06:57 16 Listopad 2018
Na żywo
    Pożar leśny w strefie czarnobylskiej

    2018 będzie rokiem katastrof

    © REUTERS / Andrew Kravchenko/Pool
    Opinie
    Krótki link
    2259

    W przyszłym roku naszą planetą może mocno zatrząść. Do takich wniosków doszli geofizycy Roger Bilham z Uniwersytetu Kolorado i Rebecca Bendick z Uniwersytetu w Montanie.

    Jak wynika z teorii uczonych, ilość trzęsień ziemi niszczących wszystko wokół podwoi się w 2018 roku. W większości przypadków siła wstrząsu będzie osiągać siedem stopni w skali Richtera.

    Uczeni przyjrzeli się statystyce trzęsień ziemi od 1900 roku do dziś i zaobserwowali, że jak tylko Ziemia zaczyna spowalniać, trzęsień ziemi staje się więcej. W dwudziestym wieku takie okresy miały już miejsce. Wówczas w ciągu roku Ziemia przeżywała wstrząsy około 30 razy, podczas gdy w normalnym okresie trzęsienia ziemi występują nie więcej niż 15 razy w roku.

    Zdaniem Bilham naszą planetę czekają lokalne katastrofy. Natomiast hamować Ziemia zacznie w związku z wpływami słonecznymi i księżycowymi, a także pewnymi siłami wewnętrznymi — szybkim obrotem atmosfery i ciekłego jądra. Spowolnienie ma miejsce już czwarty rok i w 2018 roku nastąpi przesilenie, w związku z czym wystąpią częste trzęsienia ziemi.

    Do podobnych wniosków doszli już wcześniej rosyjscy specjaliści Boris Lewin z Instytutu Geologii Morskiej i Geofizyki Dalekowschodniego Oddziału RAN i Jelena Sasorowa z Instytutu Oceanologii, którzy dwa lata temu przedstawili dowód na istnienie związku pomiędzy szybkością planety i aktywnością sejsmologiczną. Uczeni zebrali dane obejmujące jeszcze większy okres czasu — od 1720 roku. Zdaniem Borisa Lewina od przyszłego roku ilość trzęsień ziemi rzeczywiście ulegnie zwiększeniu.

    Rosyjscy naukowcy stworzyli mapę obszarów zagrożonych tsunami w pobliżu dalekowschodniego wybrzeża i w akwenie Morza Czarnego
    © Fotolia / Irabel8
    Rosyjscy uczeni wyjaśnili też istotę związku między szybkością i aktywnością sejsmologiczną. Wraz ze wzrostem szybkości zwiększa się promień równikowy, a promień biegunowy ulega zmniejszeniu, i ciało niebieskie bardziej się kurczy. Natomiast jeśli planeta wyhamowuje, do spłaszczenia nie dochodzi, czyli wszystko na odwrót. Kula ma mniejszą powierzchnię niż elipsa, choć mają taką samą wielkość. W rezultacie płyty tektoniczne zaczynają kurczyć się i zderzać, dochodzi do coraz częstszych deformacji i uszkodzeń, które wywołują trzęsienia ziemi.

    Dana teoria ma jednak swoich sceptyków, którzy mówią, że nie należy zawczasu panikować, bowiem przedstawionych przez Bilhama i Bendick danych nie sposób sprawdzić.

    Sceptykom odpowiedziała sama Rebecka Bendick, podkreślając, że dzięki nagłośnieniu tematu ludzie nieco poważniej odniosą się do problemu tego zjawiska naturalnego. Być może lokalne władze pomyślą o pomocy dla mieszkańców itd. A więc chodzi też o dodatkowy bodziec do ratowania ludzi w przyszłości. 

    Zobacz również:

    Sąd Ostateczny: tylko 15 minut na ocalenie
    Kiedy zaczną tonąć Londyn, Nowy Jork i Sydney
    KRLD może unicestwić USA, „budząc" yellowstońskiego giganta
    Tagi:
    katastrofa naturalna, trzęsienie ziemi
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz