21:22 18 Listopad 2018
Na żywo
    Amerykańscy żołnierze w Afganistanie

    Zielone ludziki z Pentagonu

    CC BY 2.0 / The U.S. Army / Returning to base
    Opinie
    Krótki link
    Władimir Ardajew
    11487

    Pentagon przyznał, że prawie tysiąc amerykańskich żołnierzy obecnie znajduje się w Nigrze, gdzie giną, uczestnicząc w działaniach zbrojnych.

    Wcześniej nie wiedział o tym nawet Kongres. Poza tym w Syrii i Afganistanie w rzeczywistości znajduje się o wiele więcej sił lądowych niż podano oficjalnie.

    USA trzymają swoje wojska na całym świecie i tajnie uczestniczą w wielu konfliktach zbrojnych. RIA Novosti potwierdzili to byli wojskowi amerykańskiej armii.

    Tragedia pod wioską Tongo-Tongo

    Grupa bojowników nigeryjskiego batalionu rekonesansowego składająca się z 30 osób przeprowadziła czystkę we wsi Tongo-Tongo niedaleko granicy z Mali. Zadanie oddziału, którego członkami było między innymi ośmiu amerykańskich żołnierzy, polegało na poszukiwaniu wspólników Abu Adnana al-Sahraui, byłego dowódcy polowego zachodnioafrykańskiego Ruchu o Zjednoczenie i Dżihad, który dołączył do formacji PI w Saharze. Niedaleko wsi grupa wpadła w pułapkę — pięćdziesięciu terrorystów otworzyło do niej ogień. Zginęło czterech Nigeryjczyków i czerech Amerykanów. Ukryć faktu śmierci amerykańskich wojskowych nie udało się: wdowa po jednym z poległych sierżancie La Davidzie Johnsonie oburzyła się uwagą prezydenta Donalda Trumpa, który zadzwonił do niej, by złożyć kondolencje: „Wiedział, pod czym się podpisuje”. Ponadto według kobiety w rozmowie z nią przywódca państwa nie był w stanie przypomnieć nazwiska jej męża.

    Amerykańscy żołnierze z ciałem poległego w Nigrze sierżanta
    © AP Photo / Pfc. Lane Hiser/ U.S. Army
    Amerykańscy żołnierze z ciałem poległego w Nigrze sierżanta

    Trump pośpiesznie temu zaprzeczył. „Z dużym szacunkiem rozmawiałem z wdową po sierżancie La Davidzie Johnsonie, którego nazwisko wypowiedziałem natychmiast i bez wahania!" — napisał w Twitterze.

    Jednak informacja o incydencie już się rozniosła po świecie i wybuchł skandal z innego, ważniejszego powodu.

    „Wojna bez granic"

    Kilku amerykańskich kongresmenów, w tym wchodzących w skład profilowych komisji wojskowych, przyznało się: nie wiedzieli nic o tym, że wojskowi armii USA walczą w Nigrze. Jednym z nich był Lindsey Graham, członek Komisji ds. Sił Zbrojnych Senatu. 

    To jakaś niekończąca się wojna bez granic, nie mająca granic ani czasowych, ani geograficznych. Powinniśmy wiedzieć więcej — oznajmił senator Graham w wywiadzie telewizyjnym. 

    Pentagon musiał przyznać, że w Nigrze znajduje się 800 amerykańskich wojskowych — wcześniej żadnych informacji o ich pobycie w tym kraju nie było. Następnie padły inne szokujące liczby: w Afganistanie przebywa nie 8900 amerykańskich żołnierzy, lecz półtora razy więcej — 14 tys. W Syrii, gdzie za rządów Baracka Obamy Departament Obrony informował o 503 wojskowych wojsk lądowych, teraz jest ich 2 tysiące.

    Wydarzenia pod Tongo-Tongo przypomniały analogiczną tragedię, która miała miejsce dokładnie 24 lata temu, znaną jako bitwa w Mogadiszu — wspomina Zachar Artiemjew, były żołnierz amerykańskiej armii. Wówczas, na początku października 1993 roku zostało zabitych 18 i rannych 73 amerykańskich żołnierzy. USA to również zszokowało, ponieważ o obecności amerykańskich wojskowych w Somalii kraj wówczas w ogóle nic nie wiedział. Reżyser Ridley Scott nakręcił film „Czarny Jastrząb" o tamtych wydarzeniach na podstawie książki Marka Bowdena o tym samym tytule. 

    Amerykańskie wojska w Mogadiszu, 1993 rok
    © AP Photo / Hansi Krauss
    Amerykańskie wojska w Mogadiszu, 1993 rok

    „Mój dowódca-sierżant był jednym z tych, którzy wówczas wpadli w zasadzkę w Mogadiszu, i nie lubił wspominać o tamtych wydarzeniach. W ciągu dwóch lat służby takich historii w grupie rangerów — elitarnym pododdziale dalekiego rekonesansu wojsk lądowych USA — słyszałem dość dużo, działy się w najróżniejszych częściach świata. Wiele z nich do tej pory nie ujrzały światła dziennego" — opowiada Artiemjew. 

    „Wszędzie czują się jak w domu"

    „W Europie, zwłaszcza w Niemczech, amerykańscy wojskowi czują się absolutnie swobodnie. Rozgałęziona sieć lotnisk wojskowych pozwala im bez przeszkód poruszać się w dowolnych kierunkach, a pododdziały amerykańskich wojsk można obecnie znaleźć w wielu krajach" — mówi Zachar Artiemjew. 

    Broń atomowa
    © AP Photo / Charlie Riedel
    Jednocześnie wspomina o incydencie w jednym z najbardziej zamkniętych państw świata Erytrei, który wydarzył się akurat w czasie jego służby. Wówczas stacjonujący tam amerykańscy żołnierze postanowili rozprawić się z miejscowymi bossami mafii, którzy patronowali piratom. Cała sprawa zakończyła się dużą wymianą ognia — „baroni" po prostu zostali zlikwidowani. O tej małej „wojnie" świat w ogóle nie dowiedział się — twierdzi Artiemjew. 

    „Amerykańscy wojskowi wszędzie i zawsze zachowują się jako gospodarze. Dobrze wiem o jednym przypadku w Kolumbii, gdzie nasi oficerowie bezpośrednio oddawali rozkazy policji. Mimo że kolumbijska policja nie musiała nas słuchać, zawsze salutowała. A żeby ktoś zatrzymał amerykańskiego żołnierza czy zwrócił mu uwagę — to śmieszne" — mówi Nikołaj Felsztynskij, który wyjechał do USA z Białorusi i odbył tam służbę w wojskach lądowych.

    Amerykańscy wojskowi w Syrii
    © AFP 2018 / Delil Souleiman
    Amerykańscy wojskowi w Syrii

    Na całym świecie

    Według słów byłego szefa sztabu wojsk lądowych USA Raymond Odierno amerykańscy wojskowi stacjonują w 150 państwach świata. Na tę liczbę składają się wszyscy amerykańscy wojskowi — nawet jeśli chodzi o jednego jedynego attache wojskowego w jakimś malutkim kraju. Również z jego słów wiemy, że USA mają ponad 600 baz wojskowych w 38 państwach świata (według innych danych takich baz jest około 800). 

    W Iraku od 4000 do 6000 amerykańskich wojskowych bierze udział w operacji likwidacji PI. Maksymalna liczba wojskowych, których prezydent może wysłać do tego kraju, wynosi 5262 osób, lecz w zależności od realizacji postawionych zadań ten limit niekiedy jest znacznie przekraczany. W Syrii działa około 2 tys. żołnierzy służb specjalnych, włącznie z 850 żołnierzami piechoty morskiej a także 200-250 rangerów. W Kuwejcie 15 tys. amerykańskich wojskowych znajduje się w obozie Arifdżan, w bazach lotniczych Ahmed Ak Dżaber i Ali Al Salem. Pod koniec ubiegłego roku tam przybyło i rozmieściło się 3800 kawalerzystów.

    Amerykański okręt podwodny USS Topeka w filipińskim porcie Subik
    © AP Photo / Jun Dumaguing
    Amerykański okręt podwodny USS Topeka w filipińskim porcie Subik

    Z siedmiu amerykańskich flot trzy stacjonują w pobliżu realnych lub potencjalnych punktów zapalnych na całym świecie. VI flota marynarki wojennej USA znajduje się w strefie Cieśniny Gibraltarskiej, V — w Zatoce Perskiej i wybrzeży Arabii Saudyjskiej i VII — na Pacyfiku u wybrzeży Japonii.

    Jednostki bojowe sił powietrznych USA obecnie są rozmieszczone w Europie, na Bliskim Wschodzie i Korei Południowej. 

    Okazuje się, że o tym, jaka jest realna liczebność zagranicznego kontyngentu wojskowego, nie wiedzą nawet senatorzy, aczkolwiek zgodnie z konstytucją każde użycie sił zbrojnych za granicą wymaga ich zgody. 

    Cechą charakterystyczną amerykańskiej obecności wojskowej w państwach świata jest to, że wkraczając raz, nie spieszą się z odwrotem. Teraz amerykańscy wojskowi również twierdzą, że zostaną w Syrii na dłużej. 

    Zobacz również:

    Trump: USA pokonały terrorystów w Iraku i Syrii
    Opinia: USA będą tworzyć „drugą Syrię”
    Jak USA mogą spróbować zmienić władzę w Syrii
    USA nie opuszczą Syrii w ślad za Rosją
    USA mogą przegrać wojnę z Rosją
    Bejrut: Protesty pod ambasadą USA
    Tagi:
    działania zbrojne, konflikt, Pentagon, Niger, Afryka, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz