02:13 23 Lipiec 2018
Na żywo
    Wojskowi rosyjskiego Centrum ds. Pojednania Stron Konfliktu w Syrii rozdają pomoc humanitarną w Kunajtirze

    Wojna w Syrii. Spojrzenie z Warszawy

    © Sputnik . Mikhail Alaeddin
    Opinie
    Krótki link
    Krzysztof Podgórski
    22862

    Ewidentnie Rosja prezydenta Putina, to główny i niekwestionowany zwycięzca kampanii w 2017.

    Odzwierciedla ten sukces ogłoszenie 11 grudnia 2017 roku, przez prezydenta Władymira Putina decyzji o wyprowadzeniu gros sił rosyjskich z Syrii, z uwagi na wykonanie celów misji i pokonanie terrorystów. Mimo to jednak niemała część rosyjskich wojsk nadal w Syrii zostanie.

    ROSJA — GLÓWNY ZWYCIĘZCA W SYRII W ROKU 2017

    W dniu 27 grudnia, na podstawie zdjęć satelitarnych, wynika, że w bazie Chmejmim stacjonowało 10 bombowców taktycznych Su-24M2, 6 samolotów szturmowych Su-25SM, 5 myśliwce Su-30, 6 uderzeniowych Su-34 i 4 najnowsze myśliwce rosyjskie Su-35S. Wprawdzie w sylwestra 31 grudnia, „zieloni" przeprowadzili zaskakujący, udany atak moździerzowy na bazę uszkadzając 7 rosyjskich samolotów, to jednak Moskwa straty uzupełni.

    Dla Rosjan celem nr 1 na rok 2018, jest zniszczenie syryjskiej Al-Kaidy, czyli organizacji An-Nusra, do niedawna sponsorowanej przez Katar, Arabię Saudyjską i Turcję.

    Rosja nigdzie się nie wybiera z Syrii, ma dwie bazy wydzierżawione na 49 lat, w Tartus morską i w Chmejmim lotniczą.

    W obu bazach zostają stosowne garnizony zabezpieczające interesy rosyjskie w regionie. W tle słuchać o rozmowach dotyczących lokalizacji kolejnych baz rosyjskich w regionie, w tym w Egipcie, Libii i Sudanie oraz o inwestycjach rosyjskich korporacji w Egipcie, Syrii i Iraku.

    W Syrii zostaną rosyjscy „kontraktatorzy" (Cz.W.K. „Wagner") w liczbie kilku tysięcy, instruktorzy, wojskowi oraz działać nadal będzie „Syryjski Express" — zespół okrętów transportowych krążących między Noworosyjskiem, a Tartus dowożący zaopatrzenie armii syryjskiej i rosyjskiej. Rosjanie bezspornie osiągnęli swoje cele strategiczne.

    Utrzymali przy władzy sojuszniczego prezydenta Baszara Asada, walnie przyczynili się do rozgromienia ISIS, stali się głównym „rozgrywającym" w Syrii i jednym z ważniejszych na Bliskim Wschodzie.

    Mają silne fundamenty to rozbicia w roku 2018 głównego przeciwnika wojsk rządowych, „zielonych". W 2017 Moskwie udało się pozbawić dżihadystów ich politycznego i finansowego wsparcia, izolować politycznie, jako „nieumiarkowaną opozycję", mają teraz wolną rękę do rozwiązań militarnych. Mediów na zachodzie nie zapełnią już filmy „białych kasków" i narracja o tym, jak to „zły Putin" bombarduje szpitale i że trzeba zatrzymać rosyjski imperializm.

    Dżihadystów „zielonych „umiarkowanych" wzięła pod swoje skrzydła druga armia NATO, a dziś partner Rosji w Syrii, Turcja prezydenta Recepa Erdogana.

    PRZEGRANI „SPONSORZY" — ROZPAD KOALICJI ANTYASADOWSKIEJ

    W roku 2017 obserwowaliśmy upadek koalicji państw zmierzających do odsunięcia prezydenta Baszara Asada od władzy.

    Najpierw wypadł z gry Katar, który przystąpił do osobnych negocjacji z Iranem i Turcją, a po pewnym czasie z Rosją. Próby dyskredytacji emiratu katarskiego i oskarżenie przez Arabię Saudyjską i jej sojuszników, o wspieranie przez emirat terroryzmu, blokada lądową i powietrzna oraz grożenie wojną zawiodły.

    Rosja i Iran wsparły Katar dyplomatycznie, a Turcja rozmieściła swoje wojska na jego terytorium.

    Tak więc nacisk na Katar, niczym sprężona para poszła w przysłowiowy gwizdek, a plany obalenia emira zawiodły. Warto przypomnieć, że dwa lata temu Katar groził interwencją zbrojną w Syrii. Teraz Katar odwiedzają oficerowie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej z Iranu, śmiertelnego wroga Rijadu. Wschód jak widać jest specyficzny, a zwroty akcji i zmiana sojuszy bywają zaskakujące.

    Sytuacja samej Arabii Saudyjskiej, jednego z głównych sponsorów syryjskich rebeliantów, dążącej od lat do obalenia laickiego prezydenta Asada, jest niewiele lepsza. Postawienie na dżihadystów w Syrii okazało się ulotne. Kontrolę nad częścią tych ugrupowań przejęła Turcja, która wykorzystuje byłe saudyjskie aktywa do negocjacji z Rosją i Iranem.

    Próby ukarania Kataru przez Saudów, nie powiodły się.

    Hybrydową wojnę z Iranem, Rikad przegrywa na wszystkich frontach (co popycha go do obozu USA i Izraela). Przede wszystkim Arabię Saudyjską niszczy „jemeński wrzód", czyli „saudyjski Afganistan", interwencja zbrojna w sąsiednim kraju, która wysysa ogromne zasoby z saudyjskiego budżetu.

    Próby zamknięcia tej kwestii jednym ciosem zawiodły. Zorganizowany i opłacony przez Saudów zamach stanu, stojącego na czele zwalczanych przez Saudyjczyków sił prezydenta Salekha, który ogłosił chęć zawarcia pokoju z Arabią Saudyjską zakończył się fiaskiem. Wspierani przez Iran Tutsi, otrząsnęli się szybko, rozbili siły Salekha, jego samego zabijając. Wojna w Jemenie tym samym toczy się nadal. W 2018 Saudyjczycy będą nadal cierpieć, obserwując loty balistycznych rakiet szyickich, dostarczonych rebeliantom jemeńskim przez Iran, spadających na Rijad i inne miasta ich królestwa.

    Dlatego biorąc pod uwagę powyższe, w połowie jesieni 2017, przywódca Arabii Saudyjskiej, król Salman udał się do Moskwy, by doprowadzić do normalizacji stosunków z Rosją. O interwencji w Syrii już się nawet nie jąkał. Robił wiele, aby uzyskać od prezydenta Putina zgodę na zakup przeciwlotniczych i przeciwrakietowych systemów S-400 Triumf. Robił dokładnie to co prezydent Turcji Racep Erdogan, który został „nagrodzony" przez Moskwę zmianą sojuszu, oraz za współpracę w Syrii systemami S-400. Słabość polityki zagranicznej Arabii Saudyjskiej i jej niepowodzenia militarne dopełniają wewnętrzne wstrząsy. Próba przewrotu i masowe aresztowania książąt w ramach na panującej dynastii.

    W efekcie powyższego, jeden z głównych sponsorów terrorystów w Syrii przechodzi erozję gospodarki i upadek pozycji w przestrzeni polityki zagranicznej.

    Jest to naturalny wynik klęski w wojnie syryjskiej i porażki w wojnie hybrydowej z Iranem w Jemenie.

    WNIOSKI I PERSPEKTYWA

    Mimo kilku zawirowań i sytuacji kryzysowych kampania lądowa w Syrii zakończyła się sukcesem armii syryjskiej i jej sojuszników, co znalazło odzwierciedlenie tak na mapach, jak i w zmianie otoczenia polityczno wojskowego wokół samej Syrii.

    Kampania w 2017 roku pozwoliła Rosji wzmocnić swoją pozycję tak na Bliskim Wschodzie jak i w Północnej Afryce (Egipt, Libia, Algieria), zasadniczo osłabiając za razem pozycję USA. Wojna syryjska ewidentnie pogłębiła sprzeczności pomiędzy Moskwą i Waszyngtonem.

    Jak piszą rosyjscy analitycy, zwycięstwo Rosji w wojnie syryjskiej jest dla Moskwy tylko wygraną bitwy w wielkiej wojnie, gdyż „gra" toczy się na wielu planszach.

    Oceniają, że choć w skali regionu sukcesy Rosji w pełni zmieniają warunki gry na Bliskim Wschodzie, to jednak w skali globalnej rozgrywki ze Stanami Zjednoczonymi, to tylko silne odwetowe uderzenie, za nieudane dla Rosji starcie w 2014 na Ukrainie.

    Przy tym, jak uważają Rosjanie, na Syrii walka się nie kończy. W/g nich zostaje front na Ukrainie, narastanie kontyngentu wojsk USA we wschodniej Europie, wzmocnienie zgrupowania wojsk USA w Afganistanie, eskalacja wyścigu zbrojeń na Dalekim Wchodzie (w związku z rywalizacja USA z Chinami i konflikt z Koreą Północną).

    Wydaje się, że zgodnie z logiką „zimnej wojny", Amerykanie będą teraz popychać Rosję do podjęcia aktywnych działań na innych, już istniejących lub potencjalnych teatrach działań wojennych, aby się odegrać.

    Będą to czynić, wszędzie tam gdzie skrzyżują się z interesy Rosji i USA oraz ich sojuszników. Waszyngton i jego partnerzy nie zapomną Moskwie powstrzymania ich wielkiego polityczno-gospodarczego projektu zwanego „arabską wiosną", a w szczególności niepowodzenia operacji w Syrii.

    Władimir Putin i Baszar al-Asad podczas spotkania w Soczi
    © Sputnik . Michael Klimentyev
    Władimir Putin i Baszar al-Asad podczas spotkania w Soczi
    USA i jego sojusznicy ponieśli ogromne koszty, sponsorując odsunięcie od władzy Asada i zamiast planowanych korzyści politycznych i gospodarczych w postaci kontroli nad Syrią, zagarniętych ziem i bogactw mineralnych, na czele z ropą i gazem, ponieśli porażkę.

    Wojna syryjska wykazała bezspornie, że Rosja nie będzie „chłopcem do bicia", jak przewidywała strategia wojskowa USA przyjęta na lata 2016-2017.

    Moskwa podniosła rzuconą przez Waszyngton rękawicę.

    W dokumentach amerykańskich Rosja oficjalnie stała się głównym przeciwnikiem Stanów Zjednoczonych, na równi z Chinami. Swoimi działaniami w Syrii, Rosjianie ostatecznie przekonali „amerykańskie jastrzębie", od lat lobbujące w Waszyngtonie za „twardym kursem wobec Moskwy", że to co robi Władymir Putin, nie jest już tylko specyficzną rosyjską polityką zagraniczną, a wprost podważaniem amerykańskiej hegemonii na Świecie.

    Leszek Miller
    © Sputnik . Leonid Sviridov
    Hegemonii uzyskanej po zwycięstwie w „Zimnej wojnie" nad ZSRR i Układem Warszawskiem. Kiedy obserwujemy konsekwencje wojny syryjskiej dla Bliskiego Wschodu, to przede wszystkim widać jak na dłoni proces zmiany obecnego porządku światowego, który wyjawił się za pośrednictwem tego lokalnego konfliktu zbrojnego.

    Rosja, jak Iran, są głównymi aktorami zmian zachodzących aktualnie na Bliskim Wschodzie. Syryjska kampania wojenna w roku 2017 roku tylko wzmocniła tworzący się już w latach 2014-2016 trend, aktywnemu przeciwstawianiu się przez Rosję działaniom USA. W tym sensie wojna syryjska nadal będzie zmieniać otaczający nas świat, choć nie wszyscy to widzą lub są gotowi zaakceptować nadchodzące zmiany.

    Nie akceptuje jej na pewno aktualna administracja amerykańska na czele z prezydentem Donaldem Trumpem, Izrael i Wielka Brytania. W roku 2018 należy spodziewać się, że wojska, tzw. Koalicji antyterrorystycznej pod wodzą Waszyngtonu, Polska jest jej członkiem, nie tylko nie opuszczą Syrii, a pod ich osłoną, w oparciu o YPG, Kurdów i rebeliantów na pograniczu syryjsko-jordańskim zostanie utworzone quasi struktura państwowa. tzw. „demokratyczna Syria".

    Amerykańska baza An-Tanf jak cierń wbija się w południowe terytorium syryjskie i nie przypadkiem USA na tym pustynnym bezludziu ją utrzymują. Przy tym, bezwzględnie bombardując podchodzące wojska syryjskie i podległe Teheranowi szyickie milicje, spychające proamerykańskich rebeliantów.

    Reasumując, wojna syryjska w 2018 będzie trwała nadal, w 2017 roku „wypadł z gry", jeden z głównych uczestników — Państwo Islamskie. Szala zwycięstwa przechyliła się na stronę prezydenta Asada i wspierających go sojuszników Rosji i Iranu. Jednak Waszyngton nie zaakceptuję tego status quo, więc konflikt będzie trwał. W jakiej formie i z jakim nasileniem pokaże czas.

    Krzysztof Podgórski, polski publicysta

    Tekst jest publikowany za zgodą autora. Oryginał pierwotnie ukazał się na łamach tygodnika Myśl Polska

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji Sputnik Polska.

    Zobacz również:

    Asad: Zachód próbuje ustanowić hegemonię na Bliskim Wschodzie
    Media: W Syrii zginął niemiecki raper dżihadysta
    Asad podał warunki zakończenia wojny w Syrii
    Turcja chce pokrzyżować plany USA w Syrii
    Spotkanie Putin-Asad: Sytuacja w Syrii będzie omawiana z liderami Turcji i Egiptu
    Duma Państwowa: Nowa inicjatywa USA w Syrii to „świństwo”
    Asad prosi ONZ o przysłanie delegacji,która przeprowadzi dochodzenie ws. ataku chemicznego
    Amerykańska koalicja przystąpiła do tworzenia „sił bezpieczeństwa granicy" w Syrii
    Skąd wypuszczono drony, które zaatakowały rosyjską bazę w Syrii?
    Asad: Terroryści zniszczyli ponad 50% syryjskiego systemu obrony przeciwrakietowej
    Tagi:
    terroryzm, wojna domowa, wojna, ABW, Daesh (Państwo Islamskie), Al-Kaida, Recep Tayyip Erdogan, Donald Trump, Baszar al-Asad, Władimir Putin, Turcja, Chiny, Ukraina, Waszyngton, Moskwa, Izrael, Iran, Katar, Bliski Wschód, Libia, Egipt, Syria, Rosja, USA, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz