15:25 15 Listopad 2018
Na żywo
    Ukraińsko-polska granica Szeginie

    Polska pokazała Ukrainie, gdzie jej miejsce

    © Sputnik . Stringer
    Opinie
    Krótki link
    Maria Mierkułowa
    121213

    Wcześniej czy później trzeba nazwać rzeczy po imieniu i mówić uczciwie. Zwłaszcza, jeśli jesteśmy skłaniani i zmuszani do tej uczciwości.

    Najpierw Donald Tusk oznajmił, że nie ma bezpiecznej Polski, jeśli jest skonfliktowana z Ukrainą oraz wezwał Warszawę, by wróciła do roli „opiekuna" Kijowa. Na to szef gabinetu politycznego ministra spraw zagranicznych Jan Parys odparł, że istnienie Ukrainy nie jest obowiązkowym warunkiem istnienia wolnej Polski. Oczywiście dodał, że silna i niezależna sąsiadka jest ważna, lecz jak wynika z jego słów Warszawa nie ma takiej potrzeby.

    Jednym słowem, poradzimy sobie bez „niezależnych". Jednak strumień uczciwości na tym nie ustał: dalej Parys opowiedział o tym, jak ukraińskie władze fałszują historię oraz jak dyskryminują Polaków na Ukrainie.

    Uważają, że Warszawa jest słaba, odizolowana i potrzebuje Ukrainy. Nieprawda. To Ukraina potrzebuje Polski. Polska świetnie sobie poradzi bez Ukrainy — postawił kropkę polski polityk. 

    Tak oto łatwo w niewielkiej zaocznej potyczce słownej między polskim politykiem i byłym polskim premierem i obecnym eurourzędnikiem zrodziła się prawda. Przeciez Ukraina nawet nie prosiła się o tę gorzką prawdę. Chociaż nie… jednak się prosiła. Pawło Klimkin, szef ukraińskiego MSZ oznajmił, że milion Ukraińców w Polsce dosłownie ratuje polską gospodarkę. Teraz okazuje się, że Warszawa tej opinii łagodnie mówiąc nie podziela. Aczkolwiek na razie oficjalnych komentarzy nie było.

    Za to nie jest wykluczone, że Donald Tusk przeprowadzi kolejny atak: z wysokości jego stanowiska może wypatrzeć „plan Kremla" i znów zdemaskować podstępne plany polskich elit. Z punktu widzenia zwykłej statystyki trudno sobie wyobrazić, że to właśnie Ukraińcy podnoszą z kolan polską gospodarkę.

    Według danych Banku Światowego za 2016 rok liczba udności Polski wynosi niecałe 38 mln osób, PKB państwa to około 470 mld dolarów. Ukraina: liczba ludności — 45 mln, PKB — nieco ponad 93 mld dolarów w tym samym 2016 roku. W takiej sytuacji rzeczywiście nie wiadomo, skąd się wzięły daleko idące wnioski Klimkina. 

    Ankieta

    Można głosować do 13.12.2017
    Co myślisz o wizycie Andrzeja Dudy na Ukrainie?
    • To zły pomysł, uważam, że nie powinien tam jechać
      84.5% (1520)
    • Dobra decyzja, Polska i Ukraina powinny poprawić wzajemne stosunki
      8.6% (155)
    • Nie mam zdania. Wszystko zależy od rezultatów spotkania z Poroszenką
      6.9% (125)
    Głosowało: 2
    Natomiast rozwiązanie kwestii bezpieczeństwa nie stanowi dla Polski żadnego problemu: doświadczenie budowy "murów" na granicy jest, wojska NATO również, amerykańskie systemy obrony przeciwlotnicze są już blisko. Problemem są jedynie Polacy na Ukrainie.

    Nowy incydent — wybuch busa z polskimi turystami, przy czym akurat w obwodzie lwowskim, który Polacy cicho i w domyśle uważają za swoje dziedzictwo historyczne. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Tymczasem Warszawa już nazwała incydent „kolejnym antypolskim zdarzeniem na terytorium Ukrainy". Wygląda na to, że niespecjalnie wierzy w oświadczenia Pawła Klimkina w sprawie zewnętrznych prowokacji oraz że „ktoś wytrwale próbuje skłócić" oba państwa.

    Nie jest tu potrzebny nikt, sami świetnie sobie radzą. Wcześniej czy później Ukraina będzie musiała zaakceptować fakt, że Polska rzeczywiście spokojnie bez niej przeżyje. Tak samo jak Węgry, które zapowiedziały, że będą blokować ukraińskie inicjatywy w Brukseli z powodu reformy oświatowej. UE też nic nie straci, jeśli nie zdobędzie Ukrainy. Jak powiedział rosyjski senator Aleksiej Puszkow, to dopiero początek.

    Kijów również jest na samym początku — na pierwszym z pięciu etapów uświadomienia sobie tego, co nieuchronne. Zaprzeczenie. Ma przed sobą gniew, negocjacje, depresję i dopiero później nastąpi akceptacja.

    Lepiej później niż wcale.    

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

     

    Zobacz również:

    Klimkin: Językowi rosyjskiemu na Ukrainie nic nie grozi
    Czego oczekują Polacy od wizyty Dudy na Ukrainie
    W Krym inwestują zarówno państwa UE, jak i Ukraina
    „Ukraińskie sało powinno być na liście UNESCO"
    Polska nie ma zamiaru iść w ślady USA
    Wojna toczy się nie tylko na polach walk
    SB Ukrainy zajmie się próbą wysadzenia polskiego autobusu pod Lwowem
    Zmiany w polskim rządzie
    Tagi:
    polityka, dyplomacja, Unia Europejska, Paweł Klimkin, Donald Tusk, Lwów, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz