Widgets Magazine
02:31 12 Listopad 2019
Turyści spacerujące pod parasolem niedaleko wieży Eiffla

Francuzi masowo oddają się marzeniom o przodkach Rosjanach

© AFP 2019 / Philippe Lopez
Opinie
Krótki link
Autor
3221
Subskrybuj nas na

Podniesiony znów w przestrzeni informacyjnej temat przedrewolucyjnych długów Rosji, których wypłaty domagają się setki tysięcy Francuzów, rozpatrywany jest przez Rosję z historycznego, gospodarczego i prawnego punktu widzenia.

150 lat temu Rosja wyemitowała obligacje państwowe w celu pozyskania środków na budowę kolei, bolszewicy odmówili spłaty carskich długów, Moskwa i Paryż uregulowały ten problem pod koniec XX wieku.

Ekonomiści próbują obliczyć, na ile 53 miliardy euro, do których pretendują Francuzi, korelują z 15 miliardami franków zainwestowanych niegdyś przez francuskich inwestorów, i zastanawiają się nad właściwą metodyką przeliczania tych pieniędzy na współczesne.

Prawnicy jednym głosem twierdzą, że spadkobiercy nie mają żadnych szans, bo kwestia ta została uregulowana z pomocą specjalnego międzypaństwowego porozumienia podpisanego przez Rosję i Francję w 1997 roku, zgodnie z którym Moskwa wypłaciła Paryżowi 330 mln euro.

W historii tej jest jeszcze jeden aspekt, bardzo znamienny. Co prawda nie dotyczy on wysokich sfer stosunków międzypaństwowych i zawiłych historycznych perypetii, lecz dużo bardziej przyziemnych kwestii natury społecznej. Najdziwniejsze jest bowiem nie to, że niektórzy potomkowie dawno zapomnianej i na szczeblu oficjalnym zamkniętej historii czują, że jeszcze im się coś należy. Koniec końców, kto, choćby raz w życiu, nie marzył o bajkowym bogactwie, które jak to się mówi, spada z nieba?

Car Mikołaj II z rodziną
© Sputnik . Karl Bulla
Nie. Najdziwniejsze jest to że, takich potomków znalazło się we Francji aż 400 tysięcy i te setki tysięcy nie tylko marzą, ale też od wielu lat (a dokładniej dziesięcioleci) czynią starania, żeby ich marzenie się spełniło. A to już dużo bardziej zajmujące zjawisko.

Z jednej strony ciężko na podstawie tej jednej historii stawiać jakąś ogólną diagnozę francuskiemu społeczeństwu. Z drugiej strony trzeba przyznać, że pasuje ona jak ulał do współczesnego obrazu Francji, utrwalonego wśród Rosjan.

Francja to niezwykle rzadki (jeśli nie unikatowy) przykład państwa, którego wizerunek w oczach rosyjskiego społeczeństwa uległ radykalnym zmianom w przeciągu bardzo krótkiego czasu, łamiąc najgłębsze, utrwalające się stuleciami stereotypy i wyobrażenia. Francja dla Rosji, Rosjan, rosyjskiej kultury była ucieleśnieniem marzenia i najskrytszych marzeń, czego kwintesencją jest fraza „Zobaczyć Paryż i umrzeć".

Ale taki odbiór Francji zatarł się w ostatnich dziesięcioleciach. Teraz Francja w oczach rosyjskiego społeczeństwa to państwo wszechobecnych migrantów, nieposprzątanych ulic, dzikich podatków i absurdalnej urawniłowki, państwo bez końca protestujących, byle by nie pracować, obywateli.

Wyraża się to także w tym, że Francja utraciła atrakcyjność jako kraj, do którego można emigrować. Jak wynika z badań opinii publicznej, Francja znajduje się w ogonie państw, do których chcieliby wyemigrować na stałe Rosjanie. W 2017 roku tylko 1% ankietowanych nazwał Francję obiektem swoich emigracyjnych marzeń.

Zabawne, że historia z carskimi długami zupełnie logicznie wpisuje się w kanwę tych oto nowych wyobrażeń Rosji o Francji.

Kiedy spadkobierca, którego od przodka kredytora dzieli nie jedna, a czasem nawet nie dwie przystawki „pra", wściekle żąda ogromnej sumy pieniędzy, nie mamy do czynienia z historią o uczciwym i oszukanym inwestorze dążącym do przywrócenia sprawiedliwości. To historia o darmozjadzie i pieczeniarzu święcie przekonanemu, że taka suma pieniędzy mu się należy. Po prostu dlatego, że istnieje.

Zupełnie jasno widać to w komentarzach owych spadkobierców, w ich uwagach o tym, że Rosja jest bankrutem i że „Moskwa musi płacić", bo „takie są reguły gry".

PowerJet SaM146
© Zdjęcie : Communication Safran Aircraft Engines
To wcale nie rusofobia i antyrosyjska pozycja, jak się może wydawać na pierwszy rzut oka. To zwyczajne stanowisko lewicowego i zorientowanego na świadczenia socjalne Francuza, przyzwyczajonego do tego, że państwo daje, i tradycyjnie oburzonego, że daje mało. A może — i powinno! — dawać więcej, dlatego że ma, z czego płacić — przecież nie jest jeszcze bankrutem.

W danym przypadku Rosja występuje w roli kolejnej dojnej krowy. I nic ponadto.

Ale to, że we Francji znalazło się 400 tysięcy osób z podobnym podejściem do życia (i w takiej aktywnej formie) wygląda rzeczywiście na problem. Nie Rosji, co prawda, lecz samej Francji.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Paryż „umywa ręce" od carskich długów
Francuzi domagają się od Rosji spłaty carskich długów
Polska aktorka o głównej roli w kontrowersyjnej „Matyldzie" (wywiad na wyłączność)
Tagi:
car, dług, Francja, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz