02:00 17 Sierpień 2018
Na żywo
    Kontenerowiec Glory chińskiej spółki Cosco czeka na wyładunek w porcie Kalifornii

    Pekin wypiera USA z UE

    © AP Photo / Ben Margot
    Opinie
    Krótki link
    Władimir Ardajew
    1511

    Amerykańskie firmy powoli opuszczają europejski rynek, podczas gdy chińskie coraz aktywniej go zajmują. Bezpośrednie inwestycje Chin w państwa UE już dawno liczone są w setkach miliardów dolarów, wiele kluczowych obiektów infrastruktury - głównie porty morskie - zyskały w ostatnich latach nowych gospodarzy.

    Półtora roku temu COSCO Shipping, należąca do grupy chińskich i hongkońskich spółek COSCO Group Ltd., nabyła za 280,5 miliona euro 51 procent akcji ateńskiego portu morskiego Pireus. Chińczycy wytypowani przez grecki rząd na nabywcę ubiegli pięciu rywali, w tym amerykańską grupę inwestycyjną Cartesian Capital Group uważaną za faworyta. Grecki rząd wybrał jednak nie profesjonalnych zarządców aktywami, lecz właściciela czwartej na świecie pod względem wielkości floty kontenerowców. Nowy dyrektor zarządzający portu Fu Cheng Kiu obiecał, że przekształci port w jeden z największych węzłowych portów kontenerowców, a Grecję — w potężny hub przeładunkowy między Azją i Europą Wschodnią.

    W 2017 roku COSCO nabyła za 200 mln euro pakiet kontrolny hiszpańskiego holdingu portowego Noatum Port Holdings, a za 42 miliony dolarów (od duńskiej spółki Maersk) — 100% udziałów terminala kontenerowców w belgijskim porcie Zeebrugge. Wcześniej spółka-córka COSCO Pacific Ltd. nabyła 35% udziałów terminala Euromax w Rotterdamie.

    Ale najgłośniejsza była transakcja innego chińskiego konsorcjum — China Communications Construction Company (CCCC) — które wygrało konkurs pomysłów, zyskując prawo budowy nowego terminala kontenerowców w jednym z najstarszych europejskich portów, w Hamburgu. Wśród udziałowców tego konsorcjum, właściciela największego na świecie producenta portowych dźwigów ZPMC, znajduje się najbogatszy obywatel Chin Jack Ma, właściciel firmy Alibaba. Nowy głębokowodny terminal może obsługiwać największe nowoczesne kontenerowce.

    Chińscy biznesmeni skupują w Europie nie tylko porty morskie, ale też inne obiekty infrastruktury. W tejże Grecji nabyli pakiet kontrolny Narodowej Korporacji Energetycznej — głównego państwowego operatora systemu przesyłowego energii elektrycznej. W Wielkiej Brytanii China Investment Corporation kupiła 10% udziałów w porcie lotniczym Heathrow, Beijing Construction Engineering Group otrzymała prawo do udziału w rozbudowie portu lotniczego w Manchester, a China Harbor Engineering Company buduje elektrownię pływową w hrabstwie Swansea. W zeszłym roku natomiast korporacja ChenChina nabyła szwajcarski agrochemiczny koncern Sygenta, i ta transakcja jest przykładem największego przejęcia europejskiego biznesu przez chiński.

    Według ostatnich danych berlińskiego Instytutu Studiów nad Chinami (MERICS) bezpośrednie chińskie inwestycje w europejską gospodarkę wzrosły w przeciągu sześciu lat aż 22 razy — w 2010 roku wynosiły 1,6 mld euro, a w 2016 roku — 35 mld euro. Przy czym w ciągu jednego tylko 2016 roku zwiększyły się praktycznie trzykrotnie, i przez ostatnie 16 lat przekroczyły w sumie 100 mld euro.

    W 2016 roku Chińczycy nabyli 309 europejskich firm lub udziały w nich. Najwięcej pieniędzy Chińczycy zainwestowali w Wielką Brytanię (23%), Niemcy (19%), Włochy (13%), Francję (11%) i Finlandię (7%). Warto zauważyć, że w ciągu ostatnich siedmiu lat zmianie uległa struktura inwestycji: znacznie więcej środków Chińczycy zaczęli wkładać w infrastrukturę transportową, nieruchomość, budowę maszyn i przemysł samochodowy.

    Bezpośrednie inwestycje USA w państwa Europy rosną znacznie wolniej, są lata, że w ogóle ustawały. Na przykład w 2012 roku spadły poniżej poziomu 100 miliardów euro, a w następnym roku — o kolejne 2 procent.

    Chiński biznes nie zajmuje w Europie pustych miejsc — nierzadko Amerykanie sami ustępują Chińczykom miejsca. Na przykład w ostatnim czasie pomału ograniczają swoją działalność na Starym Kontynencie firmy IT takie jak Microsoft, Apple, Google, Alphabet, Facebook, Amazon i inne. Powodem tego stanu rzeczy jest zaostrzenie polityki podatkowej przez Brukselę. Czasem jednak Amerykanie są po prostu wypierani z europejskiego rynku.

    W wielu państwach przeprowadzano całą kampanię mającą na celu rezygnację instytucji państwowych z oprogramowania Windows na rzecz programów z otwartym kodem źródłowym. Na przykład francuska żandarmeria już zmieniła na swoich komputerach MS Windows na specjalnie dostosowane do jej potrzeb OS Linux. Zdaniem urzędników państwowych bezpieczeństwa narodowego nie da się pogodzić z monopolem zagranicznej firmy na oprogramowanie.

    A chińskie firmy IT kontynuują swój triumfalny pochód po Europie. Najaktywniejsza wśród nich firma Huawei znacznie zwiększyła i nie przestaje zwiększać sprzedaży swoich gadżetów w państwach europejskich.

    Kolejnym przykładem jest wycofanie się z Europy największego amerykańskiego dostawcy sprzętu elektronicznego Best Buy. Korporacja zrezygnowała z planów budowy sieci hipermarketów i zrezygnowała z partnerstwa z europejską firmą Carphone Warehouse, sprzedając jej 50% udziałów o wartości 775 milionów dolarów. Jak powiedział dyrektor generalny Best Buy Hubert July, decyzja pozwoli „uprościć biznes i ulepszyć wskaźniki gospodarcze".

    Protekcjonizm Waszyngtonu wyprowadza Amerykę z globalnych wspólnych inicjatyw, i chcąc nie chcąc, stwarza przesłanki do jej samoizolacji. Protekcjonizm Pekina daje jak na razie zgoła inne rezultaty. Protekcjonizm ten polega na tym, że praktycznie cały chiński biznes cieszy się wsparciem państwa, co jest sprzeczne zarówno z normami WTO, jak i regułami UE. Ale na to świat, w szczególności Europa, woli jak na razie przymykać oczy.

    Zobacz również:

    W Chinach wynaleziono pelerynę niewidkę
    Chiny: Nadeszła chwila prawdy w kwestii Korei Północnej
    USA są zaniepokojone sukcesami Chin w kosmosie
    Tagi:
    inwestycje, Unia Europejska, USA, Chiny
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz