18:55 14 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
581
Subskrybuj nas na

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z działaczem społecznym i niezależnym publicystą Januszem Niedźwiedzkim.

Minister obrony Polski Antoni Macierewicz
© AP Photo / Alik Keplicz
- Premier Mateusz Morawiecki tuż po rekonstrukcji rządu udał się do Brukseli na spotkanie z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckerem. Ze wspólnego komunikatu wynika, że obie strony potwierdziły wolę współpracy w bardzo wielu obszarach. Wymienili niektóre tematy — od takich, gdzie łatwe lub możliwe jest zbliżenie stanowisk, po te, gdzie są one całkiem rozbieżne, jak praworządność i migracja. Co Pan przeczytał między wierszami komunikatu?

Potwierdza się teza, że cała te rekonstrukcja rządu odbyła się pod naciskami zewnętrznymi, co stoi w rażącej opozycji do słów, że jakoby Polska odzyskiwała suwerenność. Zmiana na stanowisku premiera i dalsza rekonstrukcja rządu miała przede wszystkim poprawić wizerunek Polski na arenie międzynarodowej, w tym w Unii Europejskiej, gdzie zaostrzający się kryzys i widmo zastosowania paragrafu 7. wobec Polski zmusiło PiS do korekty antyeuropejskiego kursu. Moje pierwsze wrażenie po tej wizycie premiera Morawieckiego jest takie, że być może na jakiś czas, zanim ten rząd się do końca ukonstytuuje, Polska dostanie chwilę wytchnienia od instytucji europejskich. Jednak nie należy napawać się dużym optymizmem. Samo zasygnalizowanie woli współpracy i możliwości dalszych rozmów w języku dyplomacji nie oznacza nic innego, jak to, że są problemy i tych problemów wizyta nie rozwiązała. Na pewno premier Morawiecki będzie bardziej sprawny, jeśli chodzi o kontakty z instytucjami europejskimi. Ale, na ile sprawny, to dopiero czas pokaże. Warto pamiętać, że o ile premier się zmienił, to „nadpremier"  — Jarosław Kaczyński pozostaje ten sam.

- W rozmowach ze strony polskiej brał też udział sekretarz stanu do spraw europejskich Konrad Szymański, który jeszcze przed wizytą w wywiadzie dla TVN 24 zapowiedział, że w Brukseli premier Morawiecki będzie bronić polskiego parlamentu, polskiego rządu, a także prezydenta do tego, by reformować wymiar sprawiedliwości. Ale, jak wiemy, tego Bruksela wcale nie negowała, więc, na czym polegają rozbieżności między Warszawą i Brukselą?

- Rozbieżności polegają na tym, że rząd Prawa i Sprawiedliwości pod hasłem reformy wymiaru sprawiedliwości — tutaj należy podkreślić reformy zarówno wyczekiwanej społecznie jak i naprawdę potrzebnej dla Polski — przeprowadza nie tyle reformę, która mogłaby usprawnić działanie tego wymiaru czy też sprawić, że będzie bardziej przejrzysty i przyjazny dla zwykłego obywatela, tylko dokonuje radykalnego upartyjnienia tegoż wymiaru i podporządkowania wymiaru sprawiedliwości władzy sejmowej, czyli de facto dekonstrukcji trójpodziału władzy ustanowionej w Konstytucji RP. Nie dziwi, więc, że Unia Europejska sprzeciwia się tego typu zmianom. A PiS, starając się utrwalić swoją władzę, i usunąć ostatnie ograniczniki w drodze do władzy całkowitej, stara się mimo wszystko takie zmiany w prawie zaprowadzić. Nie sądzę, żeby UE popuściła, jeśli chodzi o tego typu zmiany. A jak się zakończy spór, czy prezes PiS pomimo oporu ze strony instytucji europejskich postawi na swoim, w tej chwili trudno odpowiedzieć.

We wtorek prezydent Polski Andrzej Duda na wniosek premiera Mateusza Morawieckiego dokonał zmian w składzie rządu
© AP Photo / Czarek Sokolowski
- Do gry politycznej premier Morawiecki wszedł ostro. Zdymisjonował kilku kontrowersyjnych ministrów. Wyszedł z otwartą przyłbicą, spod której, jak twierdzą krytycy polskiej polityki wewnętrznej, widać oblicze prezesa Jarosława Kaczyńskiego… Więc, czy tym razem w Brukseli udało mu się zadanie ocieplenia wizerunku Polski w Unii Europejskiej i nie tylko tam?

- Moim zdaniem samo PR-owe zadanie ocieplenia wizerunku z technicznego punktu widzenia przeprowadzono dość sprawnie. Jednak warto pamiętać, że politycy, z którymi musi się zmierzyć premier Morawiecki w Unii Europejskiej, tacy jak Juncker, to nie są pierwszej wody naiwniacy i na takiego typu zagrywki nabrać się nie dadzą. Jeśli cokolwiek premier Morawiecki tą wizytą wywalczył to, że zyskał dodatkowe przysłowiowe „5 minut" dla polskiego rządu. Czyli kupił trochę więcej cierpliwości, ale ta cierpliwość będzie tak daleko posunięta, jak czas potrzebny na to, by premier Morawiecki pokazał, czy jest niezależnym premierem, czy też kolejną marionetką w rękach Jarosława Kaczyńskiego. Ja bym nie oczekiwał zbyt wiele po tej wizycie. Ale teraz piłka jest po stronie premiera Morawieckiego. Jeśli on pokaże, że jakościowo jego rządy będą się różnić od rządów Beaty Szydło, wówczas być może dojdzie do jakiegoś przełomu w rozmowach z Unią. Jeśli natomiast będziemy obserwować kolejny koncert spolegliwości wobec prezesa Jarosława Kaczyńskiego, to wszystko pozostanie po staremu.

- Pozostaje jednak pytanie, które w Polsce zadają twardzi zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości — jakim prawem Unia miesza się w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa, jakim jest Polska?

- To pytanie jest czysto propagandową zagrywką. Chciałbym przypomnieć, że nasza obecność w Unii Europejskiej nie jest ani przymusowa, ani nie jest przez nikogo narzucona. Wręcz przeciwnie, Polska przez wiele lat się starała, aby się przyłączyć do Unii Europejskiej. Do Unii, która jest swego rodzaju klubem państw, hołdujących określonym zasadom i respektującym standardy w zakresie swobód obywatelskich, gospodarczych itd. Jeśli któreś z państw zaczyna się wyłamywać z tej umowy, jaką było przystąpienie do UE, to naturalnym jest, że UE powinna reagować. Unii można wiele zarzucić, że nie zawsze reaguje tak, jak powinna. Ale akurat w przypadku Polski, to ta reakcja jest w moim odczuciu właściwa. Nie można przecież powiedzieć, że upartyjnianie wymiaru sprawiedliwości, dekonstrukcja trójpodziału władzy i naruszanie standardów konstytucyjnych, do respektowania których Polska zobowiązała się nie tylko w takim wewnętrznym wymiarze, ale także w Unii Europejskiej, jest naruszaniem suwerenności. Przeciwnie z punktu widzenia Konstytucji RP jest to obrona tejże suwerenności. Ja tak to widzę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Co przyniesie Ukrainie rok 2018?
Polska i sąsiedzi
Dyplomatyczny ból głowy Theresy May w Polsce
Tagi:
Sputnik, Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz