż tej ostatniej wystąpił do sądu o wezwanie kongresmena na świadka w sprawie rozwodowej.

Wprawdzie mord na poczętym nie był konieczny, bo ciąża okazała się fałszywym alarmem — ale ukoiło to katolickich wyborców rycerza tradycyjnych wartości, którzy jakoś nie wykazali zrozumienia dla jego zeznania, iż „popadł w relację" z kochanką z samotności, bo jego córka opuściła dom i wyjechała na studia.

Jeszcze zabawniej zabrzmiały jego wynurzenia na temat środków, które podjął na rzecz zakończenia tej toksycznej sytuacji. „Postanowiłem stworzyć długoterminowy plan ustabilizowania mojego życia i wydobycia się z tej relacji poprzez budowanie mojej siły w innych obszarach. Kiedy byłem umniejszany i krytykowany, i kiedy moja samoocena sięgnęła dna, postanowiłem zrobić coś, by zademonstrować moją odwagę. Wstąpiłem do rezerwy marynarki".

Przy okazji, światło dzienne ujrzało jeszcze inne oblicze  konserwatywnego kongresmana. Szefowa jego biura, Susan Mosychuk, wystosowała doń notatkę, w której uprzejmie zwraca mu uwagę, że jego „wrogie, nieobliczalne niestabilne, gniewne, agresywne i obelżywe zachowania" doprowadziły do rotacji personelu w tempie 100 procent rocznie.

Przez kilkanaście lat współpracy p. Mosychuk z kongresmenem przez jego biuro przewinęło się ponad 100 pracowników, którzy uciekali po pierwszym spotkaniu z wybrańcem narodu.

„Starałam się minimalizować Pański kontakt z personelem ze względu na Pańską niezdolność do komunikowania się z ludźmi bez szału, obelg i krytycyzmu" — napisała Susan Mosychuk do kongresmena, który z wykształcenia jest psychologiem, a także autorem znanej swego czasu książki pt. „Gniewne dziecko". Naucza w niej rodziców, jak radzić sobie z napadami agresji u bachorów.

Nawet tak barwna postać nie byłaby wszakże godna naszej szczególnej uwagi, gdyby nie zaangażowanie kongresmana Murphy'ego w sprawy polskie.

Jest on współprzewodniczącym Koła Polskiego w Kongresie i wielkim zwolennikiem obrony Polski przez USA przed rosyjską agresją.

„Wierzę, że pan Trump pokaże, iż jesteśmy bardzo zjednoczeni z naszymi sojusznikami NATO, z naszymi europejskimi sojusznikami i że Rosja nie będzie chodzić Polsce po głowie. Polska jest naszym przyjacielem i mamy zamiar uczynić tę przyjaźń jeszcze silniejszą" — wyznawał w rozmowie z RMF w listopadzie zeszłego roku.

Od razu się poczułam bezpieczniej.

Siła militarna, wsparta na niezłomnych postawach moralnych — to to, co zapewni nam świetlaną przyszłość w orbicie wpływów naszego Wielkiego Brata.

Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Radek i seks. Amerykański
A mogłoby być w Polsce z sensem
Wałęsolenie
„Ramzan siła" - przywitali nas na górskim szlaku
ABW po was też przyjdzie
Optyka NATO. Aha.
Studniówka za seks? Takie rzeczy tylko w Polsce
Piątek na miarę Antoniego: Nie idźmy tą drogą
Hucpa albo zaradność
On jest Antoni, nikt go nie dogoni
Tagi:
agresja, embrion, seks, bezpieczeństwo, wojna, RMF FM, bazy NATO, ABW, Facebook, NATO, Shannon Edwards, Tim Murphy, Donald Trump, Waszyngton, USA, Rosja, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz