Widgets Magazine
08:22 20 Wrzesień 2019
Premier Chin Li Keqiang i premier Węgier Wiktor Orban w czasie konferencji prasowej na szczycie 16 państw europejskich i Chin w Budapeszcie

Europa obawia się chińskiej ekspansji

© AP Photo / MTI/Szilard Koszticsak
Opinie
Krótki link
2311
Subskrybuj nas na

W tym tygodniu w Budapeszcie odbył się szczyt 16 państw europejskich i Chin (6th CEEC-China Summit).

Jeśli porównać go z pierwszym szczytem w formacie 16+1, który miał miejsce w Warszawie pięć lat temu, to zobaczymy, że zmieniło się wiele: sprzeczności w UE rosną, a PKB wspólnoty konsekwentnie spada. Jeśli w 2000 roku stanowił jedną trzecią światowego PKB, to w przyszłym roku, według prognoz MFW, wyniesie jedną piątą. W takich warunkach swoisty „zwrot na Wschód", widoczny na przykład w strategii Budapesztu, konsternuje „starą Europę". I dlatego też we wrześniu Bruksela postanowiła ograniczyć chińskie inwestycje w strategiczne sektory, takie jak infrastruktura i energetyka. I to jest dziwne, jeśli weźmiemy pod uwagę obecny poziom współpracy między Państwem Środka i Europą Zachodnią.

Serbski specjalista ds. Dalekiego Wschodu, dziennikarz Borislav Korkodelovic w rozmowie ze „Sputnikiem" zauważa, że wartość wymiany handlowej między Chinami i państwami CEEC wzrosła w ciągu ostatnich pięciu lat z 43 do 58 mld dolarów. To jednak ciągle mniej w porównaniu z wymianą handlową między Chinami i Europą Zachodnią, której wartość wynosi 514 mld. Podobnie ma się sprawa z inwestycjami: wielkość inwestycji w Państwa Środkowo-Wschodniej Europy to zaledwie 8% tego, co Chiny inwestują w Europę Zachodnią.

Dla Pekinu państwa CEEC mogą stać się swoistym logistycznym i transportowym węzłem do dystrybucji chińskich towarów na terytorium całego kontynentu europejskiego, a także ośrodkiem produkcyjnym z szeregiem stref ekonomicznych. Główną rolę odgrywają tu Węgry, Polska i Czechy, na które razem z Rumunią i — częściowo — Bułgarią i Słowacją przypada ponad 80% wymiany handlowej i inwestycji w ramach współpracy państw CEEC i Chin. Państwa regionu bałtyckiego wciąż odgrywają drugorzędną rolę, chyba tylko za wyjątkiem Serbii: wartość wspólnych projektów Pekinu i Belgradu według danych z sierpnia tego roku wyniosła sześć miliardów dolarów.

„Jednocześnie w relacjach wewnątrzunijnych można zaobserwować coraz więcej sprzeczności, brukselski model zarządzania jest coraz częściej krytykowany, w szczególności przez Warszawę i Brukselę, które nie godzą się na lekceważenie ich interesów i nadmierny dyktat ze strony Brukseli i Niemiec jako wiodącego państwa UE" — wyjaśnia powstałą sytuację Korkodelovic.

A propos, premier Węgier nie omieszkał zwrócić na to uwagę w czasie szczytu:

Reakcja Bośniaczek na ogłoszenie wyroku dożywocia dla Ratko Mladicia, 22.11.2017
© AP Photo / Amel Emric
„Inicjatywa prezydenta ChRL Xi Jinpinga „Jeden Pas, Jedna Droga" reprezentuje sobą nowe oblicze globalizacji, w której świat nie dzieli się na uczniów i nauczycieli, a opiera się na wzajemnym zaufaniu i wartościach" — powiedział węgierski polityk.

Zdaniem Borislava Korkodelovicia Bruksela za bardzo przeżywa z powodu inicjatyw Chin w CEEC i tego, że kraje te pokładają w Chinach coraz większe nadzieje.

„Węgry, można powiedzieć, ogłosiły swego rodzaju politykę „spojrzenia na wschód". A Polska jako najbardziej znacząca gospodarka regionu bardzo chce być głównym pośrednikiem w relacjach gospodarczych między Chinami i regionem" — uważa ekspert.

To, że prowadzi to do zniesienia różnic w rozwoju gospodarczym między Europą Zachodnią i Wschodnią, a więc sprzyja wzmocnieniu relacji wewnątrz Unii Europejskiej, jakoś unijną wspólnotę nie interesuje. Można odnieść nawet wrażenie, że Bruksela chce temu przeszkodzić. Za przykład może posłużyć projekt budowy kolei dużych prędkości na trasie Belgrad — Budapeszt. Węgry, Serbia i Chiny porozumiały się w sprawie tego projektu już w 2013 roku. Kolej ma skrócić czas w drodze pomiędzy stolicami z ośmiu do trzech godzin i stać się częścią dużego korytarza transportowego łączącego Morze Egejskie (a w szerokim znaczeniu całe Morze Śródziemne) z Europą Środkową. Jednak Komisja Europejska hamuje realizację projektu, tłumacząc swoją opieszałość koniecznością zweryfikowania, czy projekt jest zgodny z unijnym ustawodawstwem. Któremu Serbia, jako kandydat do akcesji do UE, nie musi się całkowicie podporządkowywać — ale to tak na marginesie.

Flagi UE w Brukseli
© Sputnik . Aleksiej Witwicki
Chiny są mimo wszystko gotowe przekreślić stare problemy i nawiązać dialog „z nową mądrością", do czego niedawno wezwał chiński premier Li przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

„To oznacza, że Pekin wzywa Europę do tego, by spojrzała, jak będą wyglądać Chiny za lat dwadzieścia-trzydzieści, i pomyślała, czy potrzebna jej taka współpraca. A o tym, jak będą wyglądać Chiny można sądzić na podstawie ostatniego zjazdu Komunistycznej Partii Chin, na którym przyjęta została strategia rozwoju do 2025 roku. Czytamy w niej, że do tego czasu Chiny mają przekształcić się w państwo wysokorozwinięte we wszystkich aspektach" — kończy rozmówca Sputnika.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Putin i Erdogan dali się ponieść gorączce złota
Trybunał w Hadze: Ogłoszenie wyroku ws. Ratko Mladića (wojna w byłej Jugosławii)
W parlamencie Serbii poinformowano o nacisku na Belgrad ze strony NATO
Tagi:
handel, inwestycje, Unia Europejska, Serbia, Polska, Chiny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz