Widgets Magazine
19:41 23 Wrzesień 2019
Pomnik żołnierzy radzieckich w Warszawie

Wojna pomnikowa Polski z Rosją jest niezrozumiała nawet dla jej sąsiadów i sojuszników

© REUTERS / Kacper Pempel
Opinie
Krótki link
Autor
15523
Subskrybuj nas na

Rozmowa korespondentki radia Sputnik Iriny Czajko z historykiem i niezależnym publicystą Bogdanem Piętką.

- Władze Kalisza po raz kolejny podejmują kwestię przeniesienia prochów żołnierzy radzieckich z Parku Miejskiego. Właśnie tych żołnierzy, którzy zginęli w 1945 roku w walkach o wyzwolenie miasta od wojsk Wehrmachtu. Póki nie zapadła ostateczna decyzja radny Kalisza Krzysztof  Ścisły zaproponował w tych dniach, żeby zastanowić się, czy przenosić groby z honorami czy bez honorów i jego zdaniem póki, co „warto wykonać pierwszy krok — czyli spróbować zdemontować znajdujące się tam stanowiska artyleryjskie (armaty). Zaraz po tym może monumenty i łuki triumfalne z czerwonymi gwiazdami". Wszystkie te działania w ramach kampanii dekomunizacji, zainicjowanej przez Instytut Pamięci Narodowej. Kierownictwo tej placówki nie raz zapewniało, że zgodnie z tradycjami chrześcijańskimi nic nie grozi miejscom pochówki, że będą objęte one troską i szacunkiem. I jeśli pomnik znajduje się na terytorium cmentarza, to nie będzie usuwany. Ale w rzeczywistości tak nie jest. Korespondentka radia Sputnik Irina Czajko rozmawiała o zaistniałej sytuacji z historykiem i niezależnym publicystą Bogdanem Piętką.

- Cmentarz żołnierzy radzieckich w Kaliszu już dwukrotnie padał ofiarą wandali, którzy uszkadzali tablice nagrobne. A teraz władze tego miasta zamierzają wykopać prochy tych żołnierzy i przenieść na inne miejsce. Jak by Pan skomentował tę wiadomość z Kalisza?

- Jest to wiadomość bardzo zaskakująca, bo dotychczas uzasadniano demontowanie czy niszczenie pomników upamiętniających walki Armii Czerwonej na terenie Polski w ten sposób, że to są rzekomo pomniki symbolizujące zniewolenie Polski przez Związek Radziecki i dlatego są usuwane. Natomiast ta polityka nie dotyczy cmentarzy i one są szanowane przez stronę polską i nic nie grozi pochówkom żołnierzy Armii Czerwonej. Już w przypadku Trzcianki były pewne wątpliwości, ponieważ tam zburzono Mauzoleum, które według danych strony rosyjskiej znajdowało się w miejscu zbiorowego pochówku 56 żołnierzy Armii Czerwonej. Z kolei władze Trzcianki twierdziły, że tam żadnych grobów nie ma. Ten przykład z Kalisza dowodzi, że jednak to szaleństwo rozpętane wojną pomnikową zaczyna dotyczyć też cmentarzy wbrew wcześniejszym deklaracjom. Jest to bardzo smutne i tragiczne. Tak mogę to podsumować.

- Często w polskich mediach pisze się, że te pomniki są wcieleniem radzieckiej dominacji. Co Pan o tym sądzi?

- W mojej ocenie nie są to pomniki symbolizujące radziecką dominację. Moim zdaniem są to pomniki upamiętniające żołnierzy jednej z armii koalicji antyhitlerowskiej. Nie da się z historii usunąć faktu, że Armia Czerwona, że Związek Radziecki był główną siłą koalicji antyhitlerowskiej. Nie da się również zanegować tego, że Polska została wyzwolona spod okupacji niemieckiej właśnie przez Armię Czerwoną. Gdyby Niemcy wygrały wojnę, to naród polski by już nie istniał. To jest oczywiste. Generalny plan wschodni zakładał likwidację do 85% ludności polskiej, a pozostałe 15 miało pozostać jako tymczasowa siła robocza. Takie były zamierzenia Niemiec wobec Polski. Poza tym, jeżeli atakujemy pomniki Armii Czerwonej, to atakujemy również fakt przynależności państwowej ziem zachodnich do Polski. Trzeba to otwarcie powiedzieć, że przecież Trzcianka jest polskim miastem dzięki tym żołnierzom, którzy tam polegli, żołnierzom radzieckim. Byś może młode pokolenie nie wie o tym, że Trzcianka była niemieckim miastem przed 1945 rokiem. I w ogóle włączenie obecnych ziem zachodnich do Polski to jest wyłącznie zasługa Związku Radzieckiego.

- A co jest według Pana kulturą historyczną, prawdziwą kulturą historyczną?

- Prawdziwa kultura historyczna polega na tym, że nie próbujemy zmieniać historii. Historia jest taka, jaka jest, i trzeba to przyjąć. Chociażby na przykładzie Słowacji, Węgier, Austrii widać, że tam nie ma problemów z upamiętnianiem Armii Czerwonej. Warto podkreślić, że niedawno pan prezydent Milos Zeman w czasie wizyty w Rosji powiedział, że pomnika marszałka Iwana Koniewa w Pradze musi stać, ponieważ jest to symbol wyzwolenia Pragi przez Armię Czerwoną. Jego zdaniem, jest to fakt niepodważalny, że Praga została wyzwolona przez Armię Czerwoną i właściwie uratowana przed masakrą w ostatnich dniach wojny. Czyli w Czechach, Słowacji, Austrii nie ma problemów z tymi upamiętnianiem Armii Czerwonej. W Polsce są. To pokazuje, na czym polega kultura historyczna.

- W Pana artykule „Wojna pomnikowa z Rosją" przeczytałam, że profesor Andrzej Friszke w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" stwierdził, że polityka historyczna PiS-u jest zupełnie niezrozumiała poza granicami Polski.

- Jest ona niezrozumiała. Nie tylko niezrozumiała na Zachodzie Europy, ale także wśród najbliższych sąsiadów Polski. Proszę zauważyć, że Polska jest właściwie izolowana w Grupie Wyszehradzkiej ze swoją antyrosyjską polityką, także polityką historyczną. Ani Wiktor Orban, ani Milos Zeman, ani przywódcy Słowacji nie podzielają tej polskiej rusofobii i nie rozumieją jej. Ta polityka antyrosyjska, w tym historyczna, skazuje w dalszej perspektywie Polskę na izolację polityczną w Europie, nawet wśród partnerów w Grupie Wyszehradzkiej.  

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ambasador Ukrainy potwierdza: będą pomniki
Szczecin „pozbywa się” pomnika Armii Czerwonej
„Ukraina heroizuje panteon nieudaczników, wznosząc pomniki katów”
W Kijowie pojawi się pomnik Niemcowa
Tagi:
Armia Czerwona, Sputnik, Irina Czajko, Austria, Słowacja, Czechy, Trzcianka, Poland, Russia, Polska, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz