Widgets Magazine
02:35 12 Listopad 2019
Testy naziemnego systemu obrony przeciwrakietowej USA

Dlaczego Rosja i USA zabrnęły w jądrowy ślepy zaułek

CC BY 2.0 / U.S. Missile Defense Agency / GMD_FTG_06b_10
Opinie
Krótki link
Autor
3340
Subskrybuj nas na

Historycy uważali ten układ za jedno z najważniejszych porozumień zawartych między Związkiem Radzieckim i Stanami Zjednoczonymi w drugiej połowie XX wieku. Politycy nazywali je „metą" w wyścigu zbrojeń, a pacyfiści twierdzili, że ratyfikacja tego dokumentu uczyni naszą planetę dużo bezpieczniejszym miejscem.

Jednak lata, które upłynęły od czasu rozpadu Związku Radzieckiego, pokazały, że stabilność bardzo ciężko umocować na papierze. Trzydzieści lat temu, 8 grudnia 1987 roku Michaił Gorbaczow i Ronald Reagan podpisali w Waszyngtonie bezterminowy układ o likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu (INF). W warunkach obecnego geopolitycznego napięcia między USA i Rosją układ INF „pęka w szwach".

Zarówno USA jak i ZSRR zobowiązały się do tego, że nie będą produkować, testować i rozmieszczać pocisków balistycznych i manewrujących bazowania naziemnego pośredniego (IRBM) i średniego (MRBM) zasięgu. Taka broń naruszała wątłą równowagę okresu zimnej wojny, bowiem mocarstwa w bardzo krótkim czasie mogły dosięgnąć swoich celów na terytorium przeciwnika. Strona, która umieściła takie systemy w pobliżu granic przeciwnika zdobywała przewagę i mogła odebrać mu możliwość odwetowego ataku rakietowego.

IRBM i MRBM naruszały zasadę wzajemnego powstrzymywania jądrowego. Umowa nakazywała ponadto stronom zniszczenie w ciągu trzech lat istniejących już rakiet, a także ich wyrzutni. Dokument przewidywał skrajną otwartość: obydwie strony uzyskiwały możliwość obserwowania procesu demontażu i utylizacji zakazanej broni na terytorium przeciwnika.

W 2001 roku amerykański prezydent George Bush ogłosił, że narodowy system obrony przeciwrakietowej będzie ochraniać nie tylko amerykańskie terytorium, ale też sojuszników. I nie wykluczył rozmieszczenia jego elementów w państwach Europy. W czerwcu 2002 roku USA oficjalnie wystąpiły z układu o ograniczeniu systemów obrony przeciwrakietowej z 1972 roku, który zezwalał USA i ZSRR na posiadanie jednego tylko obszaru osłoniętego tarczą antyrakietową. Właśnie wtedy wielu ekspertów wyrażało obawy, że infrastruktura tarczy antyrakietowej (zdolnej do przechwytywania celów balistycznych) może zostać wykorzystana do montażu na ich fundamencie systemów uderzeniowych — tychże IRBM i MRBM. Na decyzję George'a Busha natychmiast zareagował prezydent Władimir Putin, który oświadczył, że Rosja może wystąpić z traktatu INF.

W 2007 roku minister obrony Siergiej Iwanow scharakteryzował traktat INF jako „relikt zimnej wojny" i oświadczył, że Rosja musi mieć na wyposażeniu rakiety pośredniego i średniego zasięgu choćby dlatego, że mają je na wyposażeniu Indie, Pakistan, Korea, KRLD, Iran i Izrael. „Państwa te są położone niedaleko naszych granic, i nie możemy tego nie zauważać. Tylko dwa państwa nie mają prawa do posiadania tych rakiet: Rosja i USA. Taki stan rzeczy nie może się utrzymywać".

Nieco później w tym samym roku dowódca Wojsk Rakietowych Przeznaczenia Strategicznego generał pułkownik Nikołaj Sołowcow oświadczył, że Rosja jest gotowa przywrócić produkcję rakiet balistycznych pośredniego zasięgu. „Pociski klasy IRBM zostały zniszczone, ale cała dokumentacja i technologia się zachowała. W krótkim czasie, jeśli zajdzie taka konieczność, produkcja tych systemów zostanie przywrócona. Z tymże z nowoczesnymi technologiami, na nowej podstawie, z nowym systemem sterowania, z nowymi możliwościami". Oświadczenie to padło w odpowiedzi na doniesienia o tym, że Polska i Czechy zamierzają przyjąć amerykańską propozycje rozmieszczenia elementów tarczy antyrakietowej na swoim terytorium.

Od 2013-2014 roku USA zaczęły oskarżać Rosję o naruszenie Traktatu INF. Waszyngton twierdzi, że w latach 2088-2011 na poligonie Kapustin Jar był testowany pocisk manewrujący bazowania naziemnego na odległość ponad 500 kilometrów, czego zabrania układ. Od 2017 roku USA twierdzą, że owa broń jest rozbudowywana. Zdaniem wielu rosyjskich specjalistów mowa o rakietach operacyjno-taktycznego kompleksu rakietowego „Iskander". Przedstawiciele Ministerstwa Obrony kategorycznie odrzucają oskarżenia Amerykanów i zapewniają, że maksymalna trajektoria lotu wynosi właśnie 500 kilometrów. Waszyngton tym nie mniej przekonuje, że ta liczba jest celowo zaniżona. Ale dowodów, jak i w wielu innych podobnych przypadkach, nie przedstawia. Z tego samego powodu USA „rzuciły się" na pociski manewrujące Kalibr.

Bombowiec strategiczny TU-95MS z pociskami manewrującymi Ch-101
© Sputnik . Press service of the Ministry of Defence of the Russian Federation
Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało w piątek, że Rosja będzie respektować wszystkie warunki układu o likwidacji rakiet pośredniego i średniego zasięgu dopóty, dopóki respektują je Stany Zjednoczone. Resort spraw zagranicznych podkreślił, że „Moskwa odrzuca próby rozmawiania z nią językiem ultimatum, wywierania na Rosję presji wojskowo-politycznej i sankcyjnej, o czym zachłannie debatuje Waszyngton".

O tym, jaka może być odpowiedź Rosji, powiedział już dziesięć lat temu dowódca Wojsk Rakietowych Przeznaczenia Strategicznego Nikołaj Sołowcow. Rosja zachowała całą dokumentację dotyczącą zakazanych rakiet. I przywrócenie produkcji rakiet małego i średniego zasięgu to tylko kwestia czasu. Krótkiego czasu.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Media: Systemy Patriot nie są w stanie zestrzelić rakiet rebeliantów Huti
USA: Tarcza antyrakietowa w Europie nie ma ochraniać przed KRLD
Tagi:
MRBM, IRBM, Traktat INF, Stany Zjednoczone, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz