06:44 18 Październik 2018
Na żywo
    Żołnierz syryjskiej armii przed panoramą miasta Aleppo

    Wojna w Syrii - co dalej?

    © AFP 2018 / George Ourfalian
    Opinie
    Krótki link
    Krzysztof Podgórski
    7762

    Konflikt syryjski toczy się na wielu płaszczyznach i frontach. Walczą bezpośrednio same strony konfliktu, a jest ich kilka, walczą ich sponsorzy - sąsiedzi i lokalne mocarstwa, oraz rozgrywają tu swoją „partię szachów" mocarstwa globalne.

    Rok 2017 okazał się dla tej krwawej wojny przełomowy, jednak do jej zakończenia daleka droga, tym bardziej, że przegrani z porażką się nie pogodzą.

    Główni przeciwnicy wojny syryjskiej skrótowo od kolorów swych flag mają przyporządkowane nazwy barw. Wojska rządowe — zwani są czerwonymi, tzw. Państwo Islamskie to czarni, Kurdowie zaś to żółci, a islamiści dżihadyści od flagi proroka —zieloni.

    Kampania wojenna w Syrii w roku 2017 przyniosła eliminację jednego z „graczy" i rozgromienie Państwa Islamskiego. Ugrupowanie padło ofiarą swojej strategii, czyli niepowstrzymanego rozszerzania swych granic i agresji. Swoją ekspansją w latach 2014-2016, walcząc z każdym, ISIS otworzyło wiele frontów i narobiło sobie wielu wrogów, co przywiodło go do upadku. Jeśli rok 2016 był rokiem wyhamowania ISIS, powstrzymania jego ekspansji i początkiem przejścia do defensywy, to rok 2017 stał się rokiem jego rozgromienia.

    UPADEK PAŃSTWA ISLAMSKIEGO

    To właśnie w 2017 roku Kalifat stracił wszystkie znaczące miasta i punkty o znaczeniu strategicznym, w oparciu o które budował swoją quasi państwowość.

    Ewidentnie było to pierwsze państwo politycznego, bezkompromisowego i wojującego radykalnego islamu. U progu 2017 Kalifat miał wszelkie oznaki struktury państwowej. Istniała zorganizowana armia, z silną hierarchiczną strukturą, przemyślaną logistyką, inteligentnym dowództwem i to tak na poziomie taktycznym jak i operacyjnym. Istniał aparat administracyjny, służby specjalne, system sądownictwa i aparat propagandy. Państwo to miało zdywersyfikowaną ekonomikę opartą tak o dochody ze sprzedaży ropy naftowej, jak i system podatkowy oraz swoją walutę.

    Na kontrolowanym przez ISIS obszarze trwała praca w zakładach produkcyjnych, oraz produkcja rolna. Cały ten skomplikowany mechanizm państwowy uległ jednak unicestwieniu, w związku z błędną wielką strategią prowadzoną przez przywódców Kalifatu.

    Walcząc z „czerwonymi", wspieranymi przez Iran i Rosję, ISIS utracił swoje najlepsze jednostki wojskowe i gros ciężkiego sprzętu w tym pancernego. Bojownicy Kalifatu wyparci zostali spod Homs i Aleppo, aż do brzegów rzeki Tygrys tracąc ogromne obszary pełne złóż ropy i gazu. Walcząc z „żółtymi" mającymi oparcie w USA, Francji, Wielkiej Brytanii, Polsce itd., ISIS utracił swoją stolicę czyli miasto Rakka oraz dwumilionowy Mosul w Iraku, a także tereny na wschód od rzeki Eufrat. Wreszcie prowadząc walki z „zielonymi" narazili się na atak ich „sponsora", interweniującej w Syrii, w porozumieniu z Rosją, Turcji, tracąc obszary w północnej Syrii wokół miasta Maanbidż.

    W myśl starej paremii rzymskiej „nec Hercules contra plures", klęska kalifatu była kwestią czasu.

    Ostateczny cios ISIS zadała druzgocąca ofensywa grudniowa, połączonych sił syryjsko-irańsko-rosyjskich. Wojska te przy wsparciu rosyjskiego lotnictwa w tym masowych nalotów bombowców strategicznych Tu-22 M3, deblokowały Deir ez Zor i zdobyły szereg miast wzdłuż brzegu rzeki Eufrat, w tym ostatnią „stolicę" ISIS Al-Bukmal, wychodząc nad granicę z Irakiem oraz Jordanią. Siły Kalifatu to nadal ok. 2 tys, bojowników rozproszonych na bezkresnych obszarach pustynnych, zdolnych do walki partyzanckiej, jednak Kalifat jako struktura quasi państwowa przestał istnieć.
    Stany Zjednoczone i „żółci" nie osiągnęli strategicznego celu.

    Sprzęt wojskowy Demokratycznych Sił Syryjskich w prowincji Rakka
    © REUTERS / Rodi Said
    Sprzęt wojskowy Demokratycznych Sił Syryjskich w prowincji Rakka
    Rok 2017 w wojnie syryjskiej był dla jednego z głównych „graczy" dwuznaczny. Po ok. 5 miesiącach niezwykle ciężkich walk, Amerykanie i ich kurdyjscy sojusznicy zdobyli stolicę Państwa Islamskiego syryjskie miasto Rakka, co samo w sobie było dużym sukcesem propagandowym. Sam koniec bitwy był jednak również dwuznaczny. US Army i Krudowie, pozwolili, aby setki terrorystów i dziesiątki pojazdów, na mocy zawartego porozumienia opuściły miasto. Udali się oni wprost na front walki z syryjską armią rządową i Rosjanami. Ociepleniu relacji na linii Waszyngton — Moskwa to nie posłużyło. Samo miasto z racji zniszczeń przypomina morze gruzów i spadł na Amerykanów problem humanitarny.

    W grudniu 2017, w dość efektownej brawurowej, prowadzonej w wysokim tempie, operacji ofensywnej, ubiegając syryjską armię rządową i Rosjan, Amerykanie i Kurdowie zdobyli wielkie pola naftowe na lewym brzegu rzeki Eufrat, przejmując od ISIS ok. 40% złóż ropy naftowej Syrii. Mimo tych sukcesów, Waszyngton nie osiągnął celów strategicznych w tej wojnie.

    Celem podstawowym było odsunięcie od władzy, najprawdopodobniej zabójstwo (tak jak Muammara Kadafiego w Libii i Saddama Husajna w Iraku) prezydenta Baszara Asada. Celem drugim był projekt niepodległego Kurdystanu, wydzielonego z terytorium Syrii, co planowała jeszcze administracja Obamy.

    Wreszcie cel wspólny z Izraelem, uniemożliwienie lądowego połączenia Iranu, poprzez Irak, Syrię do Libanu. Zamysł ten spalił na panewce, Abu-Kamal i strategiczną drogę zdobyły wojska syryjskie, Irańczycy i Hezbollach, przy niemałym wsparciu z powietrza Rosjan.

    Co jeszcze Amerykanie zrobili w Syrii w 2017 roku? Przeprowadzili zmasowany atak rakietami manewrującymi „tomahawk" na syryjską bazę lotniczą Szajarat. Zestrzelili nad Resafą syryjski samolot. Zbombardowali i ostrzelali artylerią wojska rządowe pod An Tanf.

    Wielokrotnie piloci USAF niebezpiecznie manewrowali utrudniając w ten sposób rosyjskim samolotom wykonywanie operacji lotniczych.

    Amerykanie wzmacniali swoje pozycje na terenie kontrolowanym przez Kurdów tzw. Rożawa, gdzie rozwinęli 11 swoich małych baz i co najmniej dwa lotniska polowe oraz na południu Syrii, w enklawie nad granicą z Jordanią pod An —Tanf.

    Na dziś utrzymanie tych pozycji w Syrii, będących pierwotnie instrumentem do osiągnięcia celów strategicznych stało się celami samymi w sobie. Mimo cofnięcia wysuniętych posterunków pod An-Tanf, sam punkt Amerykanie utrzymują nadal, szkolą tam podległych sobie rebeliantów oraz kontrolują leżący opodal ogromny obóz uchodźców.

    Owych rebeliantów szkoli brytyjski SAS, CIA i jordański wywiad, oraz prawdopodobnie polski GROM. Sami „żółci", czyli Kurdowie mimo wielkiej daniny krwi celu jakim jest niepodległy Kurdystan nie osiągną.

    W 2017 roku na obszar Rożawy wkroczyła armia turecka rozcinając obszar na pół oddzielając kanton Afrin, utrzymujący się tylko dzięki posterunkom rosyjskiej armii i uzgodnieniom Erdogan-Putin. W Iraku w wyniku działań Irańczyków, na czele z generałem Kasemem Sulajmani, utracili swą stolicę Kirkuk oraz wielkie złoża naftowe. Zatem 2017 jest dla Kurdów, czyli „żółtych" rokiem raczej nieudanym.

    IZRAEL NIBY NIE WALCZY

    W cieniu wielkich mocarstw, rozgrywa swoje interesy w Syrii Izrael. Syria od lat to „śmiertelny wróg" żydowskiego państwa. Elity żydowskie od lat uznają, że im gorzej w Syrii, tym bezpieczniejszy Izrael.

    Rosyjskie wojska w Syrii
    © Sputnik . Ministry of defence of the Russian Federation
    Nie mniej „śmiertelnym wrogiem" Tel Avivu jest Teheran. Ajatollachowie od lat wspierają libański Hezbollach. W wyniku kampanii 2017, Persowie wywalczyli lądową linię komunikacyjną łączącą oba kraje. Izrael starał się temu przeciwstawić wszelkimi metodami. Jednak na tym polu poniósł klęskę. Droga powstała. „Hezbollach" to jeden z głównych sojuszników prezydenta Syrii Baszara Asada.

    Wielokrotnie też oddziały Hezbollachu, ich konwoje i obozy szkoleniowe na terenie Syrii, były przedmiotem ataku izraelskiego lotnictwa. Wzgórza Golan, ryzyko wojny domowej w Libanie czy 3 Intifada, to „gorące punkty" potencjalnego konfliktu na linii Damaszek Tel-Aviv w 2018.

    Ostatnie zamieszki opozycji w Teheranie mogą być jednym ze sposobów wciągnięcia Iranu do bezpośredniego konfliktu.

    Przejście graniczne między Syrią a Izraelem na Wzgórzach Golan
    CC BY 3.0 / Escla / Border crossingpoint Golan highs (Cropped photo)
    Przejście graniczne między Syrią a Izraelem na Wzgórzach Golan
    Persowie są do tego nie przygotowani i chcą tego uniknąć. Hybrydowa wojna w Libanie, Syrii i Jemenie jest im wygodniejsza.

    Izrael znalazł jednak sobie potężnego sojusznika w walce przeciwko Iranowi ajatollahów, jakim jest aktualna administracja USA i sam prezydent Trump. Interesy USA i Iranu krzyżują się w Afganistanie, Iraku, Syrii i Jemenie. Izrael zatem będzie robił wszystko, aby w ramach wojny w Syrii, stosunki Iranu i USA „pomóc" zaognić.

    Ciąg dalszy nastąpi.

    Krzysztof Podgórski, polski publicysta

    Tekst jest publikowany za zgodą autora. Oryginał pierwotnie ukazał się na łamach tygodnika Myśl Polska

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji Sputnik Polska.

    Zobacz również:

    Media: W Syrii zginął niemiecki raper dżihadysta
    Syryjska delegacja w Moskwie: Soczi to szansa na pokojowe rozstrzygnięcie
    Turcja mobilizuje wojska na granicy z Syrią
    Ankara: Amerykanie nie będą tworzyć oddziałów na granicy Syrii
    Defense News: Rosja i USA „ścigają się na bazy wojskowe” w Syrii
    MSZ Ukrainy postawiło Rosję w jednym szeregu z Syrią i Somalią
    Puszkow: USA chcą podzielić Syrię
    Putin: Rosja wie, kto odpowiada za prowokację z dronami w Syrii
    Sztab Generalny Rosyjskich Sił Zbrojnych wykrył ukraiński ślad w ataku dronów w Syrii
    Syria: Izrael dokonał ataku rakietowego na obiekty wojskowe w Damaszku
    Tagi:
    terroryzm, wojna domowa, wojna, ABW, GROM, Daesh (Państwo Islamskie), CIA, Saddam Husajn, Muammar Kaddafi, Donald Trump, Baszar al-Asad, Władimir Putin, Barack Obama, Rakka, Mosul, Teheran, Tel Awiw, Aleppo, Liban, Waszyngton, Afganistan, Jemen, Irak, Izrael, Iran, Syria, USA, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz