14:57 26 Kwiecień 2018
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 10°C
Na żywo
    Premier Polski Beata Szydło

    Nagroda pocieszenia dla Beatki

    © Sputnik . Aleksey Vitvitskiy
    Opinie
    Krótki link
    Antonina Świst
    3019

    Była premier przez trzy miesiące od rekonstrukcji ma dostawać dodatek do pensji, aby nie odczuwać zmiany stanowiska.

    Beata Szydło przez najbliższy kwartał będzie dostawać 1610 złotych ekstra — w ten sposób partia chce jej wynagrodzić trudy rekonstrukcji. Beatka zdecydowanie była grzeczna w tym roku. Zasłużyła na prezent od Świętego Mikołaja.

    Jako premier polskiego rządu zarabiała 14 672 złote jako pensje podstawową. Do tej kwoty doliczany był dodatek „za wieloletnią pracę" (w przypadku Szydło za 2-letnią) — zgodnie z prawem może on wynosić od 5 do 20 procent podstawy wynagrodzenia.

    Natomiast po rekonstrukcji jako wicepremier zajmująca się sprawami społecznymi dostanie mniej — 13 062 złotych. Różnicę w wysokości 1610 złotych przez najbliższe 3 miesiące dostanie w specjalnym wyrównaniu. Najwidoczniej uznano, że ex-głowa rządu absolutnie nie jest w stanie zadowolić się 13 tysiącami zamiast 14. Równocześnie rząd powiększył się w połowie grudnia o kolejne mądre głowy, którym trzeba będzie płacić. Jak skomentował to jeden z internautów: „dochodzą nowe miernoty, a stare pozostają w rządzie".

    Dziennikarze, komentatorzy, a nawet posłowie PiS blisko związani z prezesem nadal zadają sobie pytanie, po co PiS-owi była ta kosmetyczna i praktycznie niezauważalna zmiana, w dodatku przeprowadzona tak, aby Beata Szydło odczuła jak najmniej jej dotkliwych skutków.

    Premier Beata Szydło
    © AFP 2018 / John Thys
    Jeśli wierzyć informatorom „Faktu", znajdującym się w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego, pierwotnie plan „Morawiecki na premiera" miał być wdrożony dopiero przed samymi wyborami. Jednak presja na zmianę w szeregach samego PiS była większa, niż spodziewał się prezes — tyle że to jego typowano na stanowisko szefa rządu i domagano się głowy Beaty Szydło. Kaczyński, choć nie zamierzał stawać na czele rządu, przez cały listopad nie zaprzeczał plotkom, ale również nigdy nie potwierdził, że jego planem jest przejęcie Kancelarii Premiera. W końcu — jeśli wierzyć informatorom dziennika — wdrożył zmianę z nudów — „byle coś się działo".

    Jarosław Kaczyński
    © REUTERS / Agencja Gazeta/Kuba Atys
    Beata Szydło w ciągu ostatniego miesiąca miała szczegółowo przedstawiać mu swoje wizje rekonstrukcji. W biurze na Nowogrodzkiej miała bywać regularnie. W końcu jednak prezes przestał jej słuchać. Podobno nagła nominacja zaskoczyła samego Morawieckiego — który zamierzał jeszcze domknąć kilka rzeczy w kierowanym przez siebie ministerstwie: ułożyć budżet, zamknąć projekt walki z rajami podatkowymi w UE, poczekać na pierwsze efekty nowych narzędzi uszczelniania VAT.

    W każdym razie Beata Szydło — zupełnie jak laureat Stypendium Wolności Mateusz Kijowski, może liczyć na święta „bez problemów bytowych".

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Szydło tłumaczy się z Auschwitz
    Polityka na trumnach. Kompromitacja Szydło w Auschwitz
    Szydło: Europa musi odważnie przeciwstawić się terrorystom
    Broszka premier Szydło z okazji Dnia Dziecka
    Szydło: Nord Stream 2 zagraża Europie!
    Szydło: Reforma edukacji będzie i koniec!
    Tagi:
    budżet, finanse, pieniądze, polityka, Unia Europejska, Prawo i Sprawiedliwość, Jarosław Kaczyński, Beata Szydło, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz