15:16 26 Wrzesień 2018
Na żywo
    Pałac Kremlowski

    2018, czyli rok wyborów prezydenckich w Rosji

    © Sputnik . Алексей Никольский
    Opinie
    Krótki link
    Igor Silecki
    3173

    W Rosji trwa kampania prezydencka. Pretendentów do zajęcia gabinetu na Kremlu tym razem jest niezwyczajnie dużo, choć nie wszyscy zdołali zostać oficjalnymi kandydatami. Różnorodność wśród uczestników wyścigu zadecydowała też o ilości niespodzianek przeszłych i przyszłych.

    Wzrosło też zainteresowanie Rosjan kampanią wyborczą, której kulminacja nastąpi 18 marca.

    Wybory głowy państwa zawsze przyciągały uwagę. Niezależnie od kraju – czy jest on rozwinięty, rozwijający się lub ledwie zauważalny na mapie świata – w obecnym globalnym polu informacyjnym ten proces z pewnością zostanie odzwierciedlony.

    Pod koniec 2016 roku niektóre szczególnie patriotycznie nastrojone postacie oskarżały rosyjskich ekspertów o zbytnie interesowanie się wyborami w USA. Niby co was obchodzi, co robią za oceanem, zajmujcie się swoimi problemami. Okazało się, że krytykowali na próżno. Po pierwsze, w samym środku amerykańskiej kampanii wyborczej Rosja nagle zaczęła odgrywać główną rolę. Wypłynęły powiązania Trumpa z Moskwą oraz rosyjscy hakerzy kopiący z koszu z brudną bielizną Clinton. Ostatecznie Putin spowodował, że Trump wygrał wybory. Niektórzy przenikliwi senatorzy nadal przekonują o tym Amerykanów.

    Ponadto okazało się, że również mieszkańcy USA interesują się wyborami prezydenckimi w Rosji – niemal tak samo jak swoimi. Uważnie śledzą cały proces rejestracji kandydatów przez Centralną Komisję Wyborczą. Nie zbyt dociekliwie – tego, że CKW odesłała w celu skompletowania dokumentów operatorkę dźwigu wieżowego Natalię Lisicynę, której kandydaturę wysunęła partia Rotfront, Waszyngton nie zauważył. Ale natychmiast zareagował, gdy zgłosił się do komisji skandalista i bloger, który nazywa sam siebie „bojownikiem z korupcją”, Aleksiej Nawalny.

    Amerykański Departament Stanu, jak zwykle, własną piersią broni demokracji. Wyraził zaniepokojenie w związku z odmową zarejestrowania Nawalnego. Odpowiedziała mu rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. Jak podkreśliła, jest to bezpośrednia ingerencja w rosyjskie wybory.

    Nawiasem mówiąc, skazanemu za oszustwo Nawalnemu, który krzyczał w Centralnej Komisji Wyborczej, że istnieje ona dzięki jego podatkom, przypomniano, iż o fotel prezydenta nie może ubiegać się osoba skazana prawomocnym wyrokiem sądu. A przypomniał mu o tym publicysta Władimir Sołowjew.

    — Nawalny jest zwykłym oszustem. Przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej Ella Pamfiłowa powinna już wcześniej powiedzieć, że oszukuje młodych ludzi. Przecież już dawno było wiadomo, że nie powinien zbierać pieniędzy, bo nie może startować w wyborach. Przepraszam, jakie podatki płaci Nawalny? Od tych pieniędzy, które otrzymywał „pod stołem”, ukradzionych spółce  Kirowles i Yves Rocher? – zastanawiał się Sołowjew.

    Jednak można powiedzieć, że są to koszty procesu. O fotel prezydenta Rosji chciało walczyć ponad 30 osób. Wśród nich znalazły się też prezenterki telewizyjne — kandydaturę Ksieniji Sobczak wysunęła partia Platforma Obywatelska, a Jekateriny Gordon – Partia Dobrych Spraw. Płeć piękną reprezentuje też Elwira Agurbasz z Sojuszu Zielonych.

    Nie zabrakło też zahartowanych w bitwach wyborczych weteranów: głównego liberalnego demokraty Rosji Władimira Żyrinowskiego i Grigorija Jawlinskiego z partii Jabłoko. W wyborach weźmie też udział przewodniczący Partii Wzrostu Borys Titow. Z kolei komuniści zaskoczyli wszystkich. Na zjeździe Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej wysunięto kandydaturę nie jej lidera Giennadija Ziuganowa, a dyrektora podmoskiewskiego sowchozu im. Lenina Pawła Grudinina. Politolodzy nazywają go „czarnym koniem”. Politolog Michaił Chazin twierdzi, że Grudinin nie ma nic przeciwko temu.

    — Wiemy, że Grudinin jest największym latyfundystą, zresztą w obwodzie moskiewskim, na granicy z Moskwą. Uważa się za lewicowca. Jednak pamiętam, że należał do Jednej Rosji. Czyli jest to człowiek, który może należeć do elitarnej grupy liberałów – ocenił Chazin.

    Na udział Grudinina w wyścigu na Kreml spokojnie zareagował politolog Dmitrij Kulikow. Choć też przyznał, że decyzja komunistów bardzo go zaskoczyła.

    — Ciekawe, że i sama partia jako całość, i kierownictwo Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej, i Giennadij Ziuganow podjęli taką decyzję, że w wyborach prezydenckich będzie uczestniczył ktoś inny. Wniesie to dodatkowe emocje w kampanię wyborczą. Bo, na ile mi wiadomo, Grudinin jest człowiekiem myślącym.  Będzie ciekawie – zaznaczył politolog.

    Tymczasem grupa inicjatywna wysunęła kandydaturę Władimira Putina na urząd prezydenta Rosji. Centralna Komisja Wyborcza już go zarejestrowała. Większość ekspertów uważa, że ma on bardzo duże szanse na zwycięstwo. Ale ostrzegają:  mówienie o braku konkurencji w kampanii wyborczej lub jej przewidywalności jest co najmniej lekkomyślne.

    Zobacz również:

    W wyniku saudyjskich ostrzałów w Jemenie giną cywile
    Izrael i USA podpisały tajne porozumienie
    Libia wolna od terrorystów
    Tagi:
    Wybory prezydenckie-2018 w Rosji, Paweł Grudinin, Vladimir Putin, Ksenia Sobczak, Aleksiej Nawalny, Władimir Putin, Russia, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz