Widgets Magazine
13:46 24 Sierpień 2019
Lwów w Dzień Niepodległości Ukrainy

Partnerstwo Wschodnie - przegrany eksperyment. Polska w podwójnej pułapce

© Sputnik . Pavel Palamarchuk
Opinie
Krótki link
Leonid Sigan
3843

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politykiem, niezależnym publicystą Konradem Rękasem.

— Chociaż od szczytu Partnerstwa Wschodniego minęło już kilka dni, temat ten nadal jest komentowany przez obserwatorów. Zrodzone z inicjatywy Radosława Sikorskiego i jego szwedzkiego kolegi co prawda Partnerstwo dotrwało, ale nie przestało być cherlawe. Dowiodła tego dyskusja wokół deklaracji, którą szczyt przyjął. Jak Pan ocenia stan tej unijnej struktury?

— Trudno nazwać inaczej stan obecny Partnerstwa Wschodniego niż jako żenujący. Inicjatywa ta, jak widać, wprawia tylko w zakłopotanie zarówno jej twórców, uczestników, jak i też kraje, które zostały poddane temu, jak się okazuje, przegranemu eksperymentowi. Z Deklaracji brukselskiej, jak i z komentarzy uczestników tego szczytu wynika wyraźnie, że nikt już właściwie nie wie, co można by i należałoby z Partnerstwem Wschodnim zrobić. Byłby to rodzaj marchewki powieszonej nad głową osiołka dla państw takich jak Ukraina, Gruzja i Mołdawia.

Konflikt na Ukrainie
© AP Photo / Evgeniy Maloletka
Kilka lat temu celem miało być szybkie i mało w sumie kosztowne odciągnięcie tych krajów od Partnerstwa Euroazjatyckiego i współpracy z rodzącym się wielkim wspólnym rynkiem Rosji, Białorusi, Kazachstanu i innych podmiotów. Stąd też w mało przemyślany, co do właściwych celów, ale bardzo propagandowo rozdęty sposób Partnerstwo postanowiło szybko skusić te państwa. W przypadku Ukrainy dało to błyskawiczny efekt w postaci Euromajdanu i podsuwanych Ukraińcom wizji szybkiego marszu do Europy, kojarzącego się im, zupełnie omyłkowo, z dobrobytem. Dziś jednak okazuje się, że żadnego realnego planu dla Ukrainy, Mołdawii i Gruzji Europa nie ma, bo i nie mogła mieć. Unia Europejska sama w głębokim kryzysie gospodarczym, politycznym i tożsamościowym wprawdzie chętnie przyjęłaby dodatkowe miliony rąk do pracy, ale nie ma żadnej oferty politycznej dla krajów, których to ręce miałyby do UE przybyć.

Myślę, że w tej sytuacji strona polska jest w podwójnej pułapce, bo wciąż poczuwając się do autorstwa Partnerstwa Wschodniego, a także będąc w bardzo przełomowym punkcie relacji polsko-ukraińskich, powinniśmy wreszcie przewartościować elementy naszej polityki wschodniej, czy tego, co w Warszawie politykę wschodnią udaje. Tak naprawdę przesłanie w tym dokumencie jest jedno: Polska z ukraińskim pasztetem została sama.

— Szkodzić Rosji. To był główny cel ojców Partnerstwa i całej Unii Europejskiej. Czy cel ten ma przyszłość?

T-14 Armata
© Sputnik . Alexey Filippov
— Jeszcze echa tego celu wciąż pobrzmiewają w Deklaracji brukselskiej Partnerstwa Wschodniego, jak również we wcześniejszym stanowisku przyjętym przez Parlament Europejski, w którym wezwano do utworzenia nowego, kolejnego Funduszu, który miałby nagradzać państwa wschodnie za sukcesy w reformowaniu, a właściwie przede wszystkim w celu odgradzania Europy od Rosji. Rosja bez Europy sobie poradzi. Odwrotnie, chyba już wszyscy wiedzą, że nie. Jeśli Europa chce być konkurencyjna gospodarczo, no to Europie powinno zależeć na odbudowie kontaktów gospodarczych z Rosją. Jeśli Europa nie chce zostać całkowicie wydrenowana z pieniędzy na zakup absurdalnie drogich amerykańskich surowców, musimy odbudować stosunki ekonomiczne i surowcowe z Rosją. Coraz więcej środowisk, zwłaszcza gospodarczych, na Zachodzie Europy to rozumie. Problem z przyjęciem tego do wiadomości mają w zasadzie niemal tylko polityczne elity Polski, Litwy i kilku innych krajów sterowanych bezpośrednio, ręcznie przez Waszyngton i amerykańskie ambasady. Niemniej jednak widać to było po absencji w czasie szczytu niektórych polityków takich jak prezydent Macron i inni, Europa wie, że polityka ślepej antyrosyjskości, ulegania Ameryce, która chce wykorzystywać państwa europejskie do podkręcania atmosfer, że ta polityka rusofobiczna jest w ślepej uliczce.

— Pani premier Beata Szydło, reasumując wyniki szczytu Partnerstwa Wschodniego, powiedziała, że Ukraina powinna pokazać, że zależy jej na wyjaśnieniu różnic i zaszłości historycznych. Co prawda bardzo oględnie, ale pani premier przyznała, że między Polską a Ukrainą są różnice zdań. Na jaki temat i co dalej?

— Żal czasami patrzeć na ministra Waszczykowskiego, czy premier Szydło, którzy muszą naprędce uczyć się nowych ról i nowych tekstów, kiedy jeszcze do niedawna tak przyjemnie i łatwo wygłaszało się im slogany o bezprzykładnie dobrych stosunkach polsko-ukraińskich. Nagle wajcha została przełożona. Nawet PiS nie może dłużej udawać, że relacje polsko-ukraińskie są dobre, bo nie są. Nie są dobre i wynika to nie tylko z kwestii historycznych. Chociaż to historia jest podglebiem tego, co powinno niepokoić Polaków na Ukrainie. Ale nie są też dobre na żadnym innym polu.

Andrzej Duda i Piotr Poroszenko
© AFP 2019 / Janek Skarzynski
Andrzej Duda i Piotr Poroszenko

Pieniądze, które Polska pożycza, inwestuje, daruje władzom w Kijowie, równie dobrze mogłyby być wrzucone do najbliższej studni. Dekompozycja państwa i gospodarki ukraińskiej postępuje, co jest realnym zagrożeniem dla polskiej gospodarki, polskiej państwowości, polskiej mniejszości na Ukrainie. A w dodatku nawet rząd PiS nie może dłużej zamykać oczu na rosnące napięcie etniczne związane z obecnością coraz większej grupy Ukraińców w Polsce, którzy psują nam rynek pracy, utrzymują nas w pułapce średniego wzrostu i de facto zamiast rozwiązywać problemy, tylko je potęgują. Premier Szydło zmienia więc melodię, jednocześnie jest zobowiązana bardziej niż własnych obywateli słuchać poleceń Waszyngtonu. A zdaje się, że Amerykanie też nie mają wyrobionego zdania, co uczynić z tym  nieszczęsnym Poroszenką i całą resztą tej ekipy. Z jednej strony równie chętnie pozbyliby się kłopotu, skoro udało im się przechwycić pewną część Ukrainy, to resztę tego bałaganu być może zostawiliby na przykład Rosji. Z drugiej strony tak oddać za darmo też głupio. Więc może lepiej utrzymywać tych naiwnych Polaków i wykorzystywać ich po staremu — raz Ukraińców pogłaskać, raz przestraszyć i cały czas trzymać ich w przedpokoju w nadziei, że może kiedyś i u nich będzie normalnie.

Zobacz również:

Były pracownik CIA: USA nadal wspierają Kurdów
CDU i CSU: Lepszy jeden stary przyjaciel niż dwóch nowych
Kto uratuje polską Marynarkę Wojenną?
Tagi:
stosunki polsko-ukraińskie, Partnerstwo Wschodnie, Rosja, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz