00:13 27 Styczeń 2020
Opinie
Krótki link
Autor
1371
Subskrybuj nas na

Frontman grupy Banjo Band Ivan Mládek udzielił Sputnikowi wywiadu, z którego dowiecie się, co zdaniem muzykanta zapewnia państwu dobrobyt, dlaczego z upływem czasu ludzie się nie zmieniają, a także na kogo Mládek oddałby głos na wyborach.

 — Dziesięć lat temu piosenka „Jožin z bažin"  (Józek z bagien — tłum.) dosłownie rozpalała Internet. W zeszłym roku hitem w Internecie stała się inna Pańska stara już piosenka „Praski meczet". Jak Pan myśli, dlaczego utwory napisane 20-30 lat temu zaczęły w ostatnim czasie zyskiwać popularność w Internecie?

 — Zawsze starałem się być na scenie i w telewizji osobą apolityczną, mam na celu bawienie ludzi, a nie mącenie im w głowach polityką. Tym nie mniej niektóre moje teksty okazały się po wielu latach upolitycznione, ale nie z mojej winy. Na przykład dwie wspomniane przez Pana piosenki. Żartobliwą „Jožin z bažin" zaśpiewało na modłę polityczną wbrew naszej woli. Z „Praskim meczetem" stała się rzecz podobna. Ktoś ją znalazł, rozprzestrzenił w Internecie i wykorzystał w czasie kryzysu migracyjnego.

 — W 1968 roku wyjechał Pan do Francji, gdzie grał w rosyjskich klubach w Paryżu, w tym dla rosyjskich białych emigrantów. Jakie Pan zachował wspomnienia z tego okresu? Czy może Pan porównać tamtych Rosjan z dzisiejszymi?

— Ja rzewnie wspominam ten okres. W rosyjskich klubach poznałem wielu wspaniałych ludzi, którzy w większości byli potomkami porewolucyjnej rosyjskiej emigracji. W Paryżu najbardziej ośmieliła mnie jedna Rosjanka, które sprzedawała warzywa w niedużym sklepiku. „Nie płać, o carze-batiuszce też mówiono, że nieśmiertelny. Zobaczysz, z Breżniewem będzie to samo". Ona nawet nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo ma rację.

Myślę, że z upływem czasu ludzie w ogóle się nie zmieniają. Dowodem na to są książki. Czasem wpada nam w ręce książka, która liczy już sto lat, a można odnieść wrażenie, że napisał ją jakiś nasz znajomy z baru. I na odwrót, można dzisiaj spotkać człowieka, pomówić z nim i odnosi się wrażenie, jakby się miało do czynienia z kimś z czasów przedpotopowych albo z kosmitą. Ten, kto był przyzwoitym człowiekiem w okresie komunizmu, pozostanie nim i dzisiaj, a ten, kto był bałwanem w okresie komunistycznym, ten i dzisiaj jest bałwanem.

Czeski kompozytor i pieśniarz Ivan Mládek
Czeski kompozytor i pieśniarz Ivan Mládek

 — W swoim czasie był Pan znanym stronnikiem Obywatelskiej Partii Demokratycznej. Jakie idee tej partii do Pana przemawiają?

— Od młodości jestem stronnikiem poglądów prawicowych. Jako dyplomowany ekonomista uważam, że chorym, niedołężnym i innym potrzebującym pomocy socjalnej może pomóc wyłącznie bogate prosperujące państwo. Proszę zwrócić uwagę, że im państwo konserwatywniejsze, tym lepiej żyje się w nim ludziom. A im więcej w państwie socjalizmu, tym większa w nich biedota. Choć ludzie są tam równi w swym ubóstwie. Oczywiście za wyjątkiem panującej nomenklatury.

 — Rok wcześniej powiedział Pan, że będzie lepiej, jeśli Milos Zeman pozostanie prezydentem przez kolejną kadencję, ale w czasie poprzednich wyborów popierał pan inną kandydaturę. Co sprawiło, że zmienił Pan do niego stosunek?

— Jego ostatnie pragmatyczne kroki, które nie mają nic wspólnego z jego socjalistyczną przeszłością. A także jego pragmatyczne i realistyczne podejście do relacji z Rosją. Mnie jako showmanowi bynajmniej nie przeszkadza to, że Milos Zeman to wzorcowy przykład „enfant terrible". Nie mogę powiedzieć, żebym był jego miłośnikiem, ale jeśli nasz naród, wielbiący oryginałów pokroju Haška i Jana Masaryka, jego wybierze, ja z tego powodu głowy nie stracę. Będzie chociaż wesoło.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Zeman do Putina: „Trzeba z tym skończyć"
Die Welt: Dawne „ofiary Moskwy" dostały „historycznej amnezji"
Wojna pomnikowa Polski z Rosją jest niezrozumiała nawet dla jej sąsiadów i sojuszników
Tagi:
Czechy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz