Warszawa+ 16°C
Moskwa+ 16°C
Na żywo
    Krym

    Gest dobrej woli Putina

    © Sputnik . Sergei Malgavko
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    7455

    Rosja nie prowadzi polityki konfrontacyjnej wobec Ukrainy. Przekazanie sprzętu wojskowego z Krymu po raz kolejny tego dowodzi.

    Czołgi wojsk obrony brzegowej Ukrainy opuszczają terytorium Krymu
    © Sputnik . Taras Litvinenko
    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z historykiem i niezależnym publicystą Bohdanem Piętką.

     — Prezydent Władimir Putin oznajmił, że Federacja Rosyjska gotowa jest przekazać Ukrainie jej sprzęt z Krymu. To dziesiątki samolotów i okrętów, nie bacząc na ich stan. Jest również zgoda rosyjskich władz na obecność ukraińskich wojskowych przy utylizacji ukraińskiej amunicji, która pozostała na Krymie. Jak Pan, jako znawca przedmiotu, znawca Ukrainy, ocenia ten gest?

    — Oceniam jako gest dobrej woli pana prezydenta Władimira Putina. To nie pierwszy gest dobrej woli wobec Ukrainy. Sądzę, że za tym gestem stoi jakaś przemyślana koncepcja polityczna. Rosja wbrew temu, co podają media polskie i zachodnie, nie prowadzi polityki konfrontacyjnej wobec Ukrainy i to jest kolejny dowód na to.

     — O uregulowaniu kryzysu ukraińskiego. Nabiera on cech zamrożonego konfliktu w Donbasie,  którym nikt nie jest zainteresowany. Jeśli zaś chodzi o ustalenia z Mińska… Prezydent Putin uważa, że ustalenia te w całości powinny być spełnione. Jak Pan widzi tę sytuację dziś i teraz?

    — Ustalenia z Mińska nie są wykonywane. To, że zamrożony konflikt na Wschodzie Ukrainy trwa, jest winą strony ukraińskiej, władz pomajdanowych w Kijowie. W ogóle samo powstanie konfliktu na wschodniej Ukrainie było rezultatem przewrotu politycznego, który dokonał się w Kijowie w 2014 roku. Przewrotu, który był inspirowany, co nie jest przecież tajemnicą, przez Zachód i wspierany przez Zachód ze znaczącym udziałem władz polskich i wszystkich sił dominujących politycznie w Polsce.

    To, że ten konflikt trwa, mimo obowiązywania formalnego rozejmu, jest winą strony ukraińskiej, która ma może nie tyle wsparcie, ile pobłażliwość ze strony Zachodu. Gdyby Zachód się nie odnosił pobłażliwie do działań władz w Kijowie, to konflikt byłby dawno zakończony i byłaby znaleziona jakaś formuła współistnienia politycznego podmiotów politycznych — Ługańskiej i Donieckiej Republik Ludowych — i pomajdanowych struktur politycznych w ramach jednego państwa.

    Petro Poroszenko
    © REUTERS / Mikhail Palinchak/Ukrainian Presidential Press Service/Handout via Reuters
     — Jak Pan sądzi, czy obecne władze na Ukrainie w tym stanie, w którym są obecnie, są zdolne do jakiejś konkretnej odpowiedzi na inicjatywę, o której mówiliśmy na wstępie?

    — Myślę, że nie. Trwanie stanu zamrożonej wojny na Wschodzie Ukrainy jest korzystne dla władz w Kijowie, aby twierdzić wobec swych partnerów czy protektorów z Zachodu, że Ukraina jest w stanie wojny z Rosją, że jest atakowana, że mamy do czynienia z agresją rosyjską na Ukrainie. To jest, nota bene, język dominujący w polskich mediach. A dlaczego tak piszą? Bo to jest narracja władz w Kijowie.

    Ekipa pomajdanowa może w ten sposób wpływać na protektorów na Zachodzie, domagając się kolejnych pożyczek wsparcia finansowego czy wsparcia w dziedzinie uzbrojenia. Przecież USA niedawno przekazały partię uzbrojenia. Sądzę, że władze w Kijowie nie będą dążyć do zakończenia konfliktu, do wypracowania kompromisu, który by pozwolił na współistnienie w ramach jednego państwa Wschodniej Ukrainy na zasadzie szerokiej autonomii, konfederacji czy federacji.

    Zobacz również:

    Kijów szykuje atak dronów na Krym?
    Zachód zastanawia się nad uznaniem Krymu
    Klimkin nazwał oświadczenia Polski o napływie ukraińskich uchodźców „bzdurami”
    Tagi:
    broń, Władimir Putin, Krym, Ukraina, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz